Dzieci bez granic

''Pomagamy tym, którzy chcą pracować nad swoim rozwojem'' - tak definiuje istotę działalności Krajowego Funduszu na Rzecz Dzieci jego dyrektor Ryszard Rakowski. Od 12 lat Fundusz zajmuje się dziećmi, które - zdaniem R. Rakowskiego - ''chcą rozwiązywać problemy, a nie tylko zwiększać zasób wiedzy''. W tym celu organizowane są seminaria i obozy naukowe. Młodym twórcom stwarza się możliwości rozwoju w wybranych przez nich dziedzinach.

''Pomagamy tym, którzy chcą pracować nad swoim rozwojem'' - tak definiuje istotę działalności Krajowego Funduszu na Rzecz Dzieci jego dyrektor Ryszard Rakowski. Od 12 lat Fundusz zajmuje się dziećmi, które - zdaniem R. Rakowskiego - ''chcą rozwiązywać problemy, a nie tylko zwiększać zasób wiedzy''. W tym celu organizowane są seminaria i obozy naukowe. Młodym twórcom stwarza się możliwości rozwoju w wybranych przez nich dziedzinach.

W roku 1995 Fundusz ma 274 starannie wybranych stypendystów, którym pomaga udzielając bezpłatną fachową opiekę chodzi tu o środki - wyjaśnia Ryszard Rakowski - które, proszę wierzyć, są skromne, ale o otwarcie na świat i innych ludzi. To przede wszystkim stanowi o atrakcyjności Funduszu".

Na ostatnim, corocznym spotkaniu stypendystów w Jadwisinie (maj '95) obecny był, oprócz całej rzeszy naukowych autorytetów, ks. Jan Twardowski. W poobozowych refleksjach entuzjastycznie wyrażali się o nim nie tylko humaniści, ale i zwolennicy nauk przyrodniczych.

Dzień powszedni Funduszu składa się również z cyklicznych zajęć i warsztatów badawczych dla stypendystów organizowanych w zaprzyjaźnionych instytucjach naukowych. Taką formą działalności są m.in. cotygodniowe zajęcia informatyczne prowadzone przez dr Barbarę Feluch na Wydziale Matematyki, Informatyki i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego. Uczestniczą w nich dzieci zarówno ze szkół podstawowych, jak i średnich.

Dorota, 12 lat

"Najbardziej lubię programować w Logo i pisać melodyjki" - mówi Dorota pracowicie spisująca ruchy pionków, które na ekranie przemieszczają się z jednej szachownicy na drugą. Rozwiązanie zadania, które przygotowała dla swoich podopiecznych dr Barbara Feluch z Wydziału Matematyki, będzie następnie sfilmowane i pokazane rodzicom na zwyczajowej projekcji pod koniec sobotnich zajęć.

Dorota, która od ub.r. uczęszcza na zajęcia Krajowego Funduszu na Rzecz Dzieci nie lubi Windows tylko "to, co się robi samemu". Używając programu GW Basic programuje własne melodyjki, a w Logo razem z tatą narysowała na ekranie klepsydrę.

"Zapisuje sobie tak np. c=130. Komputer odgrywa melodyjkę "Wlazł kotek na płotek" i równolegle pisze tekst piosenki na ekranie" - opowiada Dorota o swoich przygodach z komputerem. Na pytanie, jakiego komputera używa odpowiada, że jest to IBM 33, gdyż ta właśnie liczba wyświetla się na obudowie.

Dorota ma trójkę rodzeństwa, 2 siostry i 14-letniego brata, który "mógłby cały dzień grać na komputerze". Rodzice prowadzą firmę tak, iż mama często korzysta z domowego komputera. "Czasami zastaję ją przy pasjansie, ale na ogół drukuje naklejki" - mówi Dorota.

O zajęciach na Wydziale Matematyki, Informatyki i Mechaniki opowiedział jej cioteczny brat, który wcześniej chodził na kursy komputerowe do Pałacu. Jej zdaniem szkoła nie wystarcza całkowicie. Co prawda najbardziej lubi WF, to jednak "pani od matematyki strasznie na nas wrzeszczy". Poza tym są tam "kiepskie komputery" i jej koleżanki nie lubią programować. Dorota zdecydowanie przedkłada programowanie nad gry i z ironią mówi o swoich znajomych, którzy komputerem nazywają konsolę do gier typu Pegasus. Jednak indagowana przyznaje, że trochę lubi gry. "Najbardziej śpiewające i gadające".

Gaweł, 8 lat

Nie przyznaje się od razu, że zajął 4 miejsce w Międzynarodowej Olimpiadzie Matematycznej "Kangur". Za duże osiągnięcie uważa natomiast wygranie szkolnego konkursu ortograficznego w I klasie. Również "dzięki wnikliwemu uderzeniu w klawiaturę" Gaweł stracił na kilka tygodni swój komputer. Razem z bratem spędzali nad nim całe dnie, grając m.in. w "Sango Fightera". Twierdzi, że jest to "zabawniacka gra, ale jak ktoś lubi naparzać mordy grubym faciem".

Brat Gawła chodzi do I klasy liceum, co - zdaniem 8-latka - nie jest do końca prawdą, gdyż w podstawówce zrobił 2 ostatnie klasy w 1 rok. "Ale on funkcji nie lubi" - mówi z przekąsem Gaweł. "A ty lubisz?" - pytam. "Ja nie wiem, co to są funkcje" - odpowiada bez zastanowienia.

Mimo że Gaweł jest "totalnym bossem w niektórych grach", nie zaniedbuje . W GW Basic ułożył program, który ma za zadanie tak zaplanować trasę samolotu, by ten się nie rozbił. Jego brat, który jest stypendystą Funduszu był na majowym obozie w Jadwisinie. Gaweł bardzo chciałby tam pojechać. Na zajęcia chodzi od niedawna. "Mama mnie zgłosiła, bo lubię matmę" - wyjaśnia.