Czy będzie praca dla informatyków?

W ubiegłym roku maturzysta wybierający się na studia informatyczne miał do wyboru 133 uczelnie.

W ubiegłym roku maturzysta wybierający się na studia informatyczne miał do wyboru 133 uczelnie.

Tylko w szkołach państwowych przygotowano prawie 15 tys. miejsc na studiach magisterskich i inżynierskich. Drugie tyle zapewniły szkoły niepaństwowe. Można więc przyjąć, że w roku akademickim 2003/04 studia informatyczne rozpoczęło ok. 20-22 tys. młodych ludzi. Za 2, 3 lata zaczną się rozglądać za pracą. Nie wszyscy mają szansę na zatrudnienie w zawodzie.

Osoby już dziś pracujące w zawodach informatycznych nie mają powodów do obaw. Większości z nich bezrobocie nie zagraża. Ich gwarancją jest doświadczenie zawodowe, które czyni ich przydatnymi w każdym kolejnym miejscu pracy zgodnie z regułą: "Im więcej wiesz i dłużej pracujesz, tym więcej masz szans na poznanie nowych rzeczy".

Ten sam doskonale funkcjonujący mechanizm utrudni życie kolejnym rocznikom absolwentów, którzy zaczną się rozglądać za pracą w informatyce. Od drzwi będą słyszeć pytanie o dotychczasowe doświadczenia. Zdobycie pierwszych szlifów będzie trudne. Cień starszych o 8-10 lat kolegów będzie im prawdopodobnie towarzyszył przez dłuższą część kariery. Zarówno gdy będą szukać pierwszej pracy, jak i potem, gdy będą się starać o awans w strukturach firmy.

Gdyby tak jakaś nowa technologia

Firmy nie poszukują zbyt wielu nowych pracowników. Duże spółki informatyczne i telekomunikacyjne rokrocznie zatrudniają kilka, najwyżej kilkanaście nowych osób. W podobnym tempie rekrutują przedsiębiorstwa - użytkownicy technologii informatycznych. Dekoniunktura nie sprzyja powstawaniu nowych firm, które są najlepszym miejscem do zdobywania pierwszych doświadczeń zawodowych. Te, które powstają, również oczekują od potencjalnych pracowników zasobnego w kompetencje CV i - co ważne - nie mają dziś problemu ze znalezieniem takich specjalistów.

Na horyzoncie nie widać nowych technologii, na których młodzi ludzie mogliby "wypłynąć", tak jak ich starsi o kilka lat koledzy po fachu, którzy skorzystali na popularyzacji Internetu. Trudno wskazać technologię, która choć w zbliżonym stopniu zrewolucjonizowałaby biznes i przyczyniła się do zwiększenia zapotrzebowania na informatyków.

Nadzieje można wiązać z wszelkimi technologiami umożliwiającymi dostęp do danych z urządzeń przenośnych i telefonów komórkowych. Już wkrótce podobne rozwiązania przestaną być domeną firm dystrybucyjnych i handlowych, lecz znajdą zastosowania niemal w każdej dziedzinie biznesu i rozrywki. Z czasem użytkownicy urządzeń mobilnych zaczną kłaść większy nacisk na niezawodność i bezpieczeństwo, co pozwala sądzić, iż specjaliści biegli w komunikacji bezprzewodowej będą mieli najwięcej szans na ciekawą pracę.

Dobre perspektywy mają przed sobą także analitycy. Coraz częściej do projektów z dziedziny business intelligence biorą się także mniejsze przedsiębiorstwa, m.in. z branży transportowo-logistycznej i mediów. Firmy specjalizujące się w dostarczaniu systemów analitycznych już dziś przygotowują się do obsłużenia tego popytu i prawdopodobnie przez kilka najbliższych lat będą grupą pracodawców o największych potrzebach.

Czy nastał koniec zapotrzebowania na specjalistów od aplikacji wspomagających zarządzanie, jeszcze 2, 3 lata temu najbardziej poszukiwanych na rynku? Na pewno nie zarabiają tyle, co przed 3, 4 laty, ale nadal mogą liczyć na zajęcie. Na poważnego klienta dostawców ERP wyrasta sektor przedsiębiorstw średniej wielkości, siłą rzeczy mający mniej wysublimowane potrzeby i w dużym stopniu kierujący się ceną oferowanych rozwiązań. Popyt w tym sektorze powinien być na tyle duży, by wdrożeniowcy specjalizujący się w dużych systemach jeszcze przez kilka lat nie musieli narzekać na brak pracy.

Czy Unia da nam zajęcie?

Przy okazji dyskusji na temat sytuacji gospodarczej i bezrobocia wielu przedstawicieli branży informatycznej z nadzieją wypowiadało się o rychłej integracji Polski z Unią Europejską. O ile jednak otwarcie rynków unijnych dla polskich towarów i usług może zaowocować wzrostem przychodów, o tyle informatycy nie powinni spodziewać się po akcesji większych zmian w dostępie do nowych rynków pracy.

Większość rynków unijnych, w tym najważniejszy z naszego punktu widzenia rynek niemiecki, jest dotknięta recesją. W związku z tym spadło zapotrzebowanie na informatyków i niewiele firm kwapi się do ściągania tańszych specjalistów z zagranicy. Podobnie zresztą postępują inne państwa słynące dotychczas z "przyjaznej" polityki względem wykształconych obcokrajowców. Zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych trwa ożywiona dyskusja o celowości dalszego prowadzenia programu wiz dla specjalistów, w sytuacji gdy wielu amerykańskich inżynierów pozostaje bez pracy.