Czy za dziesięć lat będziemy mieć dwa internety?

Wielu analityków - w tym Eric Schmidt, były CEA firmy Google - uważa, że w ciągu najbliższej dekady internet podzieli się na dwie części. Pierwsza część będzie obsługiwać wyłącznie Chiny, a druga całą resztę świata. To niewesoła wizja, ale według Schmidt'a wysoce prawdopodobna.

Eric Schmidt jest przekonany, że Chiny podjęły już decyzję o stworzeniu swojego własnego internetu i prowadzą obecnie intensywne prace zmierzające do odseparowania się od tej największej, globalnej sieci komputerowej.

Według Schmidt'a tempo w jakim rozwija się chiński przemysł jest imponujące. Dlatego Chiny będą walczyć o zdobycie prymatu na świecie również w tak ważnej dziedzinie, jak szeroko pojęte usługi IT, w co wpisuje się strategia zmierzająca do narzucenia reszcie świata swojej własnej wizji internetu.

Zobacz również:

I jest to niebezpieczna wizja, ponieważ zakłada ona stworzenie swojego własnego internetu. I nie będzie to internet "otwarty", ale kontrolowany przez rząd, czyli taki, w którym istnieje cenzura.

Schmidt pod koniec zeszłego roku ostrzegł rząd USA, że jeśli nic się nie zmieni, to w 2030 roku Chiny zdobędą prymat w tak ważnym sektorze IT, jak sztuczna inteligencja. Będą wtedy światowym liderem w tej dziedzinie, razem ze stworzonym przez siebie chińskim internetem.

Analitycy obawiają się, że inne kraje - szczególnie te rozwijające się - mogą ostatecznie zaakceptować chiński model internetu i wdrożyć go u siebie. Jest to całkiem realne, biorąc pod uwagę fakt, że chiński projekt noszący nazwę Belt and Road spotkał się z życzliwym przejęciem ponad 60 krajów. Jest to strategiczny plan ekonomiczny zmierzający do reaktywacji tzw. Jedwabnego Szlaku, którego integralną częścią jest chiński internet.


TOP 200