Do CeBIT-u nam daleko

Tysiące zwiedzających, a jadnocześnie brak dzieciarni - to pierwsze wrażenie jakie wyniosłem z zakończonych niedawno targów telekomunikacyjnych Telecom '95. Dlaczego polskim organizatorom tak trudno zorganizować dobre targi i wystawy?

Tysiące zwiedzających, a jadnocześnie brak dzieciarni - to pierwsze wrażenie jakie wyniosłem z zakończonych niedawno targów telekomunikacyjnych Telecom '95. Dlaczego polskim organizatorom tak trudno zorganizować dobre targi i wystawy?

Z pozoru wszystko wygląda podobnie jak w Polsce - tysiące zwiedzających, setki wystawców, moc materiałów reklamowych i ciekawych seminariów. Podobnie jak w Polsce, każdy dziennikarz wchodzący na targi otrzymuje obszerny katalog wystawców i produktów. Na tym jednak podobieństwa się kończą.

Na targach Telecom dziennikarz w biurze prasowym mógł otrzymać informacje i materiały reklamowe dowolnej z firm wystawiającej się na targach. Ponadto przygotowane było dla niego miejsce pracy, w którym miał dostęp do komputera, faksu, kserokopiarki i drukarki oraz darmowego (!!!) serwisu prasowego. Ba, każdy z dziennikarzy otrzymywał nawet własne konto internetowe na czas trwania targów, dzięki czemu mógł do woli korzystać z poczty elektronicznej, serwisu World Wide Web itp.

Organizatorom targów Telecom bez trudu przyszło także zorganizowanie specjalnego dnia prasowego, podczas którego wstęp na wystawę mieli tylko akredytowani dziennikarze. Nie namawiam, aby robić coś podobnego w Polsce. Proszę jedynie o ograniczenie, przynajmniej przez jeden dzień, wstępu na targi osób, które nie są co najmniej pełnoletnie.

A jeśli już organizatorzy polskich wystaw koniecznie chcą zwiększać liczbę zwiedzających, to warto by, wzorem Telecomu, ustawić nie jedną, ale kilkanaście kas sprzedających karty wstępu.

Przed rokiem na konferencji prasowej otwierającej Softarg usłyszałem, że organizatorom marzy się podniesienie rangi imprezy do miana polskiego CeBIT-u.

Drodzy organizatorzy. Na to, jaką rangę będą miały targi nie składa się tylko liczba zwiedzających. Liczy się jeszcze temperatura w pawilonach, liczba aparatów telefonicznych, barów szybkiej obsługi, miejsc parkingowych i wygląd oraz zapach toalet.