Demontaż monopolu

Prace legislacyjne nad ustawą Prawo telekomunikacyjne znajdują się w końcowej fazie.

Prace legislacyjne nad ustawą Prawo telekomunikacyjne znajdują się w końcowej fazie.

Określenie "prawo" w tytule nowej ustawy o łączności wskazuje, że jest to całościowa regulacja tej dziedziny i akt prawny o większym znaczeniu niż większość ustaw. "Tak naprawdę będzie to ustawa o Urzędzie Regulacji Telekomunikacji" - mówi Marek Rusin, podsekretarz stanu w Ministerstwie Łączności. URT przejmie kompetencje Państwowej Agencji Radiokomunikacyjnej, Państwowej Inspekcji Radiowej i Telekomunikacyjnej oraz znaczną część zadań dotychczas leżących w gestii Ministerstwa Łączności oraz Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Na czele tego superurzędu, który będzie czuwał nad ładem w całym obszarze telekomunikacji w Polsce, ma stać prezes, mianowany na 5-letnią kadencję przez Prezesa Rady Ministrów. W praktyce zmiana prezesa URT będzie trudna przed upływem kadencji. Teoretycznie ma to gwarantować niezależność Urzędu.

Przestarzała już na starcie?

"Obowiązująca ustawa o łączności stanowiła część pakietu ustaw, jakie tworzyły podstawę prawną transformacji gospodarki polskiej na początku lat 90. Dzisiaj nie spełnia ona już oczekiwań firm sektora telekomunikacyjnego" - twierdzi poseł Karol Działoszyński, przewodniczący sejmowej Podkomisji Nadzwyczajnej do rozpatrzenia rządowego projektu ustawy Prawo telekomunikacyjne. "Najważniejsze, żeby nowa ustawa stała się wreszcie faktem. Jestem zaniepokojony kolejnymi zmianami w mnożących się projektach prawa telekomunikacyjnego i przeciągającymi się dyskusjami" - twierdzi Jarosław Janiszewski, prezes Telefonii Lokalnej SA.

"Prace nad ustawą trwały chyba zbyt długo" - uważa Mirosław Żurawski z firmy Netia Telecom. Niektórzy twierdzą, że jest ona spóźniona o 2, 3 lata. "Nie można tak twierdzić z całą stanowczością. Nowe przepisy prawa nie będą odstawały od regulacji przyjętych przez Unię Europejską. Tworzona ustawa jest dostosowana do tendencji odchodzenia od dużego monopolu państwowego" - mówi prof. Stanisław Piątek z Uniwersytetu Warszawskiego. Podobną drogę musiały przejść prawie wszystkie państwa Unii Europejskiej. "Zachłystujemy się unijnością, a przecież działamy w znacznie odmiennych warunkach. U nas państwo w ogóle nie zakłada dotowania inwestycji telekomunikacyjnych" - twierdzi jeden z menedżerów Telekomunikacji Polskiej SA. Trzeba jednak pamiętać, że firma ta dużą część majątku wypracowała przejmując nieodpłatnie lokalne sieci zbudowane przez społeczne czy gminne komitety telefonizacji. Kwestia ta nie znajdzie rozwiązania w ustawie, która wprowadza jednak do naszego prawa unijne pojęcia operatora dominującego na rynku (udział ponad 40%) oraz operatora znaczącego (ponad 25%).

"Ustawa jest skoncentrowana na usługach klasycznych, czyli telefonii i sieciach kablowych" - wyjaśnia prof. Stanisław Piątek. To są obszary objęte poprzednio monopolem i tym usprawiedliwia się konieczność ich dalszej regulacji. "Nie odważono się jednak na próbę złączenia w jednym akcie prawnym tradycyjnej telekomunikacji i nowych mediów. A przecież obie te dziedziny za sprawą rozwoju technologii będą się coraz bardziej przenikać" - uważa Anna Streżyńska, p.o. dyrektora Departamentu Regulacji i Polityki Multimedialnej w Ministerstwie Łączności. Z drugiej strony, nie ma żadnej ustawy dotyczącej usług komunikacyjnych świadczonych za pośrednictwem sieci telekomunikacyjnych (monitoring, serwisy informacyjne itd.), co budzi wiele wątpliwości u operatorów zainteresowanych nowymi obszarami działalności.

Twórcy ustawy mieli trudne zadanie wypracowania rozwiązań, które stanowiłyby złoty środek, umożliwiający jednolity wzrost wszystkim uczestnikom rynku telekomunikacyjnego. Jednocześnie firmy telekomunikacyjne, proporcjonalnie do wielkości i pozycji rynkowej, wywierały znaczący wpływ na przyjmowanie określonych zapisów. "Ustawa jest napisana w sposób dość skomplikowany, trzeba wiele wysiłku, by ogarnąć całość" - uważa Witold Busz, konsultant zajmujący się telekomunikacją.

W ustawie wprowadzono bądź doprecyzowano wiele definicji, np. określono pojęcie: usługa telefoniczna. "Łatwiej będzie kwalifikować konkretne działania operatorów, co pozwoli uniknąć niejasności, z jakimi mieliśmy do czynienia np. w przypadku internetowej transmisji rozmów Ery GSM" - mówi prof. Stanisław Piątek.

Koncesje generalnie zastąpiono zezwoleniem (opłata za zezwolenie ma być ograniczona do kosztów administracyjnych jej wydania). Zezwolenia mają obejmować obszar usług powszechnych i telewizji kablowej (aczkolwiek niejasne jest na razie zagadnienie obowiązku uzyskania zezwolenia w przypadku wykorzystania kablówki do transmisji danych).

Nie będzie można arbitralnie odmówić wydania zezwolenia, chociaż w ustawie zawarto ogólne stwierdzenie, iż można odmówić wydania zezwolenia ze względu na "zagrożenie obronności, bezpieczeństwa państwa lub bezpieczeństwa i porządku publicznego". Dotychczas opóźnienia w wydaniu niektórych koncesji, np. na transmisję danych dla telewizji kablowych, sięgały nawet kilku lat. Wina nie zawsze leżała po stronie Ministerstwa Łączności. Firmy, które mają uzyskać koncesje, są weryfikowane przez Urząd Ochrony Państwa.

Wolność w gminie

Tam, gdzie prawnie nie jest wymagane zezwolenie, wystarczy zgłoszenie (np. przy klasycznej działalności ISP). Nie będzie potrzebne zezwolenie na prowadzenie działalności telekomunikacyjnej na obszarze pojedynczej gminy (nie dotyczy to telewizji kablowej). Telekomunikacyjną swobodę będzie można stopniowo zwiększać poprzez rozporządzenia Ministra Łączności. Istotną nowość stanowi możliwość różnicowania oferty usług powszechnych, tj. tworzenia odrębnych planów taryfowych (możliwości wyboru kombinacji ceny abonamentu, dostępności i jakości usługi).

Operator nie będzie miał prawa różnicować ceny za usługi zależnie od sposobu wykorzystania łącza telekomunikacyjnego przez klienta. Nie będzie mógł także uzależniać świadczenia jednej usługi od wykupienia innej.

Twórcy ustawy, definiując zakres usług powszechnych (czyli takich, których świadczenie wszystkim klientom będzie obowiązkiem operatora dysponującego stosownym zezwoleniem), wpisali w nie transmisję danych w paśmie fonicznym za pomocą modemów. Oznacza to, iż firma telekomunikacyjna będzie musiała udostępnić takie łącza, które umożliwią korzystanie z modemu.

Ważne rozliczenia

Telekomunikacja Polska SA zostanie zobowiązana do przedstawienia uniwersalnej oferty przyłączeń operatorów do swojej sieci. Dotychczas odbywało się poprzez indywidualne negocjacje. Zasady rozliczeń operatorów ma uregulować rozporządzenie ministra. Wszyscy operatorzy, których przychody przekroczą 2 mln euro, będą mieli obowiązek przesyłania do URT sprawozdań z prowadzonej działalności.

Ustawa wprowadza także reguły wspólnego korzystania z infrastruktury technicznej poszczególnych operatorów (z wyjątkiem końcowych odcinków sieci prowadzących do abonenta). Współpraca ta zostanie narzucona, jeśli konkretny operator w celu wybudowania poszczególnych elementów infrastruktury musiałby ponieść "niewspółmierne koszty". W praktyce powoduje to obowiązek współdzielenia np. masztów antenowych, studzienek czy miejsca w budynkach centrali (w założeniach ma to wspierać mniejszych operatorów kosztem TP SA).

Ustawa wprowadza pojęcie tajemnicy telekomunikacyjnej, czyli podlegających ochronie danych transmitowanych w sieciach oraz danych gromadzonych w systemach billingu. Ograniczono istotnie zasób informacji o abonencie usług telefonicznych, które może przetwarzać operator.

Pod naciskiem firm telekomunikacyjnych podczas prac nad ustawą ostatecznie zrezygnowano z pomysłu stworzenia Funduszu Usług Powszechnych, mającego wspierać rozwój dostępowej sieci abonenckiej. Zrezygnowano także z wprowadzenia obowiązku podłączenia klientów do sieci telefonicznej w ciągu roku od podpisania umowy.

--------------------------------------------------------------------------------

Artykuł odnosi się do projektu ustawy Prawo telekomunikacyjne po przeprowadzeniu prac sejmowej Podkomisji Nadzwyczajnej i sejmowej Komisji Transportu i Łączności. Prace Sejmu nad ustawą potrwają zapewne do połowy maja br.


TOP 200