Dobrodziejstwo czy krętactwo

Od decyzji fiskusa zależy czy dodatkowe ubezpieczenia pracowników będą dla nich atrakcyjnym dopełnieniem wynagrodzenia, czy też uciążliwym dodatkiem zwiększającym dochód do opodatkowania.

Od decyzji fiskusa zależy czy dodatkowe ubezpieczenia pracowników będą dla nich atrakcyjnym dopełnieniem wynagrodzenia, czy też uciążliwym dodatkiem zwiększającym dochód do opodatkowania.

Coraz więcej firm interesuje się możliwościami wykupienia zbiorowego ubezpieczenia swoim pracownikom. Coraz więcej też towarzystw ubezpieczeniowych oferuje tego rodzaju produkty ubezpieczeniowe. Zainteresowani takimi ubezpieczeniami są również sami pracownicy, którzy słusznie przewidują, że państwowa emerytura (czy opieka lekarska), którą wypracowujemy opłacając niemałe składki ZUS, w przyszłości z trudem wystarczy na życie czy leczenie. O dodatkowym ubezpieczeniu myślą zwłaszcza ludzie w szczycie kariery zawodowej i najkorzystniejszych dochodów. Wielu pracodawców chętnie wykupiłoby ubezpieczenia swoim pracownikom, widząc w tym element silnego związania z firmą.

Przepisy

Czy jednak przepisy podatkowe sprzyjają inwestowaniu w ubepieczenie pracowników? Wydatek na zakup ubezpieczenia grupowego pracowników - pracodawca może zaliczyć do kosztu uzyskania przychodu. Tym samym pomniejsza dochód firmy do opodatkowania. Ustawa o podatku od obywateli traktuje wtedy tę składkę jako przychód pracownika, rodzaj wynagrodzenia w naturze: w ubezpieczeniu. Od takiego świadczenia pracodawca nie musi naliczać składki ZUS czy Fundusz Pracy, ale pracownik musi od tego zapłacić podatek. Co więcej, pracownik to świadczenie musi doliczyć do swoich pozostałych dochodów i niewykluczone, że od owej sprezentowanej przez pracodawcę polisy, wyżej wynagradzani pracownicy zapłacą nawet 45% podatek.

Korzyści zbyt odległe

Obciążenie podatkiem składek na dodatkowe ubezpieczenie z pewnością nie zachęca do wykupu tych ubezpieczeń. Pracownik woli płacić podatek od dochodu, którym może swobodnie dysponować. Zaś obecnie proponuje mu się, aby płacił w imię odległych korzyści. Pracownik też może się obawiać, że jeżeli straci obecną pracę - to choć może mieć możliwość kontynuacji ubezpieczenia - czy będzie go na to stać. Od obowiązkowej składki na ZUS, podatku płacić nie trzeba, zarówno wtedy, gdy składkę opłaca pracodawca, jak i wtedy gdy opłaca ją pracujący na własny rachunek. Tyle tylko, że renty i emerytury, świadczenia uzależnione od wysokości składki, objęte są później podatkiem dochodowym. Natomiast choć od składek na dodatkowe ubezpieczenie już obecnie trzeba zapłacić podatek, to świadczenia w przyszłości otrzymywane z tego tytułu już nie są opodatkowane. Jest więc zachowana zasada symetrii. Które jednak rozwiązanie jest lepsze?

Przypuszczenia

Przypuśćmy, że obecne przepisy byłyby zmienione. Ubezpieczenia dodatkowe potraktowanoby jak obowiązkowe, czyli składki byłyby nie opodatkowane, a odszkodowania i renty - tak. Może się to okazać wcale nie takie korzystne, zwłaszcza przy wypłacaniu jednorazowego wysokiego odszkodowania w wypadku śmierci ubezpieczonego. Zatem może jednak warto ubezpieczać się dodatkowo, mimo pozornie nieprzyjaznych przepisów. Fiskus powinien jednak przyjąć jako zasadę odliczanie od dochodu do opodatkowania wydatków na dobrowolne ubezpieczenia życiowe i potraktować je tak jak składki na ZUS w przypadku, gdy to pracodawca opłacałby składkę na ubezpieczenie grupowe. W przyszłości zaś świadczenia w postaci prywatnej emerytury czy renty mogłyby być opodatkowane. Ale inaczej należałoby potraktować jednorazowe odszkodowania na wypadek śmierci czy kalectwa. Po prostu zwolnić z podatku. W kaśdym razie, sprawa podatków i ubezpieczeń życiowych wymaga takich rozwiązań, aby zachęcać do ich wykupu. Po pierwsze zabezpiecza to ludziom byt na starość, po drugie - powoduje kumulację kapitału, który m.in. obsługuje deficyt budżetowy. Towarzystwa ubezpieczeniowe swoje niemałe dochody lokują głównie w państwowe papiery wartościowe, uważane za najbezpieczniejsze.


TOP 200