Czy jesteś prawdziwym CIO?

Jakie są współcześnie oczekiwania wobec szefów IT w korporacjach? Kosmiczne!

Czytaj także:
● Dział IT to nie biznes
● Między technologią a biznesem: praktyki zarządzania IT w Polsce
● Dobry CIO receptą na kryzys?
● Ranga CIO: czy to już zarząd?
● CIO w sieci kontaktów
Dyrektorzy logistyki, finansów, marketingu czy nawet generalni nie mają co liczyć na tak dogłębne analizy swojej pracy i powinności. Nowy raport IBM pt. "The New Voice of the CIO" ekstremalnie wysoko zawiesza poprzeczkę szefom IT. Okazuje się, że CIO to już nie tylko człowiek od zarządzania specjalistami od kabelków (to zrozumieliśmy już dość dawno) i nawet już nie menedżer "współpracujący z biznesem nad urzeczywistnianiem celów przedsiębiorstwa" (co również przebiło się do powszechnej świadomości dobrych kilka lat temu), lecz, uwaga!: Przenikliwy Wizjoner i Twardo Stąpający po Ziemi Pragmatyk, Niestrudzony Pogromca Kosztów i Twórca Wartości, Inspirujący Menedżer IT i Nastawiony na Współpracę Lider Biznesu. Nie wspomniano tylko o tym, że powinien mieć specjalny rozmiar wizytówek, by pomieścić wszystkie te funkcje.

Portret nowoczesnego CIO

Raport podsumowujący badanie IBM napisany jest językiem pompatycznym, ale nie można odmówić mu wartości merytorycznej. Powstał w wyniku 2500 wywiadów z szefami IT w kilkudziesięciu krajach, także w Polsce. Autorzy zwracają uwagę na fakt, że każda z wymienionych sześciu twarzy CIO wymaga poświęcenia jej choćby minimalnej uwagi, ale role "technologiczne" stopniowo - wraz z rozwojem przedsiębiorstwa, coraz śmielszym wkraczaniem IT w główny nurt biznesu - ustępują miejsca tym bardziej strategicznym.

Zobacz również:

Dzisiejszy CIO spędza średnio ponad połowę czasu na planowaniu innowacji i przekonywaniu do nich pozostałych decydentów oraz zarządzaniu projektami biznesowymi. Z drugiej strony, choć analitycy IBM nie powiedzieli tego wyraźnie, trudno jest myśleć nawet o wzięciu na siebie roli Przenikliwego Wizjonera, jeśli nie uporządkowało się spraw będących domeną Pragmatyka i Menedżera IT, a w dzisiejszym klimacie ekonomicznym - również Pogromcy Kosztów. Jak trafnie ujął to jeden z badanych: "Nie ma siły, która zmusiłaby kogokolwiek do potraktowania poważnie twoich propozycji biznesowych, jeśli twój zespół nie jest w stanie w ciągu 20 minut rozwiązać problemów spływających do help desku".

Czy IT ma znaczenie?

Z raportu wyłania się dychotomia, o której trudno powiedzieć, czy była zamierzona, lecz która znajduje potwierdzenie w procesach toczących się w korporacjach od kilku lat.

To nie pierwszy kryzys w XXI wieku i nie po raz pierwszy aspekt redukcji kosztów wybija się na pierwszy plan. Nie po raz pierwszy pojawia się kwestia centralizacji, standaryzacji, automatyzacji i wyrzucenia na zewnątrz rutynowych zadań. Innymi słowy: IT doesn’t matter. Jednocześnie jednak informatyka została zaakceptowana jako istotna składowa wielu produktów i usług, która - nawet jeśli nie jest widoczna dla klienta końcowego - stanowi o tym, w jaki sposób i jakim kosztem one docierają do niego. Od IT i zarządzających nimi ludzi oczekuje się dziś istotnego wkładu w innowacyjność, a więc: IT does matter.

Dychotomia jest na tyle wyraźna, że pojawiają się propozycje, aby w firmach tworzyć dwa oddzielne stanowiska: szefa działu wsparcia, którego zadaniem będzie utrzymanie istniejącej infrastruktury w możliwie najbardziej efektywny kosztowo sposób oraz szefa działu rozwoju, odpowiedzialnego za nowe projekty kreujące wartość i przewagę konkurencyjną firmy. Ten pierwszy wziąłby na siebie obowiązki Inspirującego Menedżera IT, Niestrudzonego Pogromcy Kosztów i Twardo Stąpającego po Ziemi Pragmatyka, ten drugi - Przenikliwego Wizjonera, Twórcy Wartości i Nastawionego na Współpracę Lidera Biznesu.