Duży może więcej?

Jednym z mało docenianych zagrożeń w obrocie domenami internetowymi jest Reverse Domain Name Hijacking. Polega on na wykorzystywaniu pozycji rynkowej do nieuprawnionego zagarnięcia atrakcyjnych adresów domenowych.

Jednym z mało docenianych zagrożeń w obrocie domenami internetowymi jest Reverse Domain Name Hijacking. Polega on na wykorzystywaniu pozycji rynkowej do nieuprawnionego zagarnięcia atrakcyjnych adresów domenowych.

Obrót domenami internetowymi wzbudza wiele kontrowersji. Większość z nich dotyczy naruszeń praw do znaków towarowych i sposobów efektywnego "odzyskiwania" domen od podmiotów rejestrujących je w celu późniejszych spekulacji. Znaczny procent przedsiębiorców odczuł już na własnej skórze tzw. piractwo domenowe (cybersquatting). Niewielu zdaje sobie jednak sprawę z przypadków nadużywania wspomnianych uprawnień - do znaku towarowego, określonej domeny - w celu zawładnięcia atrakcyjnymi adresami domenowymi. Praktyki takie nazywane są Reverse Domain Name Hijacking.

Pozyskiwanie domen

Zasady arbitrażu wypracowane przez Światową Organizację Własności Intelektualnej (WIPO) wskazują, że mianem takim określać należy wystąpienie o transfer domeny internetowej w złej wierze, czyli ze świadomością braku uprawnień do adresu. Chodzi więc o próby wywarcia nacisku na rejestrujących domeny. Trudno przeczyć, że w obliczu znaczą-cych podmiotów gospodarczych indywidualni użytkownicy są na straconej pozycji. Próba utrzymania domeny może wiązać się przecież z niebagatelnymi kosztami. Nawet, jeśli adres domenowy nie był przedmiotem oferty sprzedaży.

Wykazanie Reverse Domain Name Hijacking jest powiązane z potrzebą wykazania złej wiary dochodzącego praw do domeny. Bezsporne pozostaje, iż zasady pierwszeństwa w rejestracji domen bywają modyfikowane przez spory o konkretne adresy domenowe. Swoboda pozyskiwania domen ma swoje granice, którymi są prawa osób trzecich. Rzecz jasna, nie można wyznaczyć ich sztywno, co rodzi potencjalne obawy o możliwość przejmowania adresu bez adekwatnej podstawy prawnej. Zagrożeniem jest jednak również automatyzm w utożsamianiu rejestracji domeny z naruszeniem prawa. Warto w tym kontekście zwrócić uwagę na historyczne już rozstrzygnięcie sądu dla okręgu w Düsseldorfie z kwietnia 1997 roku. Spór dotyczył domeny epson.de, a naruszenie prawa zostało stwierdzone pomimo braku jakiejkolwiek zawartości dostępnej pod adresem domenowym. Dodatkowo, w uzasadnieniu wyroku zaznaczono, iż nie ma żadnego znaczenia, jakie treści znajdą się w ramach domeny. Tego typu interpretacja jest zbyt daleko idąca, a przyjęcie jej w praktyce prowadziłoby do "zamrożenia" znacznego obszaru obrotu domen.

Znaki towaroweto nie wszystko

Nie można zapominać o komplikacjach wynikających z rozbieżności pomiędzy ograniczonym zakresem słów będących znakami towarowymi a szerokim spektrum ich kompilacji znajdujących się w domenach internetowych. Co do zasady, ochrona z tytułu rejestracji znaku towarowego dotyczy konkretnych towarów. Nie rozciąga się więc na całkowitą wyłączność w nieograniczonym używaniu określenia użytego w znaku. Dochodzi do tego fakt, iż wiele z zastrzeżonych znaków jest w istocie wykorzystywanych w życiu codziennym. Część z nich niebezpiecznie zbliża się zaś do niezwykle ogólnych terminów. Z zasady kłóci się to z transgranicznym charakterem Internetu.

Nie wolno zapominać, iż szerszą ochronę przyznaje się głównie znakom powszechnie renomowanym. W tym wypadku wykorzystywane oznaczenie nie musi wprowadzać w błąd konsumentów, a jedynie prowadzić do uzyskiwania nienależnych korzyści lub osłabienia renomy oznaczenia. Ponadto dosyć trudno zdefiniować komercyjne korzystanie z adresu domenowego. Będzie nim zapewne oferowanie w ramach domeny towarów i usług, prezentowanie reklam itp. Nie można też pomijać przypadków przekierowywania użytkowników do kolejnych, ewidentnie komercyjnych witryn. W takich sytuacjach łatwo wykazać złą wolę rejestrującego domenę, a w konsekwencji pozyskać adres. Nie wszystkie spory o adresy internetowe koncentrują się jednak wokół aktywności gospodarczej użytkowników. Wiele ze stron ma charakter ewidentnie hobbystyczny, pozbawiony "zabarwienia" komercyjnego.

Działalność gospodarcza dysponenta domeny

Na rodzimym gruncie ważne pozostaje rozstrzygnięcie sądu arbitrażowego przy Polskiej Izbie Informatyki i Telekomunikacji z 15 marca 2006 r., dotyczące sporu o prawa do adresu sitagroup.pl. Zakłada ono, iż wykupienie domeny internetowej przez osobę, która nie ma działalności gospodarczej, nie prowadzi do naruszenia prawa. Nawet jeśli celem rejestracji jest późniejsze zbycie praw do domeny. Warunkiem niezbędnym dla uznania, iż zamiar zarobku na handlu domenami stanowi czyn nieuczciwej konkurencji, jest bowiem dokonywanie takiego obrotu w ramach prowadzonej działalności gospodarczej.

Ocena, czy mamy do czynienia z taką sytuacją, nie zawsze należy do najprostszych. Zwłaszcza że w grę wchodzi także zachowanie się rejestrującego domeny już po wykupie adresu. O ile osoba zarejestruje szereg domen, a następnie wystawi je na aukcje internetowe, możemy bez wątpienia mówić o prowadzeniu działalności gospodarczej w tym zakresie. Jeśli dokonano tylko incydentalnego aktu rejestracji, a następnie próby odsprzedaży domeny, zdaniem sądu w grę nie mogą wchodzić przepisy chroniące uczciwość konkurencji. Oznacza to, iż próby "odzyskiwania" domen od indywidualnych użytkowników nie zawsze muszą kończyć się sukcesem. Same uprawnienie z tytułu rejestracji znaku towarowego może nie wystarczyć. Ograniczone jest więc także pole do potencjalnego nadużywania tych praw.

Warto dodać, że w świetle nowego regulaminu utrzymywania domen .pl, obwiązującego od 18 marca 2007 r., dla rozstrzygania sporów właściwym pozostaje nie tylko Sąd Arbitrażowy przy PIIT. Strony mogą skorzystać także z Sądu Arbitrażowego przy Krajowej Izbie Gospodarczej w Warszawie bądź arbitrażu prowadzonego przez WIPO.

Wolność słowaa domeny internetowe

Z szeroką krytyką spotkało się rozstrzygnięcie arbitrażowe w sprawie guiness-beer-really-sucks.com, gdzie uznano adres domenowy za podobny w stopniu wywołującym kolizję ze znakiem towarowym. Dla oceny, czy zachodzi przypadek zarejestrowania domeny w ramach swobody rozpowszechniania poglądów i informacji (wolności słowa), niebagatelne znaczenie ma rozstrzygnięcie panelu arbitrażowego WIPO w sprawie domeny bridgestone-firestone.net z lipca 2000 r. Rejestrujący domenę wskazywał na zawartość dostępną pod tymże adresem, stanowiącą krytyczne uwagi pod adresem Bridgestone Firestone Inc. Z uwagi na to, iż adres nie był wykorzystywany w celach komercyjnych, a jego utrzymywanie wiązało się z dozwolonym użytkiem oraz swobodą wypowiedzi, członkowie panelu arbitrażowego zauważyli, iż nic nie wskazuje, aby pragnący krytykować poczynania przedsiębiorców musieli w adresie domenowym używać określenia "sucks". Zarejestrowanie domeny .net nie pozbawiło także Bridgestone Firestone Inc. możliwości funkcjonowania w Internecie. W rezultacie uznano, iż pomimo zbieżności adresu ze znakiem towarowym, nie doszło do sytuacji wymagającej transferu praw do domeny.

Nazwy miast

Znaki towarowe to nie wszystko. Wątpliwości co do uprawnionego korzystania z domeny pojawiają się też w przypadku nazw miast. Sporem sądowym zakończyła się rejestracja domeny Barce-lona.com, do której prawa rościły sobie władze tego miasta. Pod wskazanym adresem funkcjonowała bowiem firma turystyczna. Początkowo sąd arbitrażowy i amerykański sąd pierwszej instancji dla dystryktu Vigrinia uznały, iż doszło do naruszenia prawa. Ostatecznie sąd odwoławczy uznał, że rejestracja domeny pozostawała w zgodzie z porządkiem prawnym. Władze Barcelony nie odzyskały adresu domenowego.

Dla odmiany sukcesem zakończył się w październiku 2006 r. spór o domenę budapest.eu. Pod tym adresem znalazły się niekomercyjne zasoby o wielu europejskich miastach, w tym o Budapeszcie. Władze miasta, w konsekwencji postępowania arbitrażowego, pozyskały domenę. Choć brak było oferty sprzedaży domeny, to w ramach arbitrażu wskazano, iż dotychczasowy abonent budapest.eu w ogólnodostępnych informacjach nie wykluczał zbywania domen, którymi dysponował. Dla porównania warto dodać, że nic nie wskazuje na to, aby adres warsaw.eu należał do władz rodzimej stolicy. Należy mieć jednak na uwadze odmienne regulacje prawne mające zastosowanie w przypadku barcelona.com oraz w razie rejestracji domen .eu.


TOP 200