EVA i MVA - wskaźniki ekonomiczny

Dwutygodnik "Fortune" opublikował niedawno pod programowym tytułem "Americas Best Wealth Creators" opracowaną przez Stern Stewart & Co. listę rankingową 1000 amerykańskich firm opartą na wskaźnikach MVA (Market Value Added) i EVA (Economic Value Added). Pomiar za pomocą tych wskaźników może przyprawić o zawrót głowy przede wszystkim przedstawicieli reprezentowanych w rankingu firm wysokiej technologii.

Dwutygodnik "Fortune" opublikował niedawno pod programowym tytułem "Americas Best Wealth Creators" opracowaną przez Stern Stewart & Co. listę rankingową 1000 amerykańskich firm opartą na wskaźnikach MVA (Market Value Added) i EVA (Economic Value Added). Pomiar za pomocą tych wskaźników może przyprawić o zawrót głowy przede wszystkim przedstawicieli reprezentowanych w rankingu firm wysokiej technologii.

Dwa nowe wskaźniki ekonomiczne : MVA i EVA łączą nowoczesną teorię ekonomii oraz ocenę strategii firm. Rzucają one nowe światło na problem tego, na ile kierownictwo danego przedsiębiorstwa potrafi zwiększać jego wartość. Mierzona za pomocą tych wskaźników (które nie posługują się tradycyjnymi wielkościami typu wzrost obrotów, liczba zatrudnionych czy zysk) efektywność czołowych niegdyś firm informatycznych wypadła słabo.

Wskaźnik MVA jako element systemu wczesnego ostrzegania

Istota zorientowanego ku przyszłości wskaźnika MVA opiera się na założeniu, że celem każdego przedsiębiorstwa jest zwiększenie jego wartości i zapewnienie korzyści posiadaczom akcji. W sensie rachunkowym MVA wylicza się jako różnicę pomiędzy aktualną wartością giełdową a wielkością zainwestowanego w firmie kapitału (inwestycje posiadaczy akcji, inne formy podwyższenia kapitału, jak również stezauryzowane zyski).

Jeśli wartość rynkowa danej firmy jest większa od zainwestowanego w nią kapitału, to kierownictwo firmy oceniane wg metody Stern Stewart & Co, spełniło swoje zadania. Jeśli ta różnica jest ujemna, to trzeba zastanowić się nad racją istnienia firmy, o ile nie uczynili tego już wcześniej jej akcjonariusze.

I tak wartość rynkowa IBM (patrz tabela) spadła wg "Fortune" o prawie 24 mld USD poniżej wartości kapitału, jaki został zainwestowany w ten koncern. Dlatego też właśnie na liście rankingowej uporządkowanej wg MVA dla 1993 r. IBM znalazł się na ostatnim miejscu. W 1988 r. "Wielki Błękitek" był jeszcze na pozycji 2. Przy tego rodzaju oszacowaniach należy jednakże wziąć pod uwagę, że MVA istotnie zależy od fluktuacji notowań gełdowych oraz stopy inflacji.

Jeśliby np. w swoim czasie IBM posłużył się metodą Stern Stewart & Co to, wg "Fortune", jego aktualne problemy byłyby już o wiele wcześniej rozpoznane, bo gdzieś ok. połowy lat 80."

O tym, że nie zawsze potrzebne są wielkie zasoby kapitałowe aby dobrze wypaść w tym rankingu, świadczą przykłady giganta naftowego Exxon i producenta oprogramowania Microsoft - zajmujących 11 i 12 miejsca. Podczas gdy Exxon w celu uzyskania wartości MVA równej 22,2 mld USD potrzebował kapitalu założycielskiego w wysokości 78,6 mld USD, to Microsoft osiągnął MVA równe 21 mld USD jedynie zaczynając od 2,1 mld USD kapitału (pięć lat temu firma Billa Gatesa musiała zadowolić się 58 miejscem na liście wg MVA). Wartości wskaźnika RoC (Return on Capital) wyniosły 6,2% Exxona i 53,3% Microsofta (patrz tabela).

Zwycięzcą wśród firm branży informatycznej jest Hewlett-Packard zajmujący 45 miejsce na liście i mający różnicę pomiędzy wartością giełdową a włożonym kapitałem wynoszącą ok. 6,3 mld USD. Dla kontrastu z ujemnym MVA wynoszącym -6,43 mld USD Digital Euipment Corporation spadła z miejsca 9. w 1988 r. na pozycję 997 w bieżącym roku.

Unisys z ujemnym MVA wynoszącym -1,82 mld. USD ląduje na miejscu 988, a Sun z dodatnim MVA równym zaledwie 500 mln USD - na miejscu 965. Również dodatnie wielkości ma Intel na miejscu 23 z 11,27 mld USD i Motorola na miejscu 46 z 6,21 mld USD. AT&T jako przedstawiciel branży telekomunikacyjnej awansował między 1988 a 1993 r. z miejsca 953 na 7, osiągając wartość MVA równą obecnie 25,45 mld USD.

Wskaźnik EVA ilustruje bieżący rozwój

Pokrewnym, lecz w przeciwieństwie do MVA - odnoszącym się do przeszłości, jest wskaźnik EVA (Economic Value Added). Odzwierciedla on różnicę pomiędzy EBIT (Earnings Before Interest and Taxes, tj. zysk przed oprocentowaniem i opodatkowaniem) a kosztami kapitałowymi. Koszty te obejmują także - często niedoceniane - koszty kapitału własnego. Dla IBM konsultanci Stern Stewart & Co. obliczyli np. za 1992, ( pomimo stale rosnącego dopływu gotówki) wartość EVA równą minus 5441, podczas gdy jeszcze kilka lat temu firma ta miała dodatnie wartości tego wskaźnika (patrz wykres).

W przeciwieństwie do IBM, AT&T wg "Fortune" już w przeszłości zwrócił uwagę na wielkość wskaźnika EVA i dobrze na tym wyszedł. "Kiedy się usiłuje zwiększyć wartość przedsiębiorstwa" - twierdzi Jim Meenan, prezes Communications Services Group w AT&T - to pytanie może brzmieć jedynie tak: kiedy zwrócą się koszty zainwestowanego kapitału.

Przy interpretowaniu tych wskaźników należy zauważyć, że EVA mierzy sukces przedsiębiorstwa w ostatnim roku, podczas gdy w MVA uwidacznia się to, w jaki sposób rynek ocenia przyszłe perspektywy danej firmy. Jedynie w ten sposób można wyjaśnić pozorne sprzeczności. W jaki sposób np. może AT&T w rankingu MVA zajmować 7 miejsce i mieć jednocześnie ujemną wartość EVA? Odpowiedź: rynek wziął pod uwagę, że wartość wskaźnika poprawiała się w ubiegłych latach i na tym buduje nadzieję na lepsze wyniki firmy także w przyszłości.

Mechanizm ten występuje też wtedy, gdy wykupienie innych firm albo agresywna taktyka ekspansji danego przedsiębiorstwa przynoszą zrazu ujemne wartości EVA, ale w dłuższej perspektywie owocują wzrostem dochodów. Oczekiwania odzwierciedlają się nie w EVA, ale w wartości giełdowej, a tym samym w MVA.

Stara prawda: więcej zarabiać niż wydawać

Klasyczne wyobrażenia gospodarcze nt. długofalowych strategii gospodarczych już od dawna były mocno krytykowane. Prawie wszystkie duże koncerny sformowały w minionych latach - z pomocą kosztownych konsultantów - wielkie sztaby planistyczne, które w pierwszym rzędzie otrzymały zadanie opracowania pomysłów zmierzających do optymalizacji działania firm. Brak oczekiwanych efektów przyniósł otrzeźwienie. Wiele z tych sztabów - jeśli w ogóle jeszcze istnieją - jest nie obsadzonych.

Przekonania nt. sposobów zwiększania wartości firmy nie są jednak tak nowe, jak to amerykański dwutygodnik aktualnie przedstawia. Idea, aby więcej zarabiać niż się wydatkowało, jest tak samo stara jak sama gospodarka. Zaprezentowany w "Fortune" w tej materii patent Stern Stewart & Co. nt. rosnącej wartości EVA bardzo też przypomina równie znaną, co trudno przekładalną na praktykę działalności gospodarczej zasadę "staraj się za pomocą danej ilości kapitału uzyskać jak największy zysk, albo - dla danego wyniku wydatkuj mniej kapitału". Trzecia maksyma zaleca w końcu, by drogi kapitał stosować jedynie dla przedsięwzięć zyskownych.

Mimo wszystko to nowe wydanie starej dyskusji pomaga w zwróceniu uwagi kierownictw firm na koszty, które w nowoczesnych systemach rachunkowości uległy rozmyciu. Posługiwanie się wskaźnikami MVA i EVA reprezentuje ten punkt widzenia, który winien być właściwie oczywisty: mianowicie należy zwracać uwagę na to, czy to co się w danej firmie czyni, jest rentowne czy nie. Najwidoczniej potrzeba było bolesnej recesji, aby menedżerowie potrafili znaleźć w sobie dość odwagi dla uznania nieprzyjemnej rzeczywistości. A swoją drogą - prawdą jest chyba to, iż każdy faworyzuje te wskaźniki, które przedstawiają jego osiągnięcia w korzystnym świetle - a niepowodzenia utrzymują w mroku.


TOP 200