Czy warto badać rynek

Handel komputerami w Polsce przez ostatnich kilka lat był używany (i poważnie nadużywany) jako przykład zbawiennego i cudownego działania tak zwanych mechanizmów rynkowych, a więc pośrednio jako przykład słuszności pewnych wizji ekonomicznych.

Handel komputerami w Polsce przez ostatnich kilka lat był używany (i poważnie nadużywany) jako przykład zbawiennego i cudownego działania tak zwanych mechanizmów rynkowych, a więc pośrednio jako przykład słuszności pewnych wizji ekonomicznych.

Jeśli jednak chcemy zacząć od konkretów, to rynek (nie tylko komputerowy) jest miejscem, gdzie kontaktują się kupujący i sprzedający. Kontaktują się nie po to by realizować wizje profesorów ekonomii, lecz aby dobić najkorzystniejszego (dla siebie!) targu. Skoro jednak uczciwe i poważne instytucje naukowe nadają doktoraty za badania zjawisk rynkowych, to znaczy, że taka zbiorowość jednostek pragnących kupować i sprzedawać zaczyna przejawiać, niezależnie od swoich intencji, jakieś zasługujące na badanie prawidłowości. Czy to znaczy, że aby cokolwiek tanio kupić lub korzystnie sprzedać niezbędny jest doktorat?

Bardzo często cenniejszy jest zdrowy rozsądek - aby kupić mikrokomputer wystarczy zebrać oferty z kilku firm i po prostu porównać. Jeśli zakup jest trochę poważniejszy, to może warto prze-śledzić ceny z poprzedniego okresu - a nuż szybko spadają i warto poczekać kilka tygodni aby nie przepłacać.

Jednak takie prześledzenie cen to nic innego jak właśnie badanie rynku - choć trudno oczekiwać za nie stopnia naukowego. Jego skalę wyznacza skala transakcji. Konsekwentnie, jeśli weźmiemy pod uwagę dużo większe transakcje, to można spodziewać się, że celowe będzie bardzo szczegółowe badanie warunków ich realizacji. Na przykład planując kilkuletni program komputeryzacji dużego przedsiębiorstwa, z zakupami wyposażenia za wiele milionów dolarów chyba nie możemy ograniczyć się do konstatacji, że przez ostatnie 12 miesięcy ceny sprzętu spadały, więc prawdopodobnie będą spadać dalej. Potrzebna jest dużo precyzyjniejsza prognoza, a tej nie da się zrobić bez dokładniejszej analizy, np. bez ustalenia dlaczego ceny spadały. Bo jeśli skutkiem niskiego kursu lokalnej waluty do dolara, a od jutra kurs poważnie wzrasta...

Planując taką poważną inwestycję musimy zakładać, że zakupione systemy będą używane przez wiele lat. Warto więc wybierać rozwiązania techniczne, które mają szansę przetrwać. Do tego celu nie wystarczą prognozy cenowe. Trzeba wiedzieć, jakie technologie, jaki sprzęt, nawet które firmy mają największe szansę zdominować rynek w najbliższej przyszłości, które zaś są zagrożone zniknięciem.

Weźmy wreszcie jeszcze poważniejszy przykład: program rozwoju bazy produkcyjnej oraz przydział nakładów na prace badawcze i projektowe w firmie produkującej komputery lub ich elementy, np. układy scalone. Podstawą do decyzji musi tu być oszacowanie wielkości zapotrzebowania, ale także rozwój konkurencji, prognozy cenowe, możliwości powstania nowych lub znikania istniejących rynków zbytu, itd., itd.

Takie problemy dręczą chyba nie tylko szefów wielkich korporacji. Myślę, że dziś w Polsce wiele osób zawodowo związanych z informatyką musi zacząć stawiać sobie podobne pytania. Czasy kiedy praca była jak powietrze, dla wszystkich zagwarantowana, dla wszystkich prawie tak samo dobra, chyba się kończą. Dotąd wystarczyło mieć Dyplom lub Zaświadczenie o Ukończeniu Czegokolwiek z Wynikiem Pozytywnym aby dostać ETAT. Teraz coraz częściej trzeba będzie samemu zdecydować z jakim sprzętem, z jakim systemem operacyjnym, z jakim rodzajem zastosowań się związać,aby za kilka lat być cenionym i potrzebnym fachowcem a nie kandydatem na kustosza.

Wymienione przykłady pokazują też, że potrzebna jest nie tylko wiedza o mechanizmach, ale również masy danych o faktycznym stanie rynku, najlepiej gromadzonych przez wiele kolejnych lat. Zakres przedsięwzięcia staje się więc niewspółmiernie duży w stosunku do środków jakie każdy z zainteresowanych jest gotów przeznaczyć na analizę rynku. Rozsądnym wyjściem byłaby więc centralizacja wysiłków. Ogromną przewagę uzyskuje tu gospodarka planowa. Podpowiada ona, że należy utworzyć ministerstwo, trzy komisje i wieloletni, centralnie koordynowany program. Warto też wprowadzić obowiązkowe zapoznawanie kierownictwa wszystkich przedsiębiorstw z uzyskiwanymi wynikami.

Nieszczęsna gospodarka rynkowa, pozbawiona takich możliwości, musi radzić sobie inaczej z centralizacja zadania, które dla każdego z konsumentów z osobna jest nieopłacalne. Powstają specjalistyczne firmy, które gromadzą dane, badają rynek, a wyniki sprzedają. Jedną z największych firm tego rodzaju, jest amerykańska International Data Corporation. Obejmuje ona swoim zasięgiem rynki kilkudziesięciu krajów, od niedawna również i Polskę. I choć zdajemy sobie sprawę, że prezentacja w piśmie nie zaspokoi poważnego zapotrzebowania na informację rynkową, to mamy nadzieję, że dzięki kontaktom z IDC Poland Computerworld będzie mógł przekazywać ciekawe globalne informacje o różnych rynkach informatycznych.


TOP 200