Czy przyszłość potrzebuje informatyki?

Długoletni horyzont czasowy uniemożliwia zwykłe planowanie. Można się jednak pokusić o przewidywanie przyszłości na podstawie obecnych megatrendów. Świat w wersji 6.0 nie jest wcale tak odległy, jak nam się wydaje...

Czy przyszłość potrzebuje informatyki?

Computerworld zagląda w przyszłość, aby poprzez opis nowych technologii i ich cech doradzić informatykom i menedżerom, co ich czeka w najbliższym czasie. Horyzont takiego przewidywania jest jednak z reguły nie dłuższy niż kilka lat. Dla odmiany literatura science-fiction wybiega w przyszłość dalej, ale patrzy na nią z perspektywy codziennego życia, nie zaś przedsiębiorstwa. Spróbujmy dziś zapełnić tę lukę. A więc co czeka informatykę za lat nie pięć, nie dziesięć, a trzydzieści?

Nie wiesz, czego nie wiesz

Długoterminowy horyzont czasowy wyklucza zwykłe planowanie, rozumiane jako identyfikacja trendów, ekstrapolowanie ich w najbliższą przyszłość i przewidywanie konsekwencji. Uczmy się z przeszłości - czy ktoś w roku 1980 przewidziałby Internet, globalizację i społeczeństwo 2.0? Raczej nie! Ale jednak, gdy głębiej się zastanowić, widać, że wszelkie podwaliny były już obecne: w najlepsze trwała rewolucja mikrokomputerowa, sieć ARPAnet łączyła największe ośrodki akademickie Stanów Zjednoczonych, zaś komunizm chwiał się w posadach, dając nadzieję na to, że już wkrótce świat zjednoczy się jak nigdy wcześniej, a widmo globalnej wojny jądrowej i końca cywilizacji odejdzie na drugi plan.

Doświadczenie uczy także, że w trzydziestoletnim horyzoncie czasowym zdarza się co najmniej jedna zmiana o charakterze fundamentalnym, dotykająca wszystkiego i wszystkich. XX wiek obfitował w takie zmiany: u jego progu wymyślono samochód i samolot, które stały się fundamentem współczesnego transportu; pojawiła się masowa produkcja - baza współczesnego przedsiębiorstwa. W wymiarze politycznym zaś najważniejszymi trendami były totalitaryzm i liberalna demokracja - dwa ustroje wychodzące z różnych korzeni filozoficznych, których starcie określiło zdecydowaną większość konfliktów minionego stulecia. I ostateczne (choć mniej niż bardziej trwałe) zwycięstwo liberalnej demokracji wita nas w Świecie 2.0, w pierwszej dekadzie XXI stulecia.

Megatrendy na dziś

Zacznijmy więc nasz forecast od dostrzeżenia najważniejszych wedle współczesnej wiedzy trendów, zarysowanych u progu tego wieku. Na początku rozważmy trendy społeczne, bo wydaje się, że tutaj następuje najwięcej ciekawych zjawisk.

Pojawienie się autonomicznych zbiorowości, sieci społecznych bez wyraźnego przywództwa, ale potrafiących działać w określonym celu i osiągać wyraźne rezultaty, to chyba najważniejszy kierunek.

Kolejnym trendem społecznym wyraziście rysującym się na horyzoncie XXI wieku jest starzenie się społeczeństw. Europa, z dzisiejszej perspektywy pozostająca w tyle zarówno pod względem dynamiki gospodarczej, jak i demograficznej, wydaje się coraz bardziej trwale wyrzucana poza główny nurt gospodarki. Ale Chiny i Indie, które dziś wiodą prym swoim blisko trzymiliardowym (w sumie) potencjałem ludzkim, za lat 30 będą mieć trzymiliardowy kłopot - czyli armię schorowanych emerytów do utrzymania.


TOP 200