Dlaczego urządzenia „wearables” poniosły porażkę?

Analitycy zadają sobie pytanie, dlaczego urządzenie „wearables” (czyli noszone na sobie) nie wypaliły. Przypominają też, że kilka lat temu wydawało się, iż będzie to absolutny hit. Sugerowano wtedy, że będzie to kolejna ważna platforma sprzętowa obsługująca sieci społecznościowe. Nic takiego się na stało i popyt na tego typu urządzenia – chodzi tu głównie o inteligentne zegarki - ciągle spada.

Jak już wcześniej powiedziano, przed urządzeniami „wearables” miała się rysować zawrotna kariera, gdyż sądzono iż zastąpią smartfony. Są bowiem od nich dużo mniejsze i można je obsługiwać jednym palcem, nie angażując do tego całych rąk. Wydałoby więc się, że nadają się idealnie do obsługiwania aplikacji wykorzystujących media społecznościowe. Niestety, stało się inaczej i mówiąc kolokwialnie producenci takich urządzeń przędą obecnie bardzo, ale to bardzo cienko.

Wielu producentów urządzeń „wearables” wycofuje się z tego rynku. Symbolem może tu być firma Pebble, która zadebiutowała na rynku inteligentnych zegarków w 2012 roku. Po kilku latach działalności musiała się przyznać do porażki i ostatnio kupiła ją za bezcen firma Fitbit.

Zobacz również:

  • Urządzenia 5G pomogą zwiększyć sprzedaż smartfonów o 7,4% w tym roku

Regres zapanował też na rynku oprogramowania zarządzającego inteligentnymi zegarkami. Dotyczy to np. systemu operacyjnego Android Wear, którego twórcą jest Google. Korporacja ogłosiła niedawno, że kolejna wersja systemu pojawi się dopiero w przyszłym roku.

Mając to uwadze kilku partnerów firmy Google zrewidowało swoje plany i zapowiedziało, że odkładają na dalsza przyszłość premiery nowych modeli inteligentnych zegarków. Jeszcze gorzej ma się sprawa z Motorolą. Firma zapowiedziała właśnie, że wycofuje się definitywnie z tego roku.

Niektórzy nawet mówią, że rynek inteligentnych właściwie przestał istnieć, gdyż liczą się na nim obecnie tylko dwie firmy: Apple i Fitbit.


TOP 200