Dowódca bierze wszystko

W informacjach dostarczanych strażakom na miejsce akcji liczy się przede wszystkim rzetelność. Na ich podstawie bowiem podejmowane są działania mogące decydować o życiu i zdrowiu zarówno poszkodowanych, jak i ratowników.

W informacjach dostarczanych strażakom na miejsce akcji liczy się przede wszystkim rzetelność. Na ich podstawie bowiem podejmowane są działania mogące decydować o życiu i zdrowiu zarówno poszkodowanych, jak i ratowników.

Półtorej minuty po telefonicznym zgłoszeniu pożaru załoga ciężkiego wozu gaśniczego z Jednostki Ratowniczo- -gaśniczej przy ul. Polnej w Warszawie jest już w drodze na miejsce zdarzenia. Od tej chwili do dyspozycji dowódcy akcji zostają postawione wszystkie dostępne siły i środki. W każdym momencie może on zażądać od dyżurnego w Powiatowym Stanowisku Kierowania potrzebnej mu informacji. Sposoby docierania do nich muszą być opracowane wcześniej, aby w krytycznym momencie nie tracić cennego czasu.

Specjalista na każde zawołanie

Strażacy muszą mieć możliwość korzystania z różnych, dających gwaran- cję skutecznego działania, źródeł informacji. W każdym stanowisku kierowa-nia znajdują się komputerowe bazy danych o niebezpiecznych substancjach i związkach chemicznych oraz procedurach postępowania z nimi. W bazach danych zawarta jest także informacja o zasadach udzielania pierwszej pomocy medycznej. Jeżeli jednak uzyskana z nich wiedza jest niewystarczająca, można w każdej chwili zwrócić się o pomoc do specjalisty chemika czy fachowca z każdej innej branży.

Ogromne znaczenie w czasie akcji ratowniczej mają informacje o miejscu zdarzenia - gdzie są rozlokowane hydranty, którędy przebiegają linie energetyczne i gazowe, w jakim stanie są drogi dojazdowe. Bardzo przydatne mogłyby być komputerowe systemy informacji przestrzennej. Wizualizacja danych na mapie cyfrowej z pewnością ułatwiłaby ocenę sytuacji. "Pod warunkiem że wcześniej byłby jednoznacznie rozstrzygnięty problem ich aktualizacji" - zastrzega starszy kapitan Marek Komorowski, naczelnik Wydziału Operacyjnych Baz Danych i Utrzymania Systemów Teleinformatycznych w Komendzie Głównej PSP. "Strażacy przecież nie będą sami uzupełniać danych o stanie sieci gazowej czy wodociągowej. Jeżeli zaś mieliby korzystać z informacji wprowadzanych przez poszczególne przedsiębiorstwa czy zakłady, to musiałaby być zagwarantowana ich bezsprzeczna wiarygodność".

Zdaniem starszego kapitana Dariusza Pacyny, naczelnika Wydziału Organizacji Łączności, Informatyki, Systemów Ostrzegania i Alarmowania w Krajowym Centrum Koordynacji Ratownictwa i Ochrony Ludności, potrzebne są porozumienia w sprawie dostępu do danych z poszczególnych branż i miejscowości. Dużą rolę miałyby tu do odegrania samorządy lokalne, które we własnym interesie powinny wspierać tworzenie miejscowych systemów informacji geograficznej i zapewniać dostęp do nich poszczególnym służbom ratowniczym. "Czerpana z nich wiedza mogłaby być uzupełniana jeszcze danymi z pionów prewencji straży pożarnej" - mówi młodszy brygadier Witold Maziarz, zastępca dyrektora gabinetu komendanta głównego. "Przygotowywane przez nie np. analizy stopnia zagrożenia danych miejsc są wielką kopalnią rzetelnych informacji".

Całość w zasięgu ręki

Jednym z podstawowych kryteriów dysponowania siłami i środkami w działaniach ratowniczych straży pożarnej jest czas. Do akcji wyrusza ten, kto ma odpowiedni sprzęt, jest najbliżej miejsca zdarzenia, bez względu na istniejące podziały administracyjne. Strażacy mają wydzielone własne rejony operacyjne. Dyżurny na stanowisku kierowania musi na bieżąco orientować się w aktualnym stanie posiadania. W warszawskiej Komendzie Powiatowej trwają przygotowania do wdrożenia komputerowego systemu wspomagania decyzji. Ma on zapewnić dyspozytorom dostęp do aktualnej informacji o posiadanym sprzęcie ratunkowym, łączność sieciową z innymi służbami ratowniczymi czy też możliwość odwzorowania przebiegu akcji na mapie cyfrowej. Niedawno został ogłoszony "przetarg nieograniczony na zakup sprzętu teleinformatycznego z oprogramowaniem do budowy zintegrowanego stanowiska kierowania Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Warszawie". W grudniu br. ma nastąpić wybór oferty. Na sfinansowanie przedsięwzięcia straż pożarna i samorząd warszawski przeznaczają 350 tys. zł.

"Nie chcielibyśmy jednak całkowicie automatyzować funkcjonowania naszego centrum dyspozytorskiego" - mówi brygadier Krzysztof Malanowski, zastępca komendanta powiatowego w Warszawie. "System ma wspomagać wyszkolonych funkcjonariuszy w podejmowaniu trafnych decyzji poprzez dostarczanie im potrzebnych informacji. Automat przyjmujący telefoniczne zgłoszenia nigdy nie będzie w stanie ocenić rzeczywistego zagrożenia, chociażby poprzez zadanie dodatkowych pytań".

Część zgłoszeń przyjmowanych jest już jednak w warszawskiej straży automatycznie. Komputerowy system monitorowania opiera się na czujnikach zainstalowanych w zakładach pracy, hotelach, urzędach i innych budynkach. Jeżeli czujnik wykryje dym lub ogień, automatycznie uruchamia sygnał alarmowy stanowisku kierowania przy ul. Polnej. Na monitorze pojawia się informacja o miejscu, z którego pochodzi sygnał. Obecnie w ten sposób w stolicy monitorowanych jest ok. 600 obiektów. W przyszłym roku ma być ich już ponad tysiąc.


TOP 200