Duży kłopot z mocną złotówką

W okresie umacniającej się złotówki szefowie IT powinni jeszcze uważniej niż zwykle czytać podpisywane kontrakty.

W okresie umacniającej się złotówki szefowie IT powinni jeszcze uważniej niż zwykle czytać podpisywane kontrakty.

Umacniająca się złotówka to spory problem dla oddziałów zagranicznych koncernów IT. Może wpłynąć na wartość podpisywanych kontraktów, zwłaszcza tych, które poprzedzone były długim procesem ofertowym. Wpływa także na wartość kontraktów, w które zostały zaangażowane zagraniczne zasoby firmy - tzw. intercompany dealing - choć w tym akurat przypadku mocniejsza złotówka może też oznaczać większą elastyczność w zakupie usług.

Uwaga na kursy rozliczeń

Większość koncernów broni się przed tym zjawiskiem korzystając w rozliczeniach zewnętrznych z własnego, arbitralnie ustalonego kursu wymiany, często nawet o kilkanaście procent odbiegającego od realnego kursu waluty na dzień zawarcia umowy. Co więcej, niektórzy z wielkich dostawców wykorzystują dzisiejsze wahania do podniesienia cen niektórych usług, np. utrzymania systemów. Być może liczą, że umacnianie się waluty zamortyzuje podwyżki kosztów.

Jak się przed tym bronić? Przede wszystkim uważnie czytając warunki umowy, zwłaszcza części dotyczące rozliczeń walutowych. Najlepiej zapisać w aneksie mechanizm indeksacji, który bazowałby na realnej wartości waluty, a nie na arbitralnie przyjętych rozstrzygnięciach. Trzeba również twardo negocjować wszelkie zmiany w warunkach realizacji kontraktu. Nie wolno przy tym ulegać złudzeniu, że umocnienie waluty zamortyzuje wyższe koszty.

Bez renegocjacji

Czy umacniająca się złotówka to dobry moment na renegocjację kontraktów lub zmianę modelu realizacji niektórych zadań? "Na pewno w przypadku długofalowych umów warto jeszcze raz przyjrzeć się ich zapisom. Ale ostrożnie, renegocjacja umów może doprowadzić do pogorszenia warunków realizacji usługi" - przestrzega Piotr Rutkowski, dyrektor SourceOne, firmy doradczej specjalizującej się m.in. we wsparciu w renegocjacjach kontraktów. Nie wydaje się jednak, aby wzrost wartości złotego wpłynął jakoś np. na popyt na kontrakty outsourcingowe. "Kontrakt outsourcingowy to skomplikowana umowa, która oprócz wartości księgowej i wartości rynkowej uwzględnia różne dodatkowe elementy, związane nie tylko z kosztami sprzętu czy usług. Dlatego wahnięcia kursów walut nie powinny stanowić podstawy do podejmowania długofalowych decyzji outsourcingowych" - uważa Piotr Rutkowski.

A może poszukać za granicą

Umacniająca złotówka może jednak stać się pretekstem, aby rozejrzeć się za usługami realizowanymi przez firmy z zagranicy. Takiej decyzji nie wyklucza Tadeusz Rogaczewski, dyrektor Biura Zarządzania Informatyką Grupy LOTOS, coraz bardziej rozgoryczony strategią przyjmowaną przez niektórych dostawców IT.

Takie decyzje muszą być jednak podejmowane ostrożnie. "Kilkunastoprocentowy wzrost złotówki w stosunku do najważniejszych walut nie zrównoważy różnic w koszcie pracy specjalistów z sąsiednich krajów. Podejmując taką decyzję, trzeba także wziąć pod uwagę ryzyko wynikające z zaangażowania osób nie znających lokalnych realiów" - mówi Tomasz Słoniewski, menedżer ds. badań w IDC Poland.

Wydaje się, że tego typu działania mają sens jedynie w przypadku prostych usług, związanych chociażby z montażem stacji roboczych czy hostingiem aplikacji, które już dziś są u naszych sąsiadów dużo tańsze niż w Polsce. To jednak czynnik, który może mieć znaczenie raczej dla dostawców niźli odbiorców usług IT.

Nie czas na offshoring

Umacnianie się polskiej waluty zbiegło się w czasie z innymi zjawiskami, przede wszystkim ze stałym wzrostem kosztów realizacji kontraktów w krajach dotąd uchodzących za tanich dostawców usług IT, takich jak Indie, Ukraina czy Rumunia. Dlatego wiele wskazuje na to, że nawet spore zmiany wartości naszej waluty nie wpłyną znacząco na sposób realizacji zadań związanych z obsługą IT w polskich firmach.

Znacznie większy wpływ na to mają czynniki znane od lat, takie jak ustawiczny brak wykwalifikowanych specjalistów i związany z tym stały wzrost wynagrodzeń. To wyzwania, które wymagają rozwiązań systemowych, związanych chociażby z ewolucją metod kształcenia na poziomie szkół średnich, czy z szerszym otwarciem rynku na specjalistów z zewnątrz. Niestety na razie trudno spodziewać się jakichś fundamentalnych zmian w tym zakresie.


TOP 200