Dział czy rozdział?

Rozważania na naszych łamach o usytuowaniu działu administracji rządowej Informatyzacja po tegorocznych wyborach parlamentarnych wywołały ożywioną dyskusję. Doliczyliśmy się aż trzynastu wariantów przyszłości tego działu.

Rozważania na naszych łamach o usytuowaniu działu administracji rządowej Informatyzacja po tegorocznych wyborach parlamentarnych wywołały ożywioną dyskusję. Doliczyliśmy się aż trzynastu wariantów przyszłości tego działu.

Consejo Superior de Informática (CSI - Rada Najwyższa ds. Informatyki) jest częścią hiszpańskiego Ministerstwa Administracji Publicznej. Odpowiada za politykę rządu w tej dziedzinie. Zajmuje się m.in. bazami danych o charakterze międzyresortowym, bezpieczeństwem teleinformatycznym, rynkiem IT, sytuacją zawodową informatyków, pracami badawczymi i edukacją informatyczną oraz "wszelkimi innymi sprawami, które mogą wpływać na narodową politykę informatyczną" (ze statutu CSI -http://www.csi.map.es ).

Na czele rady stoi minister administracji publicznej, który deleguje do zajmowania się CSI sekretarza stanu ze swojego resortu. Zastępcami przewodniczącego CSI są dwaj dyrektorzy generalni Ministerstwa Przemysłu, Handlu i Turystyki ds. Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego oraz Ministerstwa Łączności i Technik Informacyjnych. Trzecim zastępcą jest dyrektor generalny ds. modernizacji administracji wspomnianego już Ministerstwa Administracji Publicznej.

CSI działa poprzez komisje międzyresortowe oraz komitety techniczne. Według podobnej zasady od lutego 2003 r. funkcjonuje we Francji Agencja Rozwoju Elektronicznej Administracji, na której chce się wzorować Prawo i Sprawiedliwość, tworząc model agencji rządowej, która zajęłaby się informatyzacją. O czterech koncepcjach umiejscowienia działu Informatyzacja pisaliśmy już w artykule Komu przeszkadza ustawa o informatyzacji? w Computerworld 2/2005.

Nowe koncepcje

"Moim zdaniem w polskich realiach najwłaściwsze byłoby stworzenie Komitetu Społeczeństwa Informacyjnego - organizacji podobnej do Komitetu Integracji Europejskiej" - twierdzi natomiast Sławomir Kopeć, dyrektor Departamentu Społeczeństwa Informacyjnego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego. Członkami komitetu byliby m.in. związani z tą tematyką ministrowie. Jego przewodniczącym byłby premier, który mianuje sekretarza komitetu. Komitet wykonuje zadania przy pomocy kierowanego przez sekretarza urzędu. Zdaniem Sławomira Kopcia, za takim rozwiązaniem przemawia podległość bezpośrednio premierowi, które zapewnia silne przywództwo, zaś rozstrzygnięcia komitetu zapadać miałyby w drodze uzgodnienia.

Pojawiły się wszakże opinie, że takie rozwiązanie konserwuje Polskę resortową i spełniałoby funkcje li tylko obsługowe, a więc taki komitet byłby mało przebojowy. Obecnie bowiem o pozycji Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej decyduje "strach" przed Brukselą.

"Można rozważać także powołanie odrębnego Komitetu Modernizacji Administracji Publicznej, którego zadaniem byłoby uczynienie z elektronicznej administracji narzędzia modernizacji państwa. Tutaj szefem byłby minister administracji" - dodaje Sławomir Kopeć. Tym samym opowiedzielibyśmy się za rozwiązaniami hiszpańskimi i francuskimi. Jednakże pociąga to za sobą wydzielenie z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji działu Administracja Publiczna i powierzenie jej działu Informatyzacja. Tak jest właśnie w Hiszpanii i Holandii. Być może w ślad za tym poszłaby likwidacja Urzędu Służby Cywilnej oraz Urzędu Zamówień Publicznych?

Burza mózgów

Najgorszym rozwiązaniem z możliwych byłoby pozostawienie stanu obecnego, czyli dalsze przypisanie działu Informatyzacja do działu Nauka, chociaż jest to wielce prawdopodobne. Znowuż powstanie Ministerstwa Informatyzacji i Łączności niechybnie - jak podnoszą nasi rozmówcy - skończy się na przewadze telekomunikacji. A może Agencja/Komitet przy premierze? Tutaj pojawia się wyjątkowo ważny argument - po co premierowi nieuchronne kłopoty z systemami informatycznymi w administracji?

Co można w takim razie zaproponować? Włączyć informatyzację do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji? Ale wtedy nie byłoby już mowy o społeczeństwie informacyjnym, tylko o priorytecie służb wszelakich i budowie silnej, wszechobecnej administracji. W gruncie rzeczy dział Informatyzacja można dołączyć wszędzie, jeśli politycy nadal nie będą wiedzieli, czemu on ma służyć.

Wtedy jednak może się pojawić rewolucyjny wniosek, aby w ogóle zlikwidować dział Informatyzacja nowelizacją Ustawy o działach administracji rządowej. Między rokiem 2001 a 2005 i tak wielkiego z niego pożytku nie było. Ustawa działowa tylko lekko wystraszy urzędników, potem zaś o niej zapomną. Podpis elektroniczny nie działa. Każde wprowadzenie standardów w administracji rokuje nadzieję, że nie będzie już technologii, której dotyczy. A jak będzie naprawdę? Dowiemy się wkrótce.


TOP 200