Drony w chmurach danych

Trwają przygotowania do wyposażenia polskiej armii, policji i straży pożarnej w samoloty bezzałogowe. Ich efektywne wykorzystanie nie będzie możliwe bez odpowiedniej infrastruktury teleinformatycznej.

Do 2022 r. Ministerstwo Obrony Narodowej zamierza kupić na potrzeby wojska 97 zestawów bezzałogowych statków powietrznych (BSP), zwanych też dronami lub bezzałogowymi systemami latającymi (BSL). Drony mają gwarantować żołnierzom bezpieczne działania w warunkach pola walki. Będą pozwalały m.in. na prowadzenie ryzykownych lotów obserwacyjnych bez narażania życia załogi samolotu. Jak zapewnia Departament Polityki Zbrojeniowej MON, użycie dronów zmniejszy koszty działań operacyjnych.

Mówi się o wykorzystaniu bezzałogowych statków latających przez inne służby, głównie do działań ratowniczych i w obszarze reagowania kryzysowego. Budowa drona dla potrzeb straży pożarnej i policji jest jednym z elementów programu Proteus ("Zintegrowany mobilny system wspomagający działania antyterrorystyczne i antykryzysowe"), realizowanego przez konsorcjum ośrodków naukowych pod przewodnictwem Państwowego Instytutu Automatyki i Pomiarów (PIAP). Zadaniem samolotu bezzałogowego ma być "wspomaganie działań w sytuacjach kryzysowych poprzez obserwację, zbieranie danych z zagrożonych obszarów (…) i przekazywanie ich do mobilnego centrum dowodzenia. Dostarczone informacje usprawnią proces decyzyjny i koordynację służb zaangażowanych w akcję ratunkową". Samolot "będzie jednostką częściowo autonomiczną".

SPRAWDZĄ SIĘ W SIECI

"Zanim jednak podejmiemy decyzje o zakupie bezzałogowych systemów latających, powinniśmy stworzyć odpowiednie zaplecze do ich obsługi" - przekonywali uczestnicy konwersatorium "Drony nad Polską", zorganizowanego przez Fundację Instytut Mikromakro i Ośrodek Badań nad Przyszłością Collegium Civitas. Część zaplecza musi stanowić infrastruktura teleinformatyczna zapewniająca komunikację między maszyną a centrum dowodzenia, pozwalająca na szybką transmisję gromadzonych danych, ich sprawne przetwarzanie oraz udostępnianie różnym służbom i instytucjom.

Samoloty bezzałogowe to również skomplikowane systemy teleinformatyczne. Ich prawdziwa wartość objawia się w możliwości wpisania ich w cały system zapewnienia bezpieczeństwa państwa i reagowania kryzysowego. Aby w pełni wykorzystać atuty dronów, trzeba myśleć kompleksowo o budowaniu zaawansowanych, zintegrowanych systemów zarządzania kryzysowego, których drony będą jednym z elementów. "Najważniejsze jest stworzenie infrastruktury zbierania, przetwarzania i wymiany danych na potrzeby reagowania w sytuacjach kryzysowych" - przekonuje dr inż. Mikołaj Sobczak z Politechniki Poznańskiej, biorący udział w projekcie Proteus.

Chodzi o zbudowanie systemu, w którym można będzie łatwo i skutecznie integrować informacje z różnych źródeł i systemów. "Najważniejsze jest zapewnienie sieciocentryczności rozwiązań" - podkreśla Mikołaj Sobczak. To daje szanse na pełniejsze wykorzystanie możliwości związanych z użyciem samolotów bezzałogowych. System bezzałogowy nie jest tylko sterowaną na odległość, wyposażoną w kamerę i inne czujniki maszyną latającą, lecz robotem wyposażonym w sztuczną inteligencję. Poszerza to spektrum jego zastosowań.

Rozbudowana infrastruktura teleinformatyczna potrzebna jest do obsługi lotów maszyn bezzałogowych. "Drony są platformami gromadzenia i przetwarzania dużych ilości danych oraz automatycznego wyciągania z nich wniosków - częściowo samodzielnie, częściowo w procesie komunikacji z bazą danych w centrum dowodzenia" - wyjaśnia Grzegorz Oleś z IBM Polska. Potwierdzają to przedstawiciele polskiej firmy WB Electronics, która zajmuje się produkcją latających systemów bezzałogowych. "Do zbudowanie drona potrzebnych jest wiele skomplikowanych systemów - od mechaniki i awioniki, przez sensory i kamery obserwacyjne, po oprogramowanie i łącza do transmisji danych. Wszystko musi być wyspecjalizowane i najwyższej jakości. Trzeba też zadbać o bezpieczeństwo stosowanych rozwiązań" - wylicza dr inż. Wojciech Komorniczak, dyrektor ds. rozwoju naukowego i nowych technologii w WB Electronics.

Ważne jest zapewnienie zaplecza do obsługi dronów, które pozwoli w pełni wykorzystać możliwości maszyn. Wyobrażenie o skali przedsięwzięcia daje przykład z armii amerykańskiej. Szacuje się, że do obsługi używanego przez nią drona Predator potrzeba co najmniej 80 osób.

Potrzebna jest wiedza

Istotnym zadaniem jest wyszkolenie użytkowników bezzałogowych systemów latających z różnych służb w umiejętności interpretacji i posługiwania się informacjami dostarczanymi przez drony. To nowy rodzaj informacji. Dane z kamer i czujników zamontowanych na samolocie bezzałogowym dostarczane są w sposób ciągły, w bardzo szybkim tempie. Korzystanie z nich wymaga zaplecza do ich przetwarzania i interpretacji. "Informacje pozyskiwane z dronów wprowadzone w stare, nieprzygotowane do ich wykorzystania struktury, stałyby się bezużyteczne" - zauważa Jakub Ryzenko, dyrektor Centrum Informacji Kryzysowej w Centrum Badań Kosmicznych.

Należy wypracować zasady zbierania i przetwarzania danych przez różne systemy bezzałogowe oraz ich wykorzystania do różnych celów. Potrzebne są wymiany tak pozyskanych informacji między różnymi służbami czy instytucjami. "Potrzebna jest nam doktryna korzystania z dronów w sytuacjach kryzysowych. Musimy określić ściśle nasze potrzeby, aby kupić odpowiednie rozwiązania" - przekonuje Jakub Ryzenko. Inaczej drony staną się drogimi, ale mało użytecznymi maszynami.