ENFACE

Maciej Filipkowski jest dyrektorem handlowym Della. Jego dotychczasowa kariera rozwijała się w sposób nietypowy dla większości menedżerów polskiej branży IT. Z pewnością warto ją dalej śledzić.

Maciej Filipkowski...

Gdańsk, Nowy Jork, Warszawa, Fontainebleau. Urodzony w Polsce, wykształcony w USA. Będąc studentem zaczynał od układania towarów na półkach w RadioShack, a wkrótce zarządzał już 10 sklepami tej sieci. Wrócił do Polski wraz z gigantem wideo Blockbuster, który chciał wejść na nasz rynek. Odpowiadał za marketing i zakupy. "Zmuszony do oglądania 50 filmów tygodniowo zabiłem swoje filmowe hobby". Ten i późniejszy epizod w Disneyu były tylko przystankami na drodze do prestiżowej francuskiej szkoły INSEAD, która wymaga doświadczenia menedżerskiego. "Dzięki MBA potroiłem zasoby intelektualne. To najlepszy okres w moim życiu". Propozycja z Della przyszła na miesiąc przed ukończeniem studiów.

ENFACE

Maciej Filipkowski

Podróże kształcą i... męczą. Zaczął od zarządzania sprzedażą Della w Szwajcarii. Po kilku miesiącach dostał zadanie usprawniania procesów biznesowych w działach sprzedaży już w całej Europie (ma zielony pas Six Sigma). 47 projektów, 14 krajów i zawsze 2 dyżurne walizki w pogotowiu. "Zdarzało się, że jechałem taksówką i nie byłem pewny w jakim kraju jestem". Kolejne wyzwanie stworzyło szansę na odrobinę stabilizacji - w Bratysławie powstawało centrum telemarketingowe obsługujące rynek niemiecki. Stanął na czele 40-osobowego zespołu. Wyjeżdżając ze Słowacji zostawił zespół ponad dziesięciokrotnie większy.

Drugi powrót do Polski. Kiedy wracał, widziano w nim nowego szefa Della, następcę Romana Durki. Na razie w zespole kierowanym przez Jacka Murawskiego odpowiada za największą część biznesu Della skupioną na obsłudze kilkunastu tysięcy klientów z sektora MSP. Gdyby został w Bratysławie, zapewne dzisiaj byłby w międzynarodowych strukturach korporacji. Nie żałuje. Uważa ten wybór za trafny, tak zresztą jak wszystko w dotychczasowej karierze. W tym CV wszystko wygląda na starannie zaplanowane.

Piramida. Pierwszy miesiąc w polskim Dellu spędził na telefonie, dzwoniąc do klientów i próbując sprzedawać, tak jak na co dzień robią to jego podwładni. "Niektórzy budują karierę jak słup - są sprzedawcami, potem dyrektorami sprzedaży, wreszcie prezesami. Ale kiedy zawieje wiatr, słup może się przewrócić. Ja buduję piramidę. Zbieram doświadczenia na różnych polach, w różnych branżach. Nie mam ambicji być najmłodszym prezesem. Kiedyś chcę być po prostu jednym z najlepszych w Polsce, zdolnym wywierać wpływ na gospodarkę".

Dell made in Poland. W Irlandii Dell ma 40% rynku. Z ujmującą pewnością siebie mówi: "Tak samo będzie w Polsce". Inwestycja w budowę fabryki w Łodzi tchnęła nowego ducha w cały zespół. "Za trzy lata praca w Dellu będzie najlepszą rekomendacją na rynku".


TOP 200