Edifact czyli jak zapomnieć o Wieży Babel

Elektroniczna wymiana danych, a od niedawna także przekazywanie z komputera do komputera dokumentów, które pociągają za sobą skutki cywilnoprawne, zyskuje w uprzemysłowionych krajach świata prawo obywatelstwa. Jednak stosowanie tej metody ograniczało się początkowo do pojedynczej firmy lub co najwyżej korporacji. W rezultacie z biegiem czasu powstało wiele różnorodnych, hermetycznych systemów, niezgodnych z innymi. W handlu międzynarodowym i innego rodzaju kontaktach gospodarczych owa hermetyczność staje się coraz mniej wygodna. Szybko bowiem wzrasta w tych dziedzinach znaczenie czynnika czasu.

Elektroniczna wymiana danych, a od niedawna także przekazywanie z komputera do komputera dokumentów, które pociągają za sobą skutki cywilnoprawne, zyskuje w uprzemysłowionych krajach świata prawo obywatelstwa. Jednak stosowanie tej metody ograniczało się początkowo do pojedynczej firmy lub co najwyżej korporacji. W rezultacie z biegiem czasu powstało wiele różnorodnych, hermetycznych systemów, niezgodnych z innymi. W handlu międzynarodowym i innego rodzaju kontaktach gospodarczych owa hermetyczność staje się coraz mniej wygodna. Szybko bowiem wzrasta w tych dziedzinach znaczenie czynnika czasu.

O wyborze partnera, na przykład producenta czy dealera, decydują nie tylko warunki dostawy lub kontraktu, ale także kolejność nadsyłanych ofert.

Oddalenie partnerów, ich działanie w różnych państwach, często na innych kontynentach, w różnym otoczeniu gospodarczym wzmaga popyt na rzetelną, wiarygodną, szybką i niezależną ocenę ich pozycji finansowej. Przy ocenie potencjalnego partnera na pierwszy plan wysuwają się wskaźniki, określające zdolność jego firmy do szybkiego pokrywania zobowiązań oraz rygorystycznego i skutecznego egzekwowania należności. Jest to możliwe tylko dzięki elektronicznemu przesyłaniu dokumentów, takich jak zamówienia, umowy, faktury potwierdzające dostawy towaru, czy wreszcie przesyłaniu do banku polecenia zapłaty za dostarczony produkt.

Kto tego nie potrafi, wypada z gry. Dotychczas stosowane hermetyczne systemy wymiany danych i dokumentów okazują się niewystarczające.

Na świecie

Inspiratorem zmian w tej dziedzinie są z jednej strony międzynarodowe korporacje, z drugiej - ponadnarodowe organizacje, którym przypadła w udziale rola swego rodzaju mecenasów. Pierwszym krokiem do znalezienia wspólnego języka biznesu było opracowanie dwóch standardów regionalnych, umożliwiających elektroniczne przekazywanie danych i dokumentów. Jeden z nich powstał pod auspicjami Europejskiej Komisji Gospodarczej ONZ nosi nazwę „Wytyczne dla Elektronicznej Wymiany Danych". Drugi regionalny standard był dziełem Amerykanów, a ściślej rzecz biorąc Amerykańskiego Narodowego Instytutu Normalizacyjnego.

We wrześniu 1985 roku, na pod-stawie tych istniejących już wówczas nów, Europejska Komisja Gospodarcza ONZ podjęła prace nad stworzeniem czegoś w rodzaju "esperanta komputerów". Powołano specjalną grupę roboczą ds. Racjonalizacji Procedur Handlu Międzynarodowego. Kilka miesięcy później, w marcu 1986 roku, ogólnoświatowy, standardowy system wymiany danych miał już swoją nazwę - EDIFACT. Jest to skrót pełnego jej brzmienia: Electronic Data Interchange For Administration, Commerce and Transport. Kolejnym krokiem stało się opracowanie tzw. normy podstawowej, regulującej generalne zasady budowy komunikatów elektronicznych. Zaakceptowała ją jako standard (ISO 9735) Międzynarodowa Organizacja Normalizacyjna. Jest to jednak dopiero początek drogi. Standardy jednolitych, czytelnych dla wszystkich komunikatów elektronicznych - przesyłanych z komputera do komputera wymagają jeszcze wielu lat pracy. Lista dotychczas zaproponowanych typów komunikatów EDIFACT-u liczy 41 pozycji, z których zaledwie dwie uzyskały już status standardu i mogą być stosowane, (patrz tab. -status nr 2)

Zakończono prace projektowe nad kolejnymi 16 komunikatami standardowymi (status nr 1). Reszta znajduje się jeszcze w fazie przygotowań (status nr 0).

Nazwy komunikatów mówią wystarczająco dużo o zakresie ich stosowalności. Gdyby jedynie w tych sprawach ludzie zdołali nie tylko porozumiewać się wspólnym językiem, ale również sporządzać w tym języku dokumenty i przekazywać je sobie na każdą odległość w mgnieniu oka, stałoby się to niewątpliwie czymś więcej niż ucieleśnieniem idei Zamenhoffa. Ambicje idą jednak dalej. Już dziś grupa robocza dysponuje 50 kolejnymi propozycjami komunikatów standardowych. Czyżby więc na tej właśnie drodze dokonać się miało przezwyciężenie skutków gniewu Jehowy, jaki spadł na buńczucznych budowniczych Wieży Babel?

W Polsce

W gronie narażonych powtórnie na ów gniew znaleźli się także Polacy. Wchodzimy w skład regionalnej rady EDIFACT-u na Europę Wschodnią. Sam system ma jednak trafić do Polski za sprawą kilku instytucji i firm.

Pierwsze skrzypce powinna' zagrać (z woli Ministra Współpracy Gospodarczej z Zagranicą) Fundacja „Polska eksportuje". W dokumencie na temat EDIFACT-u, który przedstawiła ona dziennikarzom podczas konferencji prasowej, nie zabrakło typowo nadwiślańskiego narzekania. „W Polsce - czytamy -poza wąskim gronem specjalistów brak jest zrozumienia i wiedzy na temat zasad elektronicznej wymiany danych... Polskie prawo nie jest dostatecznie dobrze dostosowane do reguł gospodarki wolnorynkowej. Jak dotąd nie zatwierdzono międzynarodowych standardów... lokalne, autonomiczne systemy przetwarzania danych są niekompatybilne z innymi i uzależnione od dostaw sprzętu i oprogramowania". Na narzekania w dokumencie Fundacji zużyto dwa razy więcej słów niż na określenie planu poczynań. Cała nadzieja w tym, że pod tak ogólnymi (żeby nie powiedzieć ogólnikowymi) sformułowaniami, jak:

- budowa krajowej struktury EDIFACT

- realizacja standardów EDIFACT

- uruchomienie doradztwa

- uruchomienie systemów pilotowych

- uruchomienie bazy usług EDIFACT dla małych i średnich firm kryje się szczegółowy business plan, ukryty skrzętnie w niestandardowym i niekompatybilnym systemie.