DEC przychodzi po swoje

Wiadomo, że kraje Europy Wschodniej i ZSRR chętnie kopiowały komputery IBMu. Mniej wiadomo o tym, że chętnie szmuglowano również komputery DECa.

Wiadomo, że kraje Europy Wschodniej i ZSRR chętnie kopiowały komputery IBMu. Mniej wiadomo o tym, że chętnie szmuglowano również komputery DECa.

Joel Snyder z Uniwersytetu w Tucson, Arizona, spędził 3 miesiące w ciągu ostatnich 3 lat w Związku Radzieckim starając się zorientować, jakie komputery są tam najcześciej używane. Po powrocie oświadczył, że jednym z najpopularniejszych jest SM1420, zmodyfikowana wersja PDP/11. Snyder szacuje liczbę oryginałow, klonów i modyfikacji DECa na wschód od Łaby na 40,000 do 60,000 egzemplarzy. Przedstawiciele Departamentu Handlu USA uważają liczbę 80,000 za bliższą prawdy.

Oczywiście do czasu obalenia muru berlińskiego import VAXów i PDPów na Wschód był zabroniony. Zainstalowanie wielu dziesiątków tysięcy tych komputerow po wschodniej stronie żelaznej kurtyny jest więc zjawiskiem dziwnym i zastanawiającym. Czy ograniczenia były czystą fikcją? Czy kradzież komputera jest dziecinnie łatwa? Czy komputery DECa były na Wschodzie tak bardzo potrzebne?

Podczas swej ostatniej wizyty w ZSRR Snyder zwiedził Welenograd, zamknięte miasteczko leżące 80 km od Moskwy, radziecki odpowiednik Silicon Valley. Tam pokazano mu procesor MicroVAX II. Miał on służyć do wyprodukowania nowej serii klonów VAXa. Teraz jest bezużyteczny. Pierestrojka sprawiła, że Rosjanie bedą mogli kupować oryginalny produkt. Jest to dla nich szcześliwe rozwiązanie z tego jeszcze powodu, że klony VAXa produkowane były w Wilnie. Tak więc od czasu gdy Litwa odzyskała niepodleglość, Rosjanie posiadali mikroprocesor do VAXa, ale samego komputera nie mieli gdzie wyprodukować.

Jak wszyscy użytkownicy komputerów, także mieszkańcy wschodniej Europy i ZSRR chcą mieć dostęp do najnowszych technologii. Bardziej więc ich fascynują nowe stacje robocze oparte na mikroprocesorach Intela niż opatrzone już nieco VAXy. Przyzwyczajenie może się jednak okazać silniejsze od ciekawości. DIGITAL EQUIPMENT Corp. energicznie wkracza na rynki wschodniej Europy i od razu odkrywa, że pozycja firmy jest tu ugruntowana. Nic dziwnego. To nie producent musi sobie zdobywać rynek, tylko raczej tutejszy rynek zdobył sobie wreszcie nieuchwytnego dotąd producenta.


TOP 200