Dowód na później

Czas kart płatniczych jest podobno policzony, ale ich obecność w portfelu wciąż daje satysfakcję. Blankiety kart identyfikujących nasze relacje z państwem to już mniejsza satysfakcja…

Unieważniony w kwietniu 2012 r. przetarg na dostawę nowych blankietów dowodów osobistych rozgrzewał przez wiele miesięcy emocje firm IT, nawykłych do ciężkich bojów o zdobycie projektu rządowego. Nie ustawały w protestach, wzajemnych oskarżeniach i podchodach. Taka praktyka stosowania prawa zamówień publicznych stała się w Polsce utrwaloną od 20 lat konwencją relacji sektora prywatnego z publicznym. Z daleka nasz kraj wygląda w tej perspektywie egzotycznie. Przykładem są firmy, które oferują w przetargach na autostrady ceny tak niskie, że wkrótce po wygranej bankrutują. W tym roku mieliśmy do czynienia z wieloma takimi sytuacjami.

MAiC porzucił PL.ID

W kręgu rządowych projektów IT zdarza się niekiedy odwrotnie. Ostateczne kwoty rozliczanych projektów bywały nie tylko wysokie, ale jeszcze puchły od nieprzewidzianych wcześniej kosztów. To podobno nic nadzwyczajnego. Firma McKinsey & Company sporządziła niedawno raport, z którego wynika, że ponad 50% projektów sklasyfikowanych jako duże, o wartości ponad 15 mln USD, przekracza budżet o ponad 45%, a czas przeznaczony na realizację o 7%. Daje zaś efekty o 56% niższe niż oczekiwane. Raport bazował na analizie ponad 5400 projektów w różnych krajach. Tyle że w Polsce sytuacja jest inna. Jeśli połączyć tego rodzaju nieoczywiste spostrzeżenie ze zwyczajową bezpardonową walką konkurentów - z tym że wielu flagowych projektów w ogóle nie daje się wdrożyć - z bulwersującymi przypadkami korupcji, którą niedawno ujawniono w Centrum Projektów Informatycznych, to nic dziwnego, że Michał Boni, minister administracji i cyfryzacji, używa na określenie rządowej informatyki określenia "stajnia Augiasza". Pojawiło się ono ponownie w najnowszej prezentacji z końca października br.

Michał Boni, przedstawiając plany MAiC na najbliższe lata pod hasłem "Państwo Optimum", w ogóle nie odniósł się do kwestii odłożonego przetargu na dowody osobiste, które miały od połowy 2013 r. zawierać chip, co pozwoliłoby je nazywać elektronicznymi. Hasło PL.ID, czyli nazwa odłożonego projektu, który obecnie przechodzi pod skrzydła Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, pojawiło się tylko na dole jednego ze slajdów obszernej prezentacji. Małymi literkami, wśród innych, bardziej eksponowanych graficznie, ważnych i mniej ważnych projektów informatycznych. W sumie lista projektów wskazanych przez Michała Boniego jest równie ciekawa jak wrażenie, że niektórych dawnych sztandarowych haseł zabrakło. Wśród instytucji współpracujących z MAC przy wdrażaniu tych projektów nie wymienia się zaś MSW, odpowiadającego za ewidencję ludności, PESEL, dowody osobiste, CEPiK. Brak ten to może przeoczenie, ale gdyby nawet, to znaczące, kiedy Michał Boni wymienia projekty, które zostaną do końca 2015 r. sfinansowane w kwocie 3,3 mld zł.

Kolejny plastikowy dokument

W tym świetle nieco zaskakująca jest informacja o wprowadzeniu od roku 2014 karty ubezpieczenia zdrowotnego. Tym bardziej, gdy zestawimy ją z wiadomością, że dotychczas stosowany, zawierający numer PESEL, dowód osobisty wystarczy do potwierdzenia uprawnień podczas rejestracji u lekarza. System Internetowych Kont Pacjenta - wdrażany obecnie w Centrum Systemów Informatycznych Ochrony Zdrowia w ramach projektu P1 - jest rzeczywiście pomyślany tak, aby identyfikację pacjenta zapewniał dowolny dokument z numerem PESEL.

W uproszczeniu, system P1 można określić jako brokera informacyjnego. Nie są w nim przechowywane żadne dane wrażliwe, a dostęp do danych medycznych w systemach ochrony zdrowia otwiera się za świadomą zgodą pacjenta, którą uwierzytelnia on osobiście. Projekt jest pomyślany tak, aby stopniowo likwidować obieg dokumentów papierowych w ochronie zdrowia, a funkcja dobrego uwierzytelniania była tylko wzmocniona po wdrożeniu elektronicznego dowodu osobistego.

Dzisiaj dowiadujemy się, że otrzymamy jeszcze jeden plastikowy państwowy identyfikator osobisty w postaci karty ubezpieczenia zdrowotnego. Świadczy to albo o tym, że projekt "Państwo Optimum" nie oznacza zoptymalizowania zintegrowanych systemów komunikacji obywatela z państwem, albo jest dla rynku sygnałem, że teraz karta ubezpieczenia zdrowotnego może wyręczyć funkcje dowodu osobistego, którego w codziennym życiu nie musimy w końcu okazywać tak często.

Przywilej identyfikacji

W każdym razie, posiadanie kilku kart, identyfikujących nas w różnych, prowadzonych przez państwo systemach informacyjnych, wielu osób w Europie wcale nie cieszy, ponieważ kojarzy się źle z funkcjami nadzorczymi państwa. Jeżeli państwo nie potrafi mądrze zintegrować systemów informacyjnych, to w jaki sposób chce nas przekonać, że to, co robi, jest nowocześnie bezpieczne? Na dodatek ukazuje się nam tę niejasną wizję w czasie, kiedy Komisja Europejska konsultuje wprowadzenie przepisów ułatwiających wzajemne uwierzytelnienie dokumentów identyfikacyjnych w całej Europie, zauważając pragmatycznie, że każdy ma już przy sobie wiele różnych, skutecznych i sprawdzonych urządzeń identyfikacyjnych, kart płatniczych, telefonów komórkowych. Od lat kłopoczemy się o ochronę tych wszystkich danych i śladów, które zostawiamy, gdzie popadło, wykorzystując na co dzień technologie informacyjne.

Można też inaczej. Obawa o prywatność to w dużej części nasz problem kulturowy. W Indiach trwa obecnie wprowadzanie uniwersalnego systemu biometrycznej identyfikacji obywateli, który integruje różne funkcje administracji publicznej. Do roku 2014 obejmie on połowę z ponad 1 mld Hindusów. Podejmujący się jego wdrażania indyjski milioner Nandan Nilekani opowiadał jakiś czas temu w wywiadzie dla New Yorkera o entuzjazmie biedaków, którzy stoją w kolejkach, aby się zarejestrować w systemie. Skazani od pokoleń w niższych kastach na anonimowość, zyskują prawo bycia zidentyfikowanym, co daje też poczucie prawa do posiadania rzeczy i płatnej pracy. Zyskują poza tym prawa, które są dla nas oczywiste - dostęp do niedostępnych dotąd wcale lub niedostępnych poza stałym miejscem zamieszkania usług administracji publicznej, a także dostęp do usług bankowo-finansowych, programów pomocy społecznej, systemów emerytalnych.


TOP 200