Czwórka zamiast piątki

W ciągu kilku tygodni zostanie podpisana oficjalna umowa połączenia polskich oddziałów Ernst & Young i Andersen. Nowa firma będzie zatrudniać 1200 osób. Jej obroty w 2001 r. wyniosłyby 100 mln USD, co - zdaniem przedstawicieli E&Y - dałoby jej pierwsze miejsce wśród firm konsultingowych w Polsce.

Obie firmy podpisały tzw. deklarację intencji w sprawie połączenia swoich oddziałów w Polsce. Efektem konkretnej już umowy ma być połączenie Ernst & Young Polska i Andersen Polska w jedną firmę.

"Nowa spółka stanie się największą firmą konsultingową w Polsce" - mówią przedstawiciele Ernst & Young. Dotychczas prym pierwszeństwa utrzymywał PricewaterhouseCoopers. Szacunkowe obroty połączonych firm w 2001 r. wyniosłyby 100 mln USD (410 mln zł), z tego 70 mln USD (287 mln zł) przypada na Andersen. Nowa firma będzie zatrudniać 1200 osób.

Zobacz również:

Partnerem zarządzającym Ernst&Young w Polsce zostanie, pełniący obecnie tę funkcję Krzysztof Kielbratowski. Natomiast jego zastępcą Duleep Aluwihare, obecny szef Andersen Polska.

Nie wiadomo jeszcze dokładnie co się stanie z działem doradztwa informatycznego w Arthur Andersen. Składają się na niego osoby odpowiedzialne za wdrożenia systemów Oracle (11 osób), tworzenia strategii IT (4) oraz budowy hurtowni danych i systemów analitycznych (22). Wśród klientów tego działu są: Allianz Polska, Giełda Papierów Wartościowych, Kruszwica, PZU Życie i Żywiec.

"Obecnie dział ten przejdzie do Ernst&Young. Jednak - zgodnie z istniejącą umową dotyczącą zakazu konkurencji między tą firmą a Cap Gemini Ernst & Young, specjalizującą się w doradztwie informatycznym, w ciągu 12 miesięcy będziemy musieli znaleźć odpowiednią formułę dla tego działu" - mówią przedstawiciele Andersen Polska. Niewykluczone, że osoby te, wraz z większością pozostałych pracowników działu Doradztwa Biznesowego, przejdą po prostu do Cap Gemini Ernst & Young.

Firma ta zatrudnia w Polsce ok. 100 specjalistów z zakresu doradztwa strategicznego, organizacji i zarządzania, handlu elektronicznego, technologii IT oraz zarządzania zasobami ludzkimi. Po włączeniu byłych pracowników Andersena ich liczba zwiększyłaby się do ok. 200.