Dmuchać na zimne

Outsourcing nie jest remedium na nieudolnych informatyków w administracji publicznej. Nie jest także skarbonką, która po rozbiciu natychmiast daje zastrzyk finansowy.

Outsourcing nie jest remedium na nieudolnych informatyków w administracji publicznej. Nie jest także skarbonką, która po rozbiciu natychmiast daje zastrzyk finansowy.

Jeśli w instytucji, firmie czy urzędzie szef zamierza zmniejszyć liczbę osób zajmujących się informatyką, zarówno tworzeniem nowych systemów, jak i ich eksploatacją, kluczem ma być dziś outsourcing. W policji także pojawiają się i pojawiały pomysły, że taniej i mniejszą liczbą ludzi bezpośrednio zatrudnionych w tej służbie można zabezpieczyć informatyzację komend wszystkich poziomów ścigania przestępstw.

To pozorne i fałszywe przekonanie

Outsourcing w przekonaniu wielu decydentów jest bowiem kluczem do pozbywania się skomplikowanych problemów informatyzacji bezpośrednio z podległego im terenu. Chcą oni także, aby zlecanie usług informatycznych na zewnątrz uwolniło ich od konieczności zatrudniania wykwalifikowanych informatyków. Sądzę, że takie przekonanie jest modą, która na szczęście chyba już mija. Uważam, że outsourcing powinien wynikać z faktycznej potrzeby czy wręcz konieczności, i wtedy jest pożądany.

Outsourcing pojmuję jako możliwość zapewnienia wysokiej jakości produktu informatycznego, ale wyraźnie trzeba stwierdzić, że niezbędne jest:

  • posiadanie własnego, silnego zespołu informatyków, którzy potrafią precyzyjnie definiować potrzeby użytkowników i reprezentować interesy firmy korzystającej z outsourcingu na każdym etapie przedsięwzięcia informatycznego, w tym także w okresie eksploatacji;

  • porzucenie myśli, że outsourcing przyniesie oszczędności finansowe.

    W policji z dużym brakiem zrozumienia patrzy się na liczbę osób zajmujących się informatyką i łącznością. Każdy chciałby, aby systemów, narzędzi było coraz więcej i stały się powszechne, ale oddala od siebie myśl, że ktoś te systemy musi projektować, tworzyć, wdrażać, eksploatować i pielęgnować. Dopiero awarie uświadamiają, że najwygodniej i najtaniej jest mieć własnych specjalistów w pełni odpowiedzialnych za systemy.

    Outsourcing bez własnego zespołu informatyków to bardzo ryzykowna gra, często kończąca się tragicznie, i to po wielu latach zwodzenia i nie spełnionych nadziei. Nie wystarczy, aby za zlecenie danej usługi był odpowiedzialny wyłącznie sprawny menedżer. On bowiem zajmuje się organizacją i kierowaniem, a specjaliści są potrzebni do zagwarantowania merytorycznie właściwego produktu, do wyegzekwowania od firmy realizującej outsourcing pełnego wywiązania się ze zobowiązań. Specjaliści wreszcie powinni zastanawiać się jak najlepiej dany problem rozwiązać.

    Można się zgodzić, że po 10-20 latach outsourcing może przynieść zyski. Tylko w szczególnych przypadkach przynosi je od razu.

    Kiedy stoimy przed przedsięwzięciem wymagającym unikalnych, wysoce profesjonalnych umiejętności, outsourcing staje się jedynym, opłacalnym i szybkim dojściem do celu. Ale są to tylko pewne przedsięwzięcia, których przykłady mieliśmy w policji. Mamy je także teraz.

    W określonych instytucjach outsourcing może być niemożliwy lub ograniczony ze względu na budowę i eksploatację systemów o różnym stopniu poufności. Oczywiście, na podany warunek znaleziono rozwiązania np. w USA. Określone firmy informatyczne tworzą specjalne oddziały świadczące outsourcing instytucjom rządowym czy służbom specjalnym.

    Jednak w kwestii zapewnienia bezpieczeństwa systemom informatycznym obowiązują przepisy o ochronie tajemnicy państwowej i służbowej. Z nich wynika potrzeba pewnych ograniczeń i zabezpieczenia systemów lub ich części przed światem zewnętrznym. Oczywiście przepisy można zmienić i obecnie obowiązujące będą zmienione na bardziej precyzyjne, dostosowane do przepisów państw NATO. Jednak granice w tym zakresie muszą być takie, aby w możliwie pewny sposób realizować bezpieczeństwo systemów. To jest, tak jak z dokumentem: jeśli w nim jest jedno zdanie tajne, to cały dokument musi być tajny. Oczywiście szukamy i znajdujemy rozwiązania gwarantujące bezpieczeństwo, ale pozwalające na rozsądne udostępnienie systemów użytkownikom, dla których są tworzone.

    Uważam, że outsourcing jest możliwy we wszystkich dziedzinach, także przetwarzania danych, ale wchodzą tutaj w grę dodatkowe wymagania i kryteria. Znowu powołam się na doświadczenia państw NATO - tam przećwiczono to, i możemy powoli uczyć się i wprowadzać podobne rozwiązania - także outsourcingu w dziedzinach objętych tajemnicą.

    I wreszcie, w określonych sytuacjach outsourcing może być ratunkiem, jeśli informatyzować trzeba jednostkę nie dysponującą fachową kadrą, ale i wtedy jest to rozwiązanie bardzo ryzykowne i niebezpieczne.

    <hr size=1 noshade>Zbigniew Chwaliński jest dyrektorem Biura Informatyki i Łączności Komendy Głównej Policji.

    Za tydzień opublikujemy artykuł Dariusza Kupieckiego.