Dość udana premiera

Prowadzący sesję technologii informatycznych dr Jacek Stochlak (CSBI, SRSO) tak streścił przebieg obrad: "to co się kryje pod hasłem -technologie informatyczne - zawsze zapowiada przepychankę na temat co jest lepsze, czy Intel, czy PowerPC lub czy Windows NT wyprze Unix czy też nie. Na szczęście podczas sesji nie padły nigdzie takie sformułowania. Mówiono o nowych technologiach teleinformatycznych. Jak one zmienią środowisko w którym żyjemy. Informatyki nie unikniemy nigdzie ani w pracy, ani podczas wypoczynku".

Prowadzący sesję technologii informatycznych dr Jacek Stochlak (CSBI, SRSO) tak streścił przebieg obrad: "to co się kryje pod hasłem - technologie informatyczne - zawsze zapowiada przepychankę na temat co jest lepsze, czy Intel, czy PowerPC lub czy Windows NT wyprze Unix czy też nie. Na szczęście podczas sesji nie padły nigdzie takie sformułowania. Mówiono o nowych technologiach teleinformatycznych. Jak one zmienią środowisko w którym żyjemy. Informatyki nie unikniemy nigdzie ani w pracy, ani podczas wypoczynku".

W trakcie trwania kongresu wypowiadano wiele haseł, które można streścić jak następuje.

Informatyka powinna być propagowana. Poza teoretyzowaniem np. o sieciach musimy jednak jeszcze ich używać. Z jednej strony dużo o nich mówić, a z drugiej dać szansę, żeby można było je wykorzystać. Rozwój sieci i technologii teleinformatycznych jest uwarunkowany decentralizacją zarządzania. Po decentralizacji wszystko będzie rosło jak grzyby po deszczu.

Na temat telekomunikacji powiedziano też, że należy jak najszybciej opracować koncepcję jej rozwoju w Polsce, a w szczególności jak najszybciej doprowadzić do jej decentralizacji. To są te ogólne hasła. Kolejny problem to jak telekomunikacja jest postrzegana z perspektywy producentów i dostawców, a jak z perspektywy nauki. Czy mamy szansę na produkcję czegokolwiek własnego na rynek informatyki? Nie mamy szansy na budowanie światowej klasy procesorów, systemów operacyjnych czy edytorów. Ale informatyka na tym się przecież nie kończy! Ona się tu zaczyna. Informatyka to jest to, co zbudujemy z tych podstawowych elementów. Tu jest nasze miejsce, należy tylko zidentyfikować zasoby. A że te zasoby mamy, wszyscy się zgodzili. Jednocześnie musi nastąpić zmiana sposobu

finansowania badań oraz większe powiązanie prac badawczych z przemysłem informatycznym.

Standardy tak, unifikacja nie

Jedną z liczniejszych grup tematycznych były "Rządowe przedsięwzięcia informatyczne" - w jej obradach uczestniczyło ok. 200 osób. Większość uczestników spotkania omawiając sprawy standardów dotykała raczej problemu nieładu prawnego, na jaki napotykają się w trakcie swojej pracy. Ze względu na dużą liczbę wystąpień (ok. 30) ograniczamy się do przytoczenia tylko fragmentów niektórych z nich.

Zbigniew Chwaliński z KG Policji: "policja polska doszła w chwili obecnej do bariery - bez wyposażenia jej w narzędzia informatyczne nie można mówić o skutecznej walce z przestępczością zorganizowaną. Powinien zostać stworzony dostęp do ewidencji podmiotów gospodarczych, do rejestrów koncesji gospodarczych, do ewidencji pojazdów". Tymczasem w wielu województwach uważa się, że policja nie ma prawa do korzystania z wojewódzkich baz ewidencji pojazdów. Niezależnie od tego, mimo że w wielu województwach następuje integracja systemów informatycznych, dla policji ma to niewielkie znaczenie. Policji potrzebny jest system ogólnokrajowy.

Bogusław Rozpędek (Terenowy Bank Danych UW w Szczecinie) ocenił, że system ewidencji ludności PESEL jest jedynym, w miarę kompletnym i wdrożonym systemem w skali całego kraju (mimo uzasadnionych, krytycznych uwag). W ramach systemu prowadzone są prace nad wymianą dowodów osobistych na karty identyfikacyjne. Przyjęte rozwiązania mogą w przyszłości zlikwidować prawa jazdy - uprawnienia do prowadzenia pojazdów można wpisywać przy karcie identyfikacyjnej. Systemy ewidencji pojazdów na szczeblach wojewódzkich są już na ukończeniu. Dalsze prace biegną w kierunku umożliwienia centralnego dostępu do rozproszonej krajowej bazy danych. Prace w tym kierunku są daleko posunięte.

Tadeusz Morzy (Politechnika Poznańska) wyraził zdanie, że istnieje potrzeba integracji systemów informatycznych ze względów prawnych - np. decyzje podejmowane w ZUS przy wypłatach świadczeń emerytalnych wymagają zajrzenia do wielu rejestrów i ewidencji, to samo dotyczy działalności policji czy opieki społecznej. Aktualnie obowiązujące rozwiązania prawne praktycznie uniemożliwiają integrację istniejących systemów informatycznych - przykładowo każda jednostka powołuje się na ustawę o ochronie dóbr osobistych, co natychmiast blokuje próby integrowania systemów.

Dariusz Kupiecki (Rządowe Centrum Informatyczne PESEL) do cząstkowych problemów związanych z informatyzacją instytucji Państwa zaliczył: określenie roli głównego informatyka w instytucji państwowej (zakres kompetencji - administrator czy doradca); sposób informatyzacji (samodzielność czy outsorcing, informatycy w urzędzie w oddzielnym zakładzie czy w rozproszeniu); niskie płace informatyków w administracji publicznej (Obecnie nie można zatrudnić informatyka za pensję nawet nieco wyższą od średniej krajowej) czy wzorem USA nie można powołać przy instytucjach państwowych firm non-profit. Firmy takie nie mogłyby się reklamować, ale za to miałyby zapewnione zamówienia w administracji publicznej. Niestety pojawia się w tym miejscu problem nierównorzędności podmiotów gospodarczych.

Nauka i nauczanie

Obrady sesji zatytułowanej "Wypełnianie potrzeb kadrowych w informatyce", której przewodniczył prof. Jan Madey z Uniwersytetu Warszawskiego miały charakter dyskusji panelowej, do której zaproszono: Sławomira Chabrosa - szefa Szkoły Komputerowej Multitrade, Piotra Fuglewicza - prezesa PTI, prof. Janusza Górskiego z Francusko-Polskiej Wyższej Szkoły Nowych Technik Informatycznych i Komunikacyjnych, prof. Macieja Sysło z Uniwersytetu Wrocławskiego oraz Andrzeja Walata z Ośrodka Edukacji Informatycznej i Zastosowań Komputerowych. Po części panelowej nastąpiła dyskusja.

Wyraźnie w trakcie dyskusji występował podział na informatyką teoretyczną i praktyczną. Chcąc pogodzić te dwa podejścia prezes PTI Piotr Fuglewicz zauważył, że nie ma nic bardziej praktycznego jak dobra teoria, a informatyka stosowana wymaga silnego zaplecza teoretycznego. Postulaty zgłaszane przez uczestników kongresu, że powinno się określić profil wykształcenia informatyka wydały się postulatami raczej trudnymi do spełnienia, gdyż nie można tu sprecyzować jednego profilu zawodowego. Mówiło się o tym, że szkoleniem informatycznym powinni być objęci uczniowie szkół podstawowych, średnich i wyższych. Ale do tego trzeba najpierw wykształcić odpowiednią kadrę nauczycieli.

Trzeba też szkolić instruktorów, gdyż nauczanie informatyki musi być procesem ciągłym. Ustawiczne kształcenie obejmuje zresztą nie tylko informatykę, ale coraz szerszy krąg dziedzin. Informatyka musi reagować na zmiany otaczającego świata i nadążać za postępem technicznym.

Szkoleniem informatycznym zajmują się dziś nie tylko jednostki budżetowe, ale i firmy prywatne, m.in. prywatne szkoły różnego szczebla specjalizujące się w nauczaniu informatyki oraz firmy wyspecjalizowane w działalności szkoleniowej. Również w ramach kontraktów coraz częściej występują elementy przeszkolenia. Z zadowoleniem uznano, że mamy ciągle jeszcze świetnych nauczycieli i wykładowców. Dowód: studenci z Polski w bardzo silnej ogólnoeuropejskiej konkurencji zdobyli niedawno pierwsze miejsce na spotkaniu o charakterze olimpiady informatycznej, startując do niej niemal bez przygotowania.

Mamy więc jeszcze ludzi, którzy mogą kształcić innych po to, żeby kadry naukowe mogły się samoistnie odnawiać. Niemniej sytuacja finansowa kadr uczelni i szkół jest poniżająca. Toteż grozi nam, że ludzie ci odejdą, znajdując sobie inne, bardziej popłatne miejsca pracy. Z drugiej jednak strony szkolnictwo prywatne, które często opiera się na tych samych ludziach, prosperuje całkiem nieźle. Edukacja jest dziś towarem i trzeba znaleźć takie rozwiązania, żeby opłacało się pracować na uczelniach.

W trakcie dyskusji okazało się też, że inne są oczekiwania szkół wyższych a inne przemysłu. Bierze się to stąd, iż zerwały się więzi między uczelniami a przemysłem. Uczelnie narzekają, że przemysł u niech nic nie zamawia. Natomiast przemysł uważa, iż to szkoły wyższe powinny same występować do przemysłu z konkretnymi ofertami.