Dzień czwarty, poranek

Na początku był chaos. Z chaosu Informatyk wyodrębnił System. System robił jedną, prostą rzecz, za to robił ją szybko i dobrze. Tak nastał wieczór i poranek, dzień pierwszy. I widział Informatyk, że System był dobry, więc zrobił drugi System. Drugi System musiał wymieniać dane z pierwszym Systemem, więc stworzył Informatyk Interfejs. Tak nastał wieczór i poranek, dzień drugi. I widział Informatyk, że oba Systemy i Interfejs są dobre. Ale wtedy pojawił się trzeci System. Trzeci System miał własny Interfejs, więc Informatyk musiał połączyć oba Interfejsy w całość. Napracował się nad tym i zmęczył, ale widział, że było to dobre. Nastał wieczór i poranek, dzień trzeci. Dnia trzeciego Informatyk uogólnił Interfejs i opublikował go, a inni go przyjęli. W ten sposób pojawił się Standard. I widział Informatyk, że Standard był dobry. I tak nastał wieczór i poranek, dzień czwarty.

Na początku był chaos. Z chaosu Informatyk wyodrębnił System. System robił jedną, prostą rzecz, za to robił ją szybko i dobrze. Tak nastał wieczór i poranek, dzień pierwszy. I widział Informatyk, że System był dobry, więc zrobił drugi System. Drugi System musiał wymieniać dane z pierwszym Systemem, więc stworzył Informatyk Interfejs. Tak nastał wieczór i poranek, dzień drugi. I widział Informatyk, że oba Systemy i Interfejs są dobre. Ale wtedy pojawił się trzeci System. Trzeci System miał własny Interfejs, więc Informatyk musiał połączyć oba Interfejsy w całość. Napracował się nad tym i zmęczył, ale widział, że było to dobre. Nastał wieczór i poranek, dzień trzeci. Dnia trzeciego Informatyk uogólnił Interfejs i opublikował go, a inni go przyjęli. W ten sposób pojawił się Standard. I widział Informatyk, że Standard był dobry. I tak nastał wieczór i poranek, dzień czwarty.

Właśnie poranek dnia czwartego widzimy dziś w informatyce. Od kilkunastu lat w gospodarce funkcjonują już systemy informatyczne. Ich funkcjonalność jest dobrze określona: przeciętny system dla przedsiębiorstwa składa się z nieomal niezmiennej liczby modułów. Są tam więc część finansowo-księgowa, sprzedaż, magazyn, kadry i płace, do tego dochodzi często analityka (nawet bardzo prosta) i CRM. Niektóre z tych systemów, np. SAP, mają publiczne interfejsy, dostarczają narzędzia integracyjne. Istnieją też specjalizowane firmy, które zajmują się konsultingiem na styku biznesu i informatyki.

Dlaczego integracja jest ważna dla firm? Po pierwsze, ze względu na prawo wyboru. Dnia czwartego rano wiemy już, że nie ma gorszej rzeczy dla przedsiębiorstwa niż totalne uzależnienie od dostawcy i technologii określanych dziś cokolwiek pogardliwym mianem proprietary. Po drugie, ze względu na koszty. Zakupienie narzędzi oraz usług integrujących istniejące rozwiązania informatyczne jest z reguły dużo tańsze niż budowanie większego rozwiązania od nowa lub jego zakup. Firma handlowa, która ma system sprzedaży i jest z niego zadowolona, nie będzie go zmieniać na potrzeby podróżujących przedstawicieli handlowych. Raczej dokupi u innego producenta rozwiązanie mobilne, które zintegruje z istniejącym systemem. Po trzecie, ze względu na elastyczność. Platforma integracyjna pozwala szybciej odpowiadać na potrzeby rynku i łatwiej się dopasowywać do zmieniających się warunków. Zawsze prościej dokupić gdziekolwiek jeszcze jeden klocek do układanki informatycznej i szybko zintegrować go z resztą.

Do tego oczywiście potrzeba szeroko akceptowanych standardów. Takim standardem - wbrew oczekiwaniom - nie stał się np. EDIFACT ani "surowy" XML. Nie stały się też rozwiązania czysto technologiczne, jak monitory transakcji rozproszonych, mechanizmy kolejkowania komunikatów czy standard CORBA. Żaden z nich nie spełnił oczekiwań (czy raczej stał się jedynie krokiem ku spełnieniu oczekiwań) z tego samego powodu: abstrahował od procesów biznesowych, którym narzędzia informatyczne służą.

Wydaje się, że firmy wyciągnęły naukę z tej lekcji. Coraz większą popularność zyskuje koncepcja swoistej "przestrzeni usług biznesowych", w których nie ma znaczenia, w jakiej technologii i w którym miejscu usługi są oferowane, a która oferuje infrastrukturę związaną z transportem, uwierzytelnianiem, transakcyjnością itd. Tym bardziej że wspierają ją wielcy rynku: IBM, Sun oraz oczywiście Microsoft, który dla realizacji takiej wizji stworzył serię serwerów platformy .Net, co już dziś widzimy pod postacią takich produktów, jak system operacyjny Windows 2000/2003, nowy SQL Server (Yukon), Internet Information Server oraz przede wszystkim BizTalk Server.

Jak zwykle w usługach B2B liderami są najwięksi gracze rynku, od dawna obecni na rynku korporacyjnym. Już w czerwcu tego roku IBM opublikował koncepcję ESB (Enterprise Service Bus). W największym skrócie, integruje ona wiele dotychczasowych produktów i technologii w spójną wizję rozproszonych usług biznesowych. Wydaje się, że ESB będzie rozwiązaniem klasy middleware, pozwalającym przedsiębiorstwom na integrację. Ku temu samemu celowi wydaje się zmierzać Indigo, nowo opublikowana platforma aplikacyjna Microsoftu. Do zaplecza technologicznego dodajmy bardzo widoczną zmianę na rynku informatycznym: wielcy dostawcy narzędzi i technologii oferują dziś usługowe wsparcie, pozwalające dostosować narzędzia do procesów biznesowych.

Przejrzysta staje się perspektywa dnia czwartego - opisujemy świat za pomocą kategorii biznesowych, znajdujemy na rynku narzędzia spełniające nasze oczekiwania, udostępniamy je przez "magistralę usług" i na tym budujemy rozwiązanie dla firmy, nie dbając specjalnie o język programowania, fizyczne umiejscowienie serwerów, jakość łączy oraz zgodność standardów. Technologia i usługi wsparcia "robią to za nas".

Na dziś można jedynie opisywać koncepcje, technologie i narzędzia; są one przynajmniej warte uwagi. Czynimy to w naszym raporcie, bo chcemy, by mieli Państwo rzetelną informację i wybór.

Co jednak przyniesie dzień piąty? Jedno jest pewne: dla osób zajmujących się integracją pracy nie zabraknie. Żyjemy wszak dnia czwartego, a odpoczynek należy się dopiero w dniu siódmym.