Dziś i jutro Polskiej Telefonii Komórkowej

Z Dyrektorem Generalnym spółki "Centertel" - Polska Telefonia Komórkowa, Edwardem Mier-Jędrzejowiczem rozmawia Marek Młynarski.

Z Dyrektorem Generalnym spółki "Centertel" - Polska Telefonia Komórkowa, Edwardem Mier-Jędrzejowiczem rozmawia Marek Młynarski.

- Po ponad rocznej działalności telefonii komórkowej w Polsce liczba abonentów przekroczyła 10 tys. Czy nie obawiacie się zahamowania rozwoju tej formy łączności, choćby ze względu na ograniczoną liczbę osób mogących sobie na nią pozwolić?

- Obecnie mamy już 11,5 tys. użytkowników. Oczywiście trudno jest prorokować, jak dokładnie będzie wyglądała sprzedaż za kilka lat. Biorąc jednak pod uwagę światowy rozwój tej formy komunikacji, to nigdzie na świecie nie było gwałtownego zatrzymania czy drastycznego osłabienia popytu. Nie przewidujemy również takiej sytuacji w Polsce. Dotychczasowy rozwój telefonii komórkowej pozwala nam na przewidywanie, że na koniec roku będziemy mieli przynajmniej 15 tys. abonentow.

Telefonia komórkowa związana jest bezpośrednio z biznesem. Jeżeli interesy dobrze się rozwijają, coraz więcej menedżerów decyduje się na tę inwestycję. Stąd, bezpośrednio po wyborach, kiedy nie wiadomo było jeszcze w jakim kierunku pójdzie gospodarka, odczuliśmy nieznaczne wahnięcie koniunktury. Ponieważ jednak rynek wygląda normalnie i jest coraz więcej firm, również Polska Telefonia Komórkowa rozwija się normalnie.

Nie mamy jednak złudzeń, że telefon komórkowy w najbliższym czasie stanie się dobrem powszechnym, masowo używanym przez osoby spoza sfery biznesu. W tej właśnie sferze upatrujemy naszych klientow i cieszy nas jej rozwój. Mamy też liczne sygnały od ludzi interesu, że telefon komórkowy stał sie niezbędnym narzędziem ich pracy.

- A w jakim stopniu, Pańskim zdaniem, telefon komórkowy w naszych, polskich warunkach zastępuje telefonię przewodową? Ten czynnik, marginalny w innych krajach, u nas może odgrywać dużą rolę.

- To dobre pytanie. Kiedy robiliśmy prognozy rozwoju telefonii komórkowej w Polsce, zdawaliśmy sobie sprawę, że możliwości nabywcze użytkowników są znacznie niższe, niż na zachodzie. Z drugiej strony, o czym Pan wspomniał, tradycyjna telefonia w Polsce nie dociera do wszytkich chętnych. W praktyce okazało się więc, że oba te czynniki się równoważą i w rezultacie rozwój polskiej telefonii komórkowej jest podobny, jak na zachodzie. Udział telefonii komórkowej w stosunku do telefonii stacjonarnej w państwach zachodnich wynosi ok. 0,1- 0,5%. Dotychczasowe wyniki osiągnięte przez Centertel wskazują, że krzywa rozwoju w pierwszym roku działalności jest podobna, jak w tamtych krajach.

- Gdy patrzę na najnowszą mapę obszarów działania telefonii komórkowej, mocno niepokoi mnie fakt olbrzymiego, pustego pasa wzdłuż naszych granic wschodnich. A przecież poza nimi kraje byłego mocarstwa stanowią olbrzymi rynek i wbrew pozorom są dalej potęgą surowcową i intelektualną. Rynek ten otworzy się może za pół roku, czy za dwa lata, cały czas on tam jednak istnieje. Centertel jakby go nie dostrzega.

- Muszę się cofnąć do początków naszej działalności. Rozwój Centertelu jest ścisle związany z udzieloną licencją na działalność telefonii komórkowej. Licencja wydana w grudniu 1991 r. zobowiązała nas do uruchomienia w ciągu 6 miesięcy łączności komórkowej na terenie Warszawy. W czerwcu 1992 r. warunek ten wypełniliśmy. Przez kolejne 6 miesięcy, czyli w rok od uzyskania licencji, mieliśmy uruchomić stacje w 8 miastach Polski. Tak też się stało, do grudnia i stycznia 1992/93 ruszyła łączność komórkowa w miastach konkretnie wskazanych w umowie licencyjnej. Były to: Łódź, Trójmiasto, Szczecin, Poznań, Wrocław, Opole, Katowice, Kraków. Tworzy to, skupiony na zachodzie Polski, zarys obecnego zasięgu telefonii komórkowej.

Wymagania licencji nakładają na nas obowiązek objęcia zasięgiem do końca 1994 r., połowy terytorium kraju, a do końca 1996 r. całej Polski. W planie na rok bieżący przyjęliśmy zadanie pokrycia zasięgiem najbardziej uczęszczanych tras między miastami, w których działała już telefonia komórkowa. Plan ten objął więc trasy Warszawa- Katowice, Warszawa-Gdańsk, Warszawa-Poznań, potem przedłużenie trasy z Poznania do Szczecina i uzupełnienie już gotową trasą Kraków-Opole-Wrocław, aż do pokrycia całej granicy zachodniej do Szczecina.

Jednocześnie często odwiedzały nas osoby bardzo zainteresowane uruchomieniem łączności w innych ośrodkach, m.in. w takich jak Lublin, Bydgoszcz czy Toruń. Uruchomiliśmy więc, poza planem, ośrodki w wymienionych miastach. Telefonia komórkowa w Lublinie, a więc we wschodniej części kraju, ruszyła o 1,5 roku wcześniej, niż planowano. W całym przyszłym 1994 r., planujemy uruchomienie stacji we wschodniej części Polski. Będą to także trasy: z Krakowa do Przemyśla, następnie przez Lublin na północ, trasa Warszawa-Lublin - granica wschodnia. Później zostaną nam dwa lata na rozlanie "atramentu" między tymi naszymi "kleksami" tak, aby cała Polska była w zasięgu działania telefonii komórkowej.

- A jak rysuje się możliwość współpracy z państwami za wschodnią granicą Polski? Czy jest ona możliwa technicznie i czy operatorzy w tych krajach są taką współpracą zainteresowani?

- Pod koniec września br. zorganizowaliśmy w Warszawie międzynarodową konferencję, na której omawialiśmy zagadnienia rozwoju telefonii komórkowej NMT 450. Przyjechali do nas operatorzy telefonii komórkowej m.in. z Bułgarii, Estonii, Litwy, Łotwy, Rosji, Ukrainy, Węgier. Pod względem technicznym mamy takie same sieci, co wynikło z niedostępności pasma 900 MHz, zarezerwowanego, podczas powstawania telefonii komórkowej w naszych krajach, dla Układu Warszawskiego. Możemy już dziś powiedzieć, że telefonia komórkowa przekroczy naszą wschodnią granicę. Operatorzy z Ukrainy zapewnili nas, że do końca przyszłego roku uruchomią trasę od naszej granicy do Lwowa i dalej. Tak więc biznesmen podróżujący od naszej granicy z Niemcami, aż do Kijowa, a może i dalej, będzie mógł utrzymywać łączność korzystając bez żadnych zmian ze swojego telefonu komórkowego pracującego w paśmie 450 MHz.

Podczas wspomnianej konferenji podpisaliśmy odpowiednie umowy z krajami skandynawskimi i Łotwą, gwarantujące, że abonent naszej sieci po przekroczeniu granicy będzie przejęty przez miejscowy system telefonii komórkowej. Pamiętajmy, że nasz system NMT pochodzi z krajów skandynawskich. Wszystkie problemy techniczne zostały rozwiązane, z naszej strony musimy jeszcze rozwiązać kwestię rozliczania abonenta. Uporamy się z tym do końca roku.

- Wróćmy na nasze podwórko. Co z obowiązującym systemem płacenia za rozmowę zarówno przez osobę telefonującą, jak i odbierającą rozmowę? Obecnie ujawnienie numeru telefonu komórkowego może narazić firmę niemal na bankructwo!

- Do tej pory, ze względu na system rozliczeń Telekomunikacji Polskiej S.A., nie był możliwy inny system opłat. Kończymy już jednak odpowiednie rozmowy i mamy nadzieję, że do końca roku uda nam się przejść na powszechnie stosowany system rozliczeń, w którym za rozmowę płaci abonent rozpoczynający rozmowę. Wymagało to jednak rozwiązania kilku problemów technicznych.

Po wprowadzeniu nowego systemu rozliczeń spodziewamy się wzrostu ruchu w sieci, będziemy wówczas także mogli wydać książkę telefoniczną abonentów telefonii komórkowej. Dotychczas, przede wszystkim ze względu na obecny, nieszczęsny system rozliczeń, nasi klienci nie życzyli sobie ujawniania numerów ich telefonów. Często także abonenci, poza umówionymi godzinami, po prostu wyłączali aparaty. Uważamy, że zmiana ta wpłynie znacznie także na zwiększenie ruchu między siecią stacjonarną a komórkową. Przewidujemy, że przeciętne rachunki użytkowników naszych telefonów komórkowych będą ok. 30-40% niższe.

- Koszty zbudowania sieci komórkowej w Polsce są ogromne, zaczynamy przecież od zera. Tymczasem na świecie coraz głośniej o telefonach satelitarnych. Jaki jest Pański stosunek do takiej konkurencji?

- Nasze dotychczasowe inwestycje pochłonęły dotychczas ok. 150 mln USD. Liczymy, że całość kosztów pokrycia siecią telefonii komórkowej obszaru całej Polski (nie dodając nowych central; główna sieć jest już gotowa), wyniesie ok. 250 mln USD. Kwota tego rzędu jest drobnym ułamkiem wydatków, które trzeba ponieść na budowę, umieszczenie w kosmosie i obsługę naziemną sieci 66 satelitów. Telefonia komórkowa jest droga, ale trzeba pamiętać, że przy połączeniach między miastami koszt rozmowy jest porównywalny z telefonią tradycyjną, a w niektórych przypadkach nawet niższy. Chcemy utrzymać takie proporcje kosztów rozmów.

Komórkowa telefonia satelitarna, czyli proponowany przez Motorolę system Iridium, upowszechni się dopiero za kilka lat, telefonia komórkowa stanie się wówczas znacznie tańsza. Dziś szacuje się, że rozmowa satelitarna będzie 2-3 krotnie droższa od połączenia komórkowego.

Przypuszczam, że będzie to sytuacja nieco podobna do dzisiejszej, my, jako telefonia komórkowa jesteśmy siecią komplementarną do sieci telefonii przewodowej. Podobnie satelitarna telefonia komórkowa będzie w przyszłości komplementarna do naszej sieci.

Również ze względów technicznych Iridium będzie miało ograniczone zastosowanie na terenach zurbanizowanych. Już dziś, ze względu na zagęszczenie użytkowników, w wielkich miastach na Zachodzie wielkość komórki ogranicza się do 1 km. U nas komórki mają ok. 5 km. szerokości, lecz będą się zmniejszać w miarę wzrostu liczby abonentów. Iridium, ze względu na system satelitarny, nie daje komórki mniejszej niż 5-10 km. Łączność ta będzie natomiast wspaniale działała na terenach, których nie pokrywa telefonia komórkowa, np. w górach, na pustyniach czy na morzu.

- Co planujecie po pokryciu całej Polski siecią telefonii komórkowej?

- Będziemy zmniejszać komórki. Już dziś są silne tendencje do zmniejszania komórek do kilkuset metrów, a nawet do pojedynczego budynku. Działająca tam centralka będzie przełączała rozmowy drogą radiową, do małych aparatów, które będziemy nosili ze sobą. Mówimy już dziś o różnych rozwiązaniach, np. miniaturowych komórkowych aparatach telefonicznych, komunikacji personalnej działającej w zakresie 1,8 GHz, komórkowych sieciach cyfrowych, działających w zakresie 900 MHz. Komunikacja radiowa ma przed sobą wielką przyszłość.

- Firma "Thesar" przeprowadziła udane próby łączności modemowej z komputerem przez telefon komórkowy. Być może, kiedy już zaspokojone zostaną podstawowe potrzeby wykorzystania komórkowca jako właśnie telefonu, nadejdzie pora na wykorzystanie tego typu łączności do współpracy z komputerem przenośnym. Czy widzi Pan i takie zastosowanie telefonów komórkowych?

- Oczywiście. Wiem, że wielu naszych abonentów korzysta z telefonów komórkowych do przesyłania faksów. Nie mamy na razie doświadczeń z współpracą z komputerami. Wydaje się, że przy zastosowaniu protokołu X.25 przy telefonii komórkowej są pewne problemy do rozwiązania. Z chęcią zapoznamy się z doświadczeniami osób, które próbowały przez telefon komórkowy połączyć komputery lub włączyć komputer do pracy w sieci. Jeżeli próby te się powiodą, liczymy na zwiększenie ruchu w sieci. A każdy wzrost ruchu cieszy operatora systemu.

- W większości krajów Europy telefonia komórkowa działa na częstotliwości 900 MHz. Czy planujecie zastosowanie tego pasma w polskiej telefonii komórkowej?

- Posłużę się przykładem Szwecji, która pierwsza wprowadziła system NMT 450. Sieć 450 pokrywa kraj i jest intensywnie wykorzystywana przez abonentów zamieszkałych w dalszych regionach kraju, natomiast system 900 MHz używany jest głównie w miastach i na trasach, nie dociera natomiast do bardziej odległych terenów. Podobny model chcemy przyjąć dla Polski, na początku uruchomiając system 900 w dużych miastach.

Rozpoczęcie prac nad realizacją tej koncepcji zależne jest od terminu udzielania nam licencji przez Ministerstwo Łączności. Rozpoczynamy rozmowy na ten temat, chcemy otrzymać licencję na system 900 pod koniec 1994 r., moglibyśmy wtedy uruchomić system w roku 1995.

W Polsce pracowałyby wówczas dwa systemy telefonii komórkowej. Przewidujemy, że abonent będzie mógł używać tego samego numeru do obu aparatów. Ja osobiście sądzę, że 450 będzie montowany raczej w samochodzie, a w miastach, zaczynając od Warszawy, wykorzystany będzie system 900 i pracujące w tym systemie mniejsze niż obecnie, prawdziwie przenośne aparaty telefoniczne.

- Czy nie obawia się Pan, że budowany teraz system dość szybko zestarzeje się pod względem nowoczesności rozwiązań?

- Mamy i chcemy wykorzystać szansę, jaką stwarza nam budowa telefonii komórkowej od zera i możliwość wykorzystania doświadczeń innych operatorów. Na świecie rozwój telefonii komórkowej można podzielić na etapy systemu 450, następnie analogowego systemu 900 i pojawiający się obecnie system cyfrowy 900. Planujemy pominięcie analogowej 900 i wprowadzenie od razu systemu cyfrowego 900.

Wprowadzenie systemu NMT 450 na tereny b. państw socjalistycznych stworzyło nowy impuls do prac nad unowocześnieniem rozwiązań technicznych. Opracowano nowe, nowoczesne aparaty i szereg innych urządzeń. To z kolei spowodowało powrót zainteresowania systemem 450 i nowe inwestycje w krajach skandynawskich.

W imieniu firmy "Centertel" - Polska Telefonia Komórkowa i swoim własnym mogę zapewnić, że nasi użytkownicy systemu NMT 450 będą mieli zapewnioną obsługę połączeń i serwis sprzętu co najmniej do końca obecnego tysiąclecia.

Rozmawiał Marek Młynarski


TOP 200