Dozwolone do lat 35

Dyrektorzy polskich przedsiębiorstw przywiązują dużą wagę do wieku kandydatów do pracy, o czym łatwo przekonać się, czytając np. ogłoszenia prasowe. Sytuacja ta dotyczy, niestety, także informatyków. Istnieją jednak specjalności, w których zaawansowany wiek kandydata staje się jego atutem.

Dyrektorzy polskich przedsiębiorstw przywiązują dużą wagę do wieku kandydatów do pracy, o czym łatwo przekonać się, czytając np. ogłoszenia prasowe. Sytuacja ta dotyczy, niestety, także informatyków. Istnieją jednak specjalności, w których zaawansowany wiek kandydata staje się jego atutem.

W wielu firmach panuje przekonanie, że kandydat do pracy, który przyszedł bezpośrednio "z ulicy", nie powinien mieć więcej niż 35 lat, a osoba, która ten wiek przekroczyła i nie tylko sama nie jest pracodawcą, ale nie znalazła stabilnego miejsca zatrudnienia, nie nadaje się do niczego. Jak żartuje jeden z informatyków, nierzadka jest reakcja typu "proszę, czterdziestka na karku, ale umysł jeszcze sprawny". Ten sposób myślenia, wynikający po części z wygody pracodawców, którzy często nie potrafią wycenić doświadczenia kandydatów, ma zwłaszcza w przypadku informatyków niewiele wspólnego z rzeczywistością.

Zbyt drodzy, za bardzo doświadczeni

Podstawowym zarzutem stawianym informatykom, którzy przekroczyli czterdziesty, a często i pięćdziesiąty rok życia, jest ich "zmanierowanie" czy wręcz nieprzystosowanie do warunków gospodarki rynkowej. Pracodawcy uznają także, że nie opłaca się im inwestować w starszego informatyka, tym bardziej że stawia on z reguły wyższe wymagania płacowe. "Poszukując ostatnio administratora Windows NT, musiałem odrzucić wszystkie zgłoszenia od specjalistów w wieku 40-50 lat, głównie ze względu na ich rządania płacowe. Oczekiwali pensji w wysokości 4 tys. zł i dodatków, takich jak np. służbowy samochód" - mówi Marcin Masłowski, zajmujący się koordynacją działań związanych z informatyką w międzynarodowym koncernie budowlanym. "Mimo jasnego sformułowania ogłoszeń, większość z nich sądziła, że obejmie kierownictwo nad całością działań w sferze informatyki" - dodaje. Młodzi ludzie są skłonni pracować za pensje nawet o połowę niższą od tych oczekiwanych przez doświadczonych informatyków, w zamian za dostęp do najnowszych technologii i możliwość zdobycia doświadczeń.

Smuga cienia

Problem ze znalezieniem pracy po przekroczeniu pewnego wieku, wynika po części z "automatyzmu" selekcji zgłoszeń od osób ubiegających się o pracę. Czasem wybór interesujących ofert odbywa się nawet bez udziału szefów działów informatyki, którzy charakteryzują cechy idealnego pracownika i do których kierowani są wyselekcjonowani na podstawie podań kandydaci. Wybór ten odbywa się na zasadach podobnych jak nabór do innych działów firmy, gdzie wymóg wieku jest uznawany za bardzo istotny np. w działach handlowych. Poważną i trudną do pokonania barierą jest przekonanie pracodawcy, że w przypadku pracy na stanowiskach informatycznych warto brać pod uwagę doświadczenia zawodowe sięgające dalej niż ostatnie 3-5 lat.

Ten obowiązujący dość powszechnie mechanizm naboru do pracy sprawia, że przez sito selekcji nie przedostają się często wartościowi kandydaci ze znajomością nowych technologii i doświadczeniem zawodowym. "Na kilkanaście ogłoszeń, które wysłałem do różnych firm, poszukujących informatyków, w ciągu ostatniego roku otrzymałem jedną rutynową odpowiedź - kserokopię listu z zawiadomieniem, że znaleźli już odpowiedniego pracownika, a z czterech rozmów, które odbyłem z dyrektorami, trzech nigdy się już ze mną nie skontaktowało, a jeden poradził, abym spróbował za rok" - mówi Leszek Barciś, czterdziestoletni inżynier zatrudniony obecnie w monachijskim oddziale Siemensa. "Nie bez znaczenia jest zapewne to, że jestem zatrudniony w znanej zagranicznej firmie i chcę się przenieść z Niemiec do Polski. Znajomi żartują nawet, że muszę uchodzić za wariata".

Koniec ery "pampersów"

Na szczęście wielu pracodawców jest innego zdania o nieprzydatności do pracy specjalistów po czterdziestce. "Minęła już chyba moda obsadzania wszelkich stanowisk "pampersami", która jeszcze przed kilkoma laty tak straszyła starsze roczniki" - mówi Jacek Pulwarski, dyrektor departamentu informatyki w PKO BP. "Wiek może być jakimś kryterium z perspektywy szefa działu personalnego dużej firmy czy łowcy głów, dla dyrektora departamentu IT powinien być tylko jedną ze wskazówek" - dodaje.

Są nawet specyficzne specjalności i stanowiska, na które poszukuje się przede wszystkim ludzi z wieloletnim i udokumentowanym dorobkiem zawodowym. Są to np. specjaliści od COBOL-a, Fortrana czy RPG. Ludzie starsi sprawdzają się w procesach analizy i projektowania aplikacji, w zarządzaniu większymi zespołami ludzkimi i na stanowiskach, stojących na styku informatyki z innymi dziedzinami wiedzy, takich jak konsultanci ds. wdrożeń. W tym przypadku wieloletnie i różnorodne doświadczenie jest jednym z największych atutów.

Zdaniem niektórych informatyków, są nawet gałęzie gospodarki, takie jak przemysł ciężki, w których jest zapotrzebowanie na informatyków o dojrzałym wieku. Wynika to przede wszystkim z uwarunkowań związanych z pewnym opóźnieniem w informatyzacji hut i dużych fabryk, gdzie przetwarzanie danych odbywa się z reguły przy wykorzystaniu mainframe'ów. Dziś, w tych przechodzących restrukturyzację zakładach, planowany jest zakup zintegrowanych systemów wspomagających zarządzanie, których wdrożenie wymaga znajomości specyfiki dużych przedsiębiorstw. Potrzebne są do tego osoby, które będą potrafiły porozumieć się i zrozumieć potrzeby ludzi pracujących w nich od wielu lat.