Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane

Po 2007 r. w pamięci zostają wejście Polski do Schengen dzięki wdrożeniu systemu SISone4ALL i klapa budowy PESEL2. Gdzie zatem jesteśmy z zapowiadanymi od lat, dużymi projektami w administracji?

Po 2007 r. w pamięci zostają wejście Polski do Schengen dzięki wdrożeniu systemu SISone4ALL i klapa budowy PESEL2. Gdzie zatem jesteśmy z zapowiadanymi od lat, dużymi projektami w administracji?

W niewidzialnej kuli niemożności, którą próbujemy przebić dobrymi chęciami. Z takiej kuli niełatwo wyjść, szczególnie że ona obrazuje splot czynników polityczno-gospodarczych, od których zależy powodzenie projektów teleinformatycznych w sektorze publicznym. Teoretycznie wybory parlamentarne i zmiana ekipy rządzącej, jak w minionym roku, powinny tchnąć ożywczego ducha w tych, co mają dość zaklętego kręgu niemożności, ale poniewczasie dostrzegamy, że rewolucji nie będzie i będziemy szczęśliwi, jeśli zrobimy choć jeden kroczek w dobrą stronę, ot, trochę większą dziurę w kuli.

Profesjonalizacja urzędników

Wynika to też z błędnego podejścia przemysłu teleinformatycznego do sektora publicznego. Większości firm marzą się ogromne, rządowe kontrakty na informatyzację wszystkiego. Czekają jak na mannę z nieba na mityczne projekty: RUM czy też budowę rządowych centrów danych albo Euro 2012. A gdy pojawia się szansa na kontrakt, ale w samorządzie na drugim krańcu Polski, to lekceważąco machają ręką i mówią: to nam się nie opłaca, chociaż te urzędy często mają porównywalne lub nawet większe budżety na inwestycje teleinformatyczne od kilku mniejszych krajów UE.

Tę postawę wzmacnia uporczywe traktowanie urzędów administracji publicznej jako żywej skamienieliny, odpornej na jakiekolwiek zmiany w zarządzaniu i organizacji pracy. Toteż branża co i rusz odkrywa ze zdziwieniem, że rozmawia tam z niewłaściwymi ludźmi, czyli z lokalnymi informatykami, zamiast sekretarzami, skarbnikami czy też dyrektorami działów merytorycznych Jednostek Samorządu Terytorialnego (JST). Analogicznie jest na szczeblu ministerialnym, chociaż tutaj dalej prym wiodą szefowie działów IT.

Te zmiany, które nie zawsze dostrzegają firmy IT, są efektem postępującej profesjonalizacji sektora publicznego. W przygotowywanej właśnie nowelizacji Ustawy o pracownikach samorządowych, sekretarz JST uzyskuje rangę dyrektora generalnego z administracji rządowej, tym samym umacnia pozycję jako tzw. biznes (sponsor) w projektach wspomagających zarządzanie przy pomocy narzędzi IT.

Zobaczmy, gdzie udało się podziurawić naszą kulę niemożności, ale też, gdzie przestało lecieć świeże powietrze i dziury z powrotem się zasklepiły.

SISone4ALL

Od 1 września 2007 r. Polska korzysta z zasobów SIS1+ za pośrednictwem rozwiązania SISone4ALL. To walnie przyczyniło się do tego, że na święta Bożego Narodzenia na lądowych granicach wewnętrznych UE przestano kontrolować dokumenty. To samo nastąpiło na lotniskach od 31 marca 2008 r., z czym wiązała się walka o oddanie na czas Terminalu 2 na warszawskim Okęciu.

W każdym razie w strefie Schengen mieliśmy się znaleźć pierwotnie w październiku 2007 r., ale uniemożliwiały to opóźnienia w realizacji przez Komisję Europejską projektu budowy Systemu Informacyjnego Schengen drugiej generacji - SIS II. Aby uratować UE przed kompromitacją, w grudniu 2006 r. ministrowie spraw wewnętrznych państw członkowskich UE ustalili, że do czasu pełnego uruchomienia SIS II, nowe państwa członkowskie uzyskają dostęp do dotychczasowego systemu SIS 1+ za pośrednictwem oprogramowania opracowanego w tym celu przez Portugalię - SISone4ALL. Jego wdrożenie w Polsce przebiegało równolegle do prac nad budową polskiego komponentu SIS II. Zapewne zajmie się tym polski oddział HP.

Pakiet SISone4ALL został przekazany Polsce w marcu 2007 r. na podstawie porozumienia międzyrządowego zawartego z Portugalią, w ramach którego polska administracja rządowa uzyskała prawo do nieodpłatnego wykorzystania oprogramowania w celu spełnienia wymagań stawianych stronom Konwencji Wykonawczej Schengen. W ramach prac prowadzonych przez Komendę Główną Policji opracowano adapter, którego koncepcja została zaproponowana przez ówczesnego wiceministra Grzegorza Bliźniuka po spotkaniu ministrów spraw wewnętrznych jesienią 2006 r. Adapter ten umożliwia konwersję komunikatów i zapytań w formacie SIS II wysyłanych przez użytkowników instytucjonalnych na format akceptowalny przez system bazodanowy SIS1+, co wyraźnie wyeliminowało potrzebę przystosowania zintegrowanych aplikacji wykorzystywanych dotychczas przez KG Straży Granicznej i MSZ do współpracy zarówno z SIS1+, jak i docelowym SIS II.

PESEL 2 i PL.ID

Po latach rozmów o potrzebie przebudowy peerelowskiego systemu ewidencji ludności, czyli PESEL, prace nad nim rozpoczęto w 2003 r. W sierpniu 2005 r., gdy gotowa była koncepcja i studium wykonalności, podpisano z Komisją Europejską umowę na dofinansowanie. Warunkiem refundacji 75% kosztów budowy było m.in. oddanie systemu w określonym czasie (koniec 2007 r.) i osiągnięcie planowanych celów wyrażonych w konkretnych wskaźnikach. Niestety, według ideologicznych wizji wiceministra Piotra Piętaka w rządzie PIS prosta ewidencja ludności miała stać się cudownym eliksirem na nieudolność państwa i nieżyciowe przepisy. To zapowiadało porażkę.

Im termin ten był bliższy, tym większe były opóźnienia i silniej chudł portfel inwestora. Z 200 mln zł do 160 mln zł, potem do 120 mln zł, na koniec do 31 mln zł. Aby chociaż 75% unijnych pieniędzy nie przepadło, wstrzymano prace nad modernizacją i dostosowaniem prawie 2500 gminnych systemów informatycznych do współpracy z centralną bazą danych, skupiając się na jej unowocześnieniu. Było to konieczne w związku z wdrożeniem biometrycznego dowodu osobistego PL.ID. Jeszcze w 2006 r. został on uznany za ponadsektorowy projekt informatyczny w planie informatyzacji państwa na lata 2007-2013. Początkowo zakładano, że będzie wdrożony w połowie 2008 r.

PL.ID umożliwi "identyfikację, weryfikację i uwierzytelnienie obywatela w oparciu o dokument biometryczny eID" (elektroniczne poświadczenie tożsamości). Uprości on procedury administracyjne przedsiębiorcom i obywatelom przez zmniejszenie liczby załączników przy potwierdzeniu danych osobowych, zameldowania i aktów stanu cywilnego. Możliwa będzie koncepcja "jednego okienka", bazująca na praktycznym wykorzystaniu teleinformatyki. Do tego jednak potrzebne są rejestry referencyjne, tzn. takie, za które państwo bierze odpowiedzialność.


TOP 200