Czy cena się nie liczy?

W czerwcowym numerze NetWorlda prezentujemy w całej okazałości wielki test przełączników, którymi zajęło się laboratorium magazynu Network World amerykańskiego IDG.

W czerwcowym numerze NetWorlda prezentujemy w całej okazałości wielki test przełączników, którymi zajęło się laboratorium magazynu Network World amerykańskiego IDG.

Publikacja testu w amerykańskim serwisie internetowym wywołała lawinę gorących komentarzy (http://www.networkworld.com/community/node/26239 ). Co ją spowodowało? Końcowe oceny siedmiu testowanych urządzeń są bardzo zbliżone, punktacja mieści się w przedziale 4,49 - 3,55. Tymczasem podane katalogowe ceny różnią się kolosalnie. Zwycięzca, przełącznik Cisco (33 980 USD) jest ponad dwa razy droższy od depczącego mu po piętach switcha HP (0,03 punktu różnicy, cena - 16 096 USD). Od najtańszego w całej stawce urządzenia firmy Dell (5779 USD) przełącznik Catalyst jest niemal sześć razy droższy!

Wątpliwości internautów wywołał fakt, że nie zostało to w ogóle uwzględnione w końcowej klasyfikacji. Szef zespołu testującego, David Newman, broni się w sposób następujący - "Ceny katalogowe nie są czymś niezmiennym. Szczególnie w przypadku dużych przedsiębiorstw są one często przedmiotem znacznych rabatów, w dodatku różnią się w zależności od kraju. (...) Uprzedziliśmy producentów, że cena nie będzie miała wpływu na końcową ocenę i z taką wiedzą decydowali oni, jakie urządzenie wystawić do testów". Opinie kilku internautów na forum zdają się potwierdzać argumenty Newmana. Jeden z nich stwierdza nawet - "Kupujemy od Junipera, Force10, F5, Blue Coat i Cisco - ta ostatnia firma oferuje największe rabaty. W sektorze SMB, gdzie nie ma szans na wielkie upusty, cena katalogowa gra większą rolę. W dużych przedsiębiorstwach nie można pozwolić sobie na kupno niedoskonałego produktu". Ha, gdyby pokusić się o ironię - gdy popatrzymy na testowe zestawienie - to Cisco ma z czego oferować rabaty... A przeciwny obóz dyskutantów z forum Network Worlda zwraca uwagę, że cena także w sektorze enterprise gra dużą rolę i nieprawdą jest powielane przez marketingowców powiedzenie: "Jeszcze nikogo nie zwolniono za kupowanie Cisco".

Dyskusji na ten temat w internecie nie brakuje. Na blogs.nortel.com bardzo dobitnie wypowiedział się Phil Edholm, CTO Nortela. Komentując informacje Gartnera o rynku przełączników, stwierdził m.in. "Fakt, że Cisco dostarcza jedynie 37% wszystkich sprzedanych na świecie portów przy aż 73% udziału w przychodzie całego rynku, jest świadectwem, że ich rozwiązania są złożone, kosztowne i w tyle za technologiczną ewolucją".

Nie pozostał mu dłużny Douglas Gourlay, marketingowiec Cisco, pisząc na blogs.cisco.com, że użycie handlowych układów scalonych, tak popierane przez Edholma, sprowadza produkcję przełączników do poziomu samobieżnych kosiarek do trawy. Trzymając się takiej analogii, Gourlay przełączniki Cisco lokuje na poziomie samochodów Ferrari...

To wszystko to wierzchołek góry lodowej, wystający z bardzo krótkiego felietonu. Bo przecież obok ceny zakupu, są - znacznie trudniej mierzalne, a wcale nie mniej ważne - koszty posiadania (słynne TCO), czy choćby zwrot z inwestycji (nie mniej znany ROI). Jest sprawa wyboru strategii "jednego dostawcy" (lepsza integracja, zarządzanie, a tym samym mniejsze koszty, ale i wszelkie ryzyko związane z tylko jednym źród-łem) kontra budowanie systemu z najlepszych w swej klasie produktów różnych dostawców. I tak dalej. Ciekawe, co o tym wszystkim sądzą czytelnicy NetWorlda?