Dziękujemy za cenne uwagi! czyli "Śmierć Polskiego Internetu"

Niespodziewane wprowadzenie znacznej podwyżki cen NASK-u w listopadzie ub.r. spowodowało sporo zamieszania wokół Internetu w Polsce. Agresywna postawa użytkowników sieci, broniących swobód internetowych, spotkała się z równie zawziętą postawą NASK-u, odmawiającego dyskusji nad cennikiem, trybem jego wprowadzenia, a przede wszystkim - nad sensownością wprowadzenia opłat zależnych od ruchu w sieci. Po miesiącu trwania protestów NASK przyznał, że sposób wprowadzenia podwyżki był niewłaściwy i zgodził się na częściowe zamrożenie cennika (na trzy miesiące).

Niespodziewane wprowadzenie znacznej podwyżki cen NASK-u w listopadzie ub.r. spowodowało sporo zamieszania wokół Internetu w Polsce. Agresywna postawa użytkowników sieci, broniących swobód internetowych, spotkała się z równie zawziętą postawą NASK-u, odmawiającego dyskusji nad cennikiem, trybem jego wprowadzenia, a przede wszystkim - nad sensownością wprowadzenia opłat zależnych od ruchu w sieci. Po miesiącu trwania protestów NASK przyznał, że sposób wprowadzenia podwyżki był niewłaściwy i zgodził się na częściowe zamrożenie cennika (na trzy miesiące).

Najszersza dyskusja odbywała się w środowisku akademickim - tam przecież znajduje się większość użytkowników sieci. Obok toczy się rozgrywka między NASK-em (jako jedynym obecnie ogólnopolskim operatorem Internetu) a prywatnymi firmami zapewniającymi odpłatny dostęp do sieci - poprzez łącza NASK-u i jego wyjścia w świat. Ten konflikt dotyczy oczywiście pieniędzy, ale również przyszłości komercyjnej domeny Internetu w Polsce.

Opłaty za ruch w sieci, czyli dlaczego nie ma to sensu

Nie podejmuję się dyskusji z wysokością opłat, które zapewniłyby utrzymanie i rozwój Internetu w Polsce - podstawowy konflikt dotyczy możliwości wprowadzenia taryfikacji ruchu. Protokół sieciowy obowiązujący w Internecie (IP) nie jest przystosowany do takiej operacji. Nie można ani określić inicjatora transmisji (stąd konieczność liczenia zarówno ruchu wychodzącego, jak i przychodzącego), ani precyzyjnie tego ruchu policzyć. Oznacza to, że wszelkie wystawiane przez NASK rachunki obciążone będą jakimś marginesem błędu.

Proszę zwrócić uwagę, że nie jest istotne, czy błąd ten wyniesie 1% czy 20% - w każdym przypadku rachunki będą mogły być zakwestionowane. Nowy cennik istnieje i obowiązuje, ale nie ma podanych żadnych procedur naliczania i kontroli opłat, wyjaśniania reklamacji w przypadku niezgodności danych. Konflikty są nie do uniknięcia, a nowy cennik może być samobójstwem NASK-u (dodatkowym problemem jest zabezpieczenie sprzętu, na którym będą prowadzone rozliczenia użytkowników - całkiem niedawno dokonano włamania do firmowego serwera WWW NASK-u). Żaden poważny użytkownik sieci nie jest zainteresowany takim rozwiązaniem - ogólnopolska sieć Internetu jest potrzebna, a NASK, jak na razie, jest jedyny. Tak więc - brońmy NASK-u przed taryfikacją ruchu!

Jakie są przyczyny wprowadzenia podwyżki, czyli chwalmy monopolistę (Telekomunikację Polską S.A.)

Podstawową przyczyną podwyżki, wskazywaną przez NASK, jest gwałtowny wzrost opłat za połączenia - przede wszystkim kupowane od TP S.A. Można by pomyśleć, że polski Internet cierpi przez paskudną telekomunikację. W rzeczywistości użytkownicy Internetu powinni TP S.A. traktować jak dobroczyńcę. Przez ponad dwa lata działania Internetu w Polsce firma ta sprzedawała NASK-owi łącza o przepustowości 2048 Kbps za cenę 64 Kbps - powodem takiej filantropii był prosty fakt braku urządzeń pozwalających "rozciąć" linie 2048 Kbps na kanały 64 Kbps. Od wiosny ub.r. TP S.A. zaczęła urządzenia takie instalować i postawiła NASK przed dylematem: albo będzie korzystać z takiej przepustowości (małej), za jaką się płaci, albo płacić (dużo) za taką przepustowość z jakiej się korzysta.

Oczywiście, bardzo istotny jest również przyrost liczby użytkowników sieci, a co się z tym wiąże - wzrost ruchu w sieci. Z mojego punktu widzenia (prywatnego operatora sieci) jest to sytuacja znakomita - im więcej ludzi z sieci korzysta, tym więcej mam pieniędzy na rozwój. NASK (sieć akademicka) jest finansowany z pieniędzy podatników, zasoby te są ograniczone. Być może należało obciążyć kosztami utrzymania sieci bezpośrednich użytkowników (pracowników naukowych i studentów) - wyliczona przez NASK opłata miesięczna to tylko 5 zł (słownie: pięć nowych złotych). Być może należało ograniczyć dostępność sieci (liczba stanowisk), jeśli nie ma na nią pieniędzy - w końcu nie wszyscy muszą z Internetu korzystać.

Pazerni i obłudni "Internetodawcy", czyli przyjmuję zaproszenie do obrzucania się błotem

Pan Roman Adamiec, pracownik NASK-u i szef warszawskiej sieci WARMAN, w swoim artykule pokazuje "Internetodawcę" (prywatnego operatora) jako pazerną firmę, której "dotychczasowy system przynosił wielkie zyski", który "dba jedynie o własny interes" tudzież "rozdaje lewe konta" i którego wprowadzenie nowego systemu zmusi do obniżenia cen i poprawienia jakości usług. Przytoczone są również nieco absurdalne wyliczenia, pokazujące jak można osiągnąć dziesięciokrotny zysk. Przyznaję, że poczułem się tym urażony - zarówno nieuczciwymi wywodami, jak i (przede wszystkim) brakiem samokrytycznego spojrzenia na obecną i przeszłą cenową politykę NASK-u.