Dla kogo walkman?

Nasza metoda polega raczej na przekonywaniu klientów do nowych wyrobów niż pytaniu ich, jakich wyrobów by chcieli.

Nasza metoda polega raczej na przekonywaniu klientów do nowych wyrobów niż pytaniu ich, jakich wyrobów by chcieli.

Klienci nie wiedzą, co jest możliwe, a my wiemy. Tak więc zamiast prowadzenia badań rynkowych na dużą skalę, doskonalimy nasz pomysł wyrobu i jego zastosowań, a następnie staramy się wytworzyć dla niego rynek, ucząc potencjalnych klientów i komunikując się z nimi. Niekiedy pomysł wyrobu nasuwa mi się w sposób naturalny.

Za przykład może posłużyć historia walkmana. Ibuka (partner Akio Mority - przyp. red.) wszedł kiedyś do mojego biura, trzymając w ręku jeden z naszych przenośnych magnetofonów i standardowej wielkości. Był niezadowolony i narzekał na ciężar tego wszystkiego. Spytałem o co chodzi, a on odpowiedział: „Lubię słuchać muzyki, a nie chcę przeszkadzać innym. Nie mogę cały dzień siedzieć przy moim stereo. Oto moje rozwiązanie - zabieram muzykę ze sobą. Ale to jest zbyt ciężkie”.

Od pewnego czasu zastanawiałem się nad rozwiązaniem takiego problemu i teraz, kiedy słuchałem Ibuki, samo ono mi się nasunęło. Wiedziałem z własnych doświadczeń w domu, że młodzi ludzie nie potrafią żyć bez muzyki. Niemal każdy miał stereo w domu i w samochodzie. W Nowym Jorku, a nawet w Tokio widziałem młodych ludzi z dużymi magnetofonami albo radioodbiornikami na ramieniu, słuchających muzyki. Narzekania Ibuki zdopingowały mnie do działania. (...)

Nikt otwarcie się ze mnie nie śmiał, ale nie udało mi się przekonać nawet mojego zespołu projektowego. Bez entuzjazmu robili to, czego od nich chciałem. Określiłem nawet cenę nowego urządzenia - na kieszeń młodego człowieka. Księgowi protestowali, ale nie ustępowałem.

Powiedziałem im, iż jestem przekonany, że będziemy wytwarzać ogromne ilości tego nowego wyrobu i że nasze koszty będą maleć w miarę wzrostu wielkości produkcji. Uważali, że powinniśmy tworzyć nowy wyrób na podstawie tańszej konstrukcji niż Pressman. Wybrałem jednak to rozwiązanie jako podstawę dalszych prac dlatego, że w naszych ośrodkach serwisowych na całym świecie były części zamienne do Pressmana. Wiedzieliśmy też, że jest on niezawodny. Mogliśmy zatem przystąpić do prac, nie martwiąc się, że nowy wyrób okaże się niewypałem z mechanicznego punktu widzenia.

Wkrótce dostarczono mi pierwszy eksperymentalny egzemplarz z nowymi, miniaturowymi słuchawkami. Byłem zachwycony jego małymi rozmiarami i doskonałą jakością dźwięku ze słuchawek. (...)

Uważałem, że stworzyliśmy coś znakomitego. Byłem pełen entuzjazmu, ale nasi marketingowcy go nie podzielali. Twierdzili, że takiego urządzenia nie da się sprzedać. Wstydziłem się, że tak podniecałem się czymś, co inni w większości uważali za niewypał. Byłem jednak tak przekonany, że wyrób ten wytrzyma próbę życia, że powiedziałem, iż biorę na siebie odpowiedzialność za jego losy na rynku. Nigdy nie przyszło mi tego żałować. Pomysł chwycił; od samego początku Walkman okazał się ogromnym sukcesem. (...)

Nie sądzę, aby badania marketingowe - zakrojone na największą nawet skalę - mogły zapowiedzieć powodzenie, żeby nie powiedzieć sensacyjny sukces, Sony Walkmana - urządzenia, które znalazło tak wielu naśladowców. A jednak ten drobiazg zmienił nawyki słuchania muzyki dosłownie u milionów ludzi na całym świecie. Wielu moich przyjaciół ze świata muzyki, takich jak dyrygenci Herbert von Karajan, Zubin Mehta i Lorin Maazel czy wirtuoz Izaak Stern, zwracało się do mnie o coraz więcej walkmanów, co świadczy o doskonałości pomysłu i samego wyrobu. W wyniku opracowania małych, lekkich dodatkowych urządzeń do Walkmana zdołaliśmy zminiaturyzować i podnieść jakość naszych standardowych słuchawek oraz wprowadzić dziesiątki nowych ich modeli. W ten sposób staliśmy się jednym z największych producentów słuchawek na świecie.

Fragmenty książki Akio Mority "Made in Japan - Akio Morita i Sony". wyd. Wydawnictwa Naukowo-Techniczne, Warszawa 1996. Z angielskiego przełożył Andrzej Ehrlich.


TOP 200