Czy polonizować inaczej?

Według opinii Microsoftu, rynek oprogramowania w Polsce stanowi zaledwie 1-5 promili rynku światowego. Wiadomo, że tylko Francja, Niemcy i Japonia mają przywilej otrzymywania zlokalizowanych programów Microsofta równocześnie z ich światową inauguracją.

Według opinii Microsoftu, rynek oprogramowania w Polsce stanowi zaledwie 1-5 promili rynku światowego. Wiadomo, że tylko Francja, Niemcy i Japonia mają przywilej otrzymywania zlokalizowanych programów Microsofta równocześnie z ich światową inauguracją.

Nie ma się zatem co dziwić, że polskie wersje programów obcojęzycznych ukazują się z dużym opóźnieniem i że budzą tak wiele emocji wśród użytkowników komputerów, którzy znając terminologię z wcześniejszych angielskojęzycznych wersji programu nie mogą zgodzić się z wieloma terminami, które nie weszły do obiegowego języka polskiej informatyki (patrz: "gorące klucze" czy "wleczenie myszy").

Przygotowanie polskiej wersji językowej programów komputerowych, zwane popularnie polonizacją lub lokalizacją obcojęzycznego oprogramowania, może być zrealizowane mniejszym nakładem sił i środków, a także w krótszym terminie.

Czy nam się to podoba, czy nie, musimy się pogodzić z oczywistym faktem, że oprogramowanie głównych firm software'owych powstaje w języku angielskim. Jednak zamiast tracić siły i pieniądze na nieustanne tłumaczenie menu ekranów, komend i instrukcji obsługi, lepiej jest uczyć się języka angielskiego, w miarę swoich umiejętności i możliwości oraz korzystać ze specjalizowanego helpa w postaci programu słownikowego.

Dla programów DOS-owskich będzie to program rezydentny, zawsze dostępny podczas posługiwania się systemem operacyjnym, Norton Commanderem czy programami użytkowymi. Dla środowiska Windows będzie to ikona, która udostępni zbiory słownikowe.

Specjalistyczny, często aktualizowany słownik informatyczny, opracowany z myślą o łatwym dostępie, przyjazny dla użytkownika, powinien umożliwiać szybkie i precyzyjne tłumaczenie potrzebnych słów, komend lub fragmentów oprogramowania bez potrzeby kosztownych i wątpliwych ingerencji w zasoby oryginalnych programów.

Słownik musi zawierać nie tylko proste, jednowyrazowe terminy i ich polskie odpowiedniki, lecz również komendy, zwroty, frazy, a nawet całe zdania wraz z tłumaczeniem na język polski. Oprócz tego, słownik powinien zawierać przykłady, przypisy, odsyłacze do konkretnych programów, a także przykłady konkordancji, czyli powiązań konkretnych haseł w typowym kontekście.

Słownik taki można opracować za pomocą specjalnych narzędzi do analizy plików tekstowych, pochodzących z różnych programów użytkowych. Można również wykorzystać gotowe słowniczki, które powstały podczas dotychczasowych prac nad polonizacją programów niektórych firm amerykańskich, np. Lotus czy Microsoft. Można w nim umieścić również wybrane hasła i zwroty z czasopism oraz książek komputerowych opisujących popularne programy użytkowe. W wyniku tych prac powstanie ogromny, aktualny słownik informatyczny, który będzie rozwijany równocześnie z powstawaniem nowych programów czy ukazywaniem się nowych wersji istniejących programów.

Przy okazji unikniemy problemów, jakie wystąpiły podczas polonizacji niektórych programów. Dotyczyły one doboru polskich odpowiedników i sztucznego wprowadzania terminów, które jeszcze nie doczekały się akceptacji polskiego środowiska informatycznego i szerokiego kręgu użytkowników komputerów. Po pewnym czasie, gdy skutkiem naturalnego procesu poszczególne hasła i zwroty uzyskają aprobatę większości użytkowników komputerów, terminy preferowane zostaną umieszczone na pierwszym miejscu w słowniku, jako najlepsze odpowiedniki terminów angielskich.

Profesjonalny program słownikowy, przeznaczony dla różnych słowników dwujęzycznych, powstaje obecnie w jednej z największych firm software'owych Polski i zostanie zaprezentowany podczas najbliższych targów "Softarg" w Katowicach. Niedługo już wystarczy kliknąć myszą, aby na ekranie pojawiło się prawidłowe tłumaczenie poszukiwanego terminu, komendy lub fragmentu menu czy helpa. Polonizować można inaczej.