Czy telefony mogą latać?

Czy indywidualna telefonia satelitarna ma przyszłość? Pytanie to jest zwłaszcza istotne dla Europy, w której rozwinięta jest doskonała sieć ruchomej telefonii naziemnej. Ostatnio dla Komisji Europejskiej opracowano raport pt. "Indywidualna łączność satelitarna oraz jej konsekwencje dla europejskiej telekomunikacji, handlu i przemysłu". Poniższe rozważania związane są z tym raportem.

Czy indywidualna telefonia satelitarna ma przyszłość? Pytanie to jest zwłaszcza istotne dla Europy, w której rozwinięta jest doskonała sieć ruchomej telefonii naziemnej. Ostatnio dla Komisji Europejskiej opracowano raport pt. "Indywidualna łączność satelitarna oraz jej konsekwencje dla europejskiej telekomunikacji, handlu i przemysłu". Poniższe rozważania związane są z tym raportem.

Indywidualna łączność satelitarna (PCN) jest dziedziną, która zapewne wpłynie na całą strukturę przemysłu telekomunikacyjnego i satelitarnego. Przestrzeń kosmiczna staje się przedmiotem komercjalizacji, zaś satelity PCN oferujące usługi telefoniczne indywidualnym użytkownikom (którzy zapewne korzystają obecnie z telefonii komórkowej) są awangardą tego trendu.

Raport stwierdza, że szacowany rynek satelitów PCN będzie równy co najmniej rocznym przychodom jednego bądź dwóch największych przedsiębiorstw telekomunikacyjnych w Europie. Celem strategicznym dla tego rynku będzie niewątpliwie masowa łączność telefoniczna. Jednak w chwili obecnej największe firmy nie kwapią się z ofertą tego typu. System Irydium (Motorola) obsługuje międzynarodowych przewoźników, Globalstar i Inmarsat-P (właściciele Loral Qualcomm oraz Inmarsat) zapewniają łączność na tych obszarach kuli ziemskiej, gdzie nie jest ona osiągalna w inny sposób. Inne systemy to: geostacjonarny AMSC (stanowiący dopełnienie telefonii komórkowej w USA), Odyssey oraz Ellipsat. Sama firma Teledesic Corp. zaproponowała wystrzelenie 840 satelitów na orbitę okołoziemską.

Wiele dyskusji związanych jest z olbrzymimi kosztami tego typu inwestycji. Rynek jest wielki a źródła finansowania ograniczone. Każdy z poważnych konkurentów potrzebuje 2-4 mld USD, aby wejść do gry. Nie wszyscy to zrobią sami, niektórzy szukają partnerów do podziału kosztów. W grudniu 1994 r. Inmarsat (międzyrządowa organizacja związana z administracjami telekomunikacyjnymi) stworzyła przedsiębiorstwo Inmarsat-P zatrzymując 15% jego akcji.

Pakiet pojedynczego inwestora w Inmarsat-P nie może być większy od 30%. Irydium finansowany jest metodą obligacji (1,5 mld USD). Motorola zamierza też zaciągnąć na jego rozwój dług w wysokości prawie 4 mld USD. Także Globalstar finansowany jest w podobny sposób, przy czym sumy inwestycji przekraczają setki milionów USD.

Wielkim problemem jest przydział częstotliwości dla wszystkich chętnych. Od ilości przydzielonego eteru zależy ilu przyszłych potencjalnych klientów obsłuży system, a ta wielkość przekładana jest bezpośrednio na sumę spodziewanych zysków. W Stanach Zjednoczonych pięciu najsilniejszych inwestorów PCN dokonało między sobą (za pośrednictwem FCC) podziału eteru. FCC (Federal Communication Commission) - amerykański odpowiednik naszego PAR, może decydować jedynie o przydziale częstotliwości na terenie USA, ale przedstawiciele przemysłu domagają się jednak rozstrzygnięć globalnych.

Ograniczone pasmo (i związana z tym ograniczona pojemność systemów), koszty infrastruktury, problemy technologiczne i stawiane wymagania jakościowe sprawią zapewne, że PCN będą na razie służyć do indywidualnej łączności tylko w rejonach, gdzie trudno ją zapewnić innymi sposobami. Pierwszymi celami będą zapewne: wypełnienie luki w tradycyjnych sieciach komórkowych w obu Amerykach oraz zapewnienie łączności w rejonach o silnym tempie ekonomicznego wzrostu i słabej sieci telefonicznej.

Skąd wobec tego takie zainteresowanie w Europie? Odpowiedzią jest niewątpliwie możliwość eksportu urządzeń i usług. Po pierwsze, Europa jest potencjalnym rynkiem inwestycyjnym związanym z GSM. Aczkolwiek europejski rynek nie jest zbyt duży, tym niemniej dla niektórych inwestorów może być bardzo interesujący. W dodatku technologia PCN może okazać się odpowiednia dla krajów nordyckich oraz Europy Wschodniej. Po drugie, operatorzy telekomunikacyjnych sieci europejskich mają apetyt na wykorzystanie możliwości pozaeuropejskich. Mają oni nie tylko dobre doświadczenia ze współpracy z bliskimi sąsiadami, ale i także pewne doświadczenie w usługach komercyjnych zarówno w służbach ruchomych, jak i lądowych. Zewnętrzne inwestycje w usługi satelitarne mogą doprowadzić następnie do lukratywnych możliwości podziału licencji.

Dużą trudnością będzie niewątpliwie pogodzenie istniejącego w Europie stanu prawnego z wymogami PCN. Niektóre elementy tej technologii poddają się z trudem uregulowaniom prawnym. Na przykład przenośne telefony w połączeniu z usługami serwowanymi z zagranicy mogą stanowić mieszankę trudną do przełknięcia.

Tym niemniej Wspólnota Europejska ma, być może, niepowtarzalną szansę na ścisłą kooperację połączoną z pełną harmonizacją przepisów w wielu krajach. Ma szansę zostać liderem w ustalaniu zasad nowej, światowej polityki telekomunikacyjnej. Europejski przemysł będzie zaś startował w dziedzinie PCN prawdopodobnie bardziej jako eksporter niż producent nastawiony na telekomunikacyjne rynki krajowe.


TOP 200