Do Unii bez informatyki

Oficjalnym powodem unieważnienia przetargów na obsługę IT referendum 2003 r. jest szukanie oszczędności przez KBW.

Oficjalnym powodem unieważnienia przetargów na obsługę IT referendum 2003 r. jest szukanie oszczędności przez KBW.

Krajowe Biuro Wyborcze nie ma szczęścia do informatyki. Ubiegłoroczne wybory samorządowe obnażyły jej nazbyt duże zaufanie do zamówień publicznych "z wolnej ręki". Przygotowania do referendum unijnego potwierdziły zaś bezradność w organizowaniu przetargów nieograniczonych.

Już 7 kwietnia br., gdy przestały być tajemnicą ceny zaproponowane za budowę systemu IT na potrzeby referendum unijnego przez trzech oferentów - Softbank, ComputerLand i TBD Polska, wszczęto postępowanie wyjaśniające przez Urząd Zamówień Publicznych. Specyfikacja Istotnych Warunków Zamówienia pierwotnie brała bowiem pod uwagę kompetencje wykonawcy, pomijała zaś wartość techniczną oferty, co jest niezgodne z prawem. Po protestach wprowadzono zmiany, a na ocenę oferty składały się cena (40%), kompetencje wykonawcy (30%) i rozwiązania techniczne (30%). Ale wciąż SIWZ budziło podejrzenia, że było ustawione pod konkretną firmę.

Prawie czterokrotna różnica w cenie oferty między Softbankiem a ComputerLandem i TBD Polska wzmogła podejrzenia o nieformalne układy.

Nie będzie więcej pieniędzy

10 kwietnia br. oferenci otrzymali zawiadomienie o unieważnieniu przetargu. Oficjalnym powodem podanym przez KBW było "uchwalenie przez Sejm ustawy z dnia 14 marca 2003 r. o referendum ogólnokrajowym zawierające rozwiązania odbiegające od zgłoszonego projektu i w sposób istotny podnoszące koszt referendum". Skoro KBW czuwało nad pracami w Sejmie nad ustawą o referendum, to od początku było świadome kierunku wprowadzanych zmian. Mimo to błędnie założyło, iż referendum zostanie przeprowadzone w ciągu jednego dnia, w skład komisji obwodowych ds. referendum będzie wchodziło nie więcej niż osiem osób, czy też że zryczałtowane diety będą przysługiwały członkom komisji obwodowych w takiej wysokości, jak w wyborach samorządowych w 2002 r.

W rezultacie koszty zorganizowania referendum oszacowano o ok. 20 mln zł mniej niż zaplanowano w rezerwie celowej budżetu państwa. Jest jeszcze jedno "ale". Grzegorz Kołodko, minister finansów, już 19 lutego br. przestrzegł Krajowe Biuro Wyborcze, że więcej pieniędzy na obsługę referendum niż zaplanowane 62 mln zł nie ma i nie będzie. Ogłoszono zatem przetarg w ciemno, licząc na cud.

Nic dziwnego, że oficjalny komunikat głosi, iż "praktycznie jedynym możliwym źródłem uzyskania oszczędności finansowych, przynajmniej częściowo pokrywających koszty wykonania nowych zadań, jest ograniczenie wydatków na obsługę IT referendum poprzez rezygnację z udzielenia zamówienia publicznego i zapewnienie tej obsługi w stopniu niezbędnym i ograniczonym własnymi siłami, co spowoduje znaczące obniżenie kosztów".

Liczydło, kalkulator czy komputer

Do referendum zostało ok. 50 dni. Czy jesteśmy skazani na liczenie najważniejszych głosów w tym stuleciu za pomocą kalkulatora i czekanie kilku tygodni na wynik tak ważnego dla przyszłości Polski głosowania? To przecież może wprost prowadzić do zdestabilizowania sytuacji politycznej Polski. Przeciwnicy UE wykorzystają opóźnienie w ogłoszeniu wyniku (zagrożony unieważnieniem jest też trzeci przetarg na wizualizację wyników), by zorganizować masowe protesty, państwa Unii Europejskiej zaś po raz kolejny dostaną dowód na nasze nieprzygotowanie do przejrzystego działania i wejścia do UE. Dodatkowo oferenci zaczynają już protestować przeciwko decyzji KBW. Jako pierwszy unieważnienie oprotestował TBD Polska.

Dla KBW sytuacja staje się patowa. Na niewiele zda się oprogramowanie z poprzednich wyborów i referendów, bo dotychczas nie wykorzystywano przy tego typu akcjach narzędzi informatycznych. Czasu też jest za mało, aby pracowali nad tym pracownicy delegatury KBW w Bydgoszczy. Można jednak podejrzewać, że KBW stanie się posiadaczem takiego systemu, jeśli jakaś duża firma informatyczna odda do dyspozycji KBW informatyków i zasoby, aby mogło obsłużyć referendum. Oczywiście, będą pracować w czynie społecznym...


TOP 200