ERP bez znaczenia?

Opublikowany cztery lata temu w Harvard Business Review tekst "IT doesn't matter" to najczęściej cytowany artykuł w historii branży IT. Publicysta amerykańskiego Infoworld Ephraim Schwartz pokusił się o równie radykalne sądy co do przyszłości pakietów ERP. Oto obszerne fragmenty tekstu wraz z komentarzami.

Opublikowany cztery lata temu w Harvard Business Review tekst "IT doesn't matter" to najczęściej cytowany artykuł w historii branży IT. Publicysta amerykańskiego Infoworld Ephraim Schwartz pokusił się o równie radykalne sądy co do przyszłości pakietów ERP. Oto obszerne fragmenty tekstu wraz z komentarzami.

Piotr Kubiak

Piotr Kubiak

Znaczenie systemów zintegrowanych ERP spada. Coraz więcej przedsiębiorstw wybiera aplikacje oparte na technologiach sieciowych. Na zmieniające się warunki dostawcy oprogramowania o utrwalonej pozycji reagują nerwowo. Pod koniec marca br. okazało się, że Shai Agassi, mianowany wcześniej na stanowisko wiceprezesa SAP, zdecydował się nie tylko opuścić firmę, ale nawet zmienić branżę. Jego odejście jest bezpośrednio związane z decyzją rady nadzorczej SAP, by koncernem do 2009 r. dalej rządził Henning Kagermann.

Agassi, dotychczas odpowiedzialny za rozwój produktów SAP, był uznawany za jednego z najbardziej kreatywnych menedżerów firmy. Analitycy postrzegali go jako jedną z ostatnich osób, które mogłyby zmienić podejście firmy do nowych technologii i spowodować wykorzystanie na szerszą skalę modelu SaaS (Software as a Service). Wydaje się, że najwięksi producenci platform ERP albo nie mają, albo nie ujawnili jeszcze pomysłu jak podjąć walkę z twórcami systemów opartych na nowych architekturach i technologiach.

Czasy się zmieniają

Rozkwit ERP przypadł na połowę lat 90. Niewiele przedsiębiorstw zastanawiało się wówczas, czy warto wydać milion lub dziesięć milionów dolarów na zakup systemu takiego jak SAP R/3. Wszyscy wierzyli (jak na tamte czasy w zasadzie słusznie), że wdrożenie usprawni pracę całego przedsiębiorstwa i stanie się źródłem przewagi konkurencyjnej. Ciągła rywalizacja na coraz to bogatsze, efektywniejsze, bardziej uniwersalne systemy ERP napędzała rozwój firm zajmujących się ich projektowaniem. Wtedy był to po prostu świetny interes, jednak czasy się zmieniają.

W chwili gdy Oracle, wykupując mniejsze firmy programistyczne, stara się stworzyć potężną platformę ERP, a SAP nawiązuje współpracę z innymi potentatami branży IT, takimi jak Microsoft, coraz więcej ekspertów podaje w wątpliwość wiarę użytkowników w ERP. "Systemy ERP nie są już kluczowym elementem strategii dla wielu przedsiębiorstw" - mówi Josh Greenbaum ze znanej firmy analitycznej Enterprise Applications Consulting.

Dla COMPUTERWORLD komentuje Piotr Kubiak — wiceprezes Zakładów Metalowych "Postęp" SA w Zabrzu

Systemy ERP nie są odpowiedzią na wszystkie bolączki. Na pewno jednak są sercem całej infrastruktury informatycznej przedsiębiorstwa. Wymagają rozwiązań wspomagających, integracji z innymi systemami. Te jednak nie mogą funkcjonować bez systemów zintegrowanych, które stanowią jądro infrastruktury. Dlatego też wszelkie pogłoski o śmierci ERP uznaję za chwyt marketingowy. Oczywiście systemy ERP nie są doskonałe. Brakuje mi w nich możliwości operacyjnego planowania procesu produkcji na niskim szczeblu organizacji, tak by można było szybko reagować na zmiany. Zwiększenie elastyczności systemów na pewno dobrze im zrobi.

Im bardziej Oracle i SAP starają się przekonać klientów, że ich systemy są dokładnie tym czego ci potrzebują, tym więcej przedsiębiorców uważa, iż dalsze inwestycje w rozwój ERP nie mają sensu. Przedsiębiorstwa, aby móc konkurować na stale zmieniającym się rynku globalnym, chętniej wybierają produkty dobrze dopasowane do ich potrzeb, wręcz tworzone na specjalne zamówienie. Shai Agassi w swoim blogu napisał: "Możliwości, jakie oferują systemy ERP stworzone przez programistów SAP z wykorzystaniem architektury SOA, w połączeniu z oprogramowaniem pośredniczącym (middleware) typu NetWeaver doprowadzą do utworzenia nowej generacji platform wspomagających zarządzanie. Być może takie rozwiązanie, określane mianem «Applistructure», stanie się odpowiednikiem systemu Windows w niektórych, ściśle określonych zastosowaniach".

Powstałą próżnię pomiędzy ofertą producentów wielkich systemów ERP a oczekiwaniami użytkowników starają się zagospodarować firmy, takie jak E2Open, która oferuje zaawansowane narzędzie wspomagające zarządzanie łańcuchem dostaw, oparte na modelu SaaS. Ani Oracle, ani SAP nie mają dziś w ofercie podobnego rozwiązania.

Dla COMPUTERWORLD komentuje Andrzej Amanowicz — dyrektor konsultingu sprzedaży aplikacji biznesowych

Ze sporą częścią tez Schwartza można się zgodzić. To prawda, że monolityczne systemy ERP przechodzą trudny moment. Klienci wymagają od dostawców systemów, które wdraża się coraz szybciej i łatwo modyfikuje, stosownie do zmieniających się wymogów rynku. Dlatego niektórzy dostawcy ERP mogą mieć spore kłopoty.

Nie jest jednak prawdą, że oczekiwanie to stanowi problem dla wszystkich dostawców ERP. Nowoczesne systemy potrafią być coraz bardziej dostępne i łatwe we wdrożeniu. Niedawno spotkałem prezesa firmy, który sam dokonywał potrzebnych zmian w konfiguracji systemu ERP. To znak przemian. Oczywiście takie działanie jest możliwe tylko dzięki daleko posuniętej standaryzacji, personalizacji i SOA.

Jaka będzie przyszłość ERP? Nawet jeśli przyjmiemy, że pojawią się nowsze rozwiązania niż SOA, to przecież właśnie dzięki niej klienci ostatecznie zrozumieli, że to system ma się dopasować do nich, a nie oni do systemu. To lekcja, która zmieniła wszystko. Otwarci na potrzeby klienta dostawcy dobrze zrozumieli tę lekcję. Ci spośród producentów ERP, którzy zawsze skupiali się na modernizacji architektury i innowacyjnych rozwiązaniach technologicznych, wykorzystają okres zmian i staną się wiodącymi dostawcami "applistructure".

Sukces rynkowy Oracle Siebel CRM wynika w dużej mierze z tego, że użytkownicy tego pakietu dostali pełną kontrolę nad zmianą procesów biznesowych poprzez graficzne narzędzia do projektowania zadań i edytory reguł biznesowych. W efekcie sposób działania i wygląd aplikacji mogą się zmieniać "w locie", zgodnie ze zmiennymi potrzebami i warunkami biznesowymi, a jego kolejne edycje powstają przyrostowo w cyklu np. tygodniowym, bez konieczności zatrzymywania eksploatacji systemu.

Mając za sobą wiele atutów zarówno biznesowych (wiedza na temat procesów, zdolności finansowania rozwoju), jak i technologicznych (potencjał i kompetencje w zakresie kreowania produktów, doświadczenia w middleware czy technologii baz danych), nowoczesne firmy rozwijające systemy klasy ERP na pewno wykorzystają szansę, jaką niesie ze sobą zmiana paradygmatu ERP.


TOP 200