Czwórka na piątkę z minusem

"Człowiek jest istotą z natury leniwą, więc do rzeczy wygodnych przyzwyczaja się łatwo". Zapewne nie inaczej myśli o swoim sztandarowym programie Corel Corporation, skoro już dziś zdecydowała się przystąpić do sprzedaży kolejnej jego edycji na naszym rynku. Zachodzi jednak pytanie, czy nie jest to aby decyzja przedwczesna. Pamiętamy bowiem, że niecałe pięć miesięcy temu mieliśmy przyjemność uczestniczyć w promocji poprzedniej, spolonizowanej wersji tego właśnie produktu.

"Człowiek jest istotą z natury leniwą, więc do rzeczy wygodnych przyzwyczaja się łatwo". Zapewne nie inaczej myśli o swoim sztandarowym programie Corel Corporation, skoro już dziś zdecydowała się przystąpić do sprzedaży kolejnej jego edycji na naszym rynku. Zachodzi jednak pytanie, czy nie jest to aby decyzja przedwczesna. Pamiętamy bowiem, że niecałe pięć miesięcy temu mieliśmy przyjemność uczestniczyć w promocji poprzedniej, spolonizowanej wersji tego właśnie produktu.

Nowy pakiet jest reklamowany jako "największy, najlepszy i najwszechstronniejszy program do obróbki grafiki ...i nie tylko". Jednakże trudno na pierwszy rzut oka ocenić, ile jest w tym twierdzeniu prawdy a ile hucznej, i wynikającej z niewątpliwych sukcesów marketingowych poprzedniej wersji, zwyczajnej promocyjnej przechwałki, która ma za zadanie zaintrygować nabywców.

"The best in graphics"

Wewnątrz niemal nie zmienionego opakowania dystrybucyjnego znajdujemy podobnie wyglądające podręczniki i identyczną liczbę dyskietek oraz gadżetów. Bodaj jedyne, namacalne świadectwo nowości to drugi dysk CD ROM oraz wszechobecne napisy, świadczące o rozrośnięciu się biblioteki gotowych rysunków do ponad 18 tys. sztuk.

Jest to, oczywiście, tylko złudzenie. Już bowiem po pierwszych, bliższych oględzinach okazuje się, iż pakiet utył do tego stopnia, że w jego logo powinien się od dziś znajdować nie jeden, (jak to było dotychczas) lecz minimum dwa corelowe balony, zaś wprowadzone zmiany jakościowe sięgają znacznie głębiej niż te, które są zazwyczaj skutkiem dodania kilku nowych opcji do poszczególnych aplikacji.

Draw

Zacznijmy może od tego, że główny program (Draw) zmienił zasadniczo swój charakter. Nie jest on już tylko i wyłącznie wygodnym edytorem - choć przybyło mu kilka nowych lub ulepszonych opcji. Należą do nich np. weld - pozwalająca na przekształcenie kilku nachodzących na siebie obiektów w jeden kontur, texture fill - wpisująca wypełnienia rastrowe we wcześniej zdefiniowany, wektorowy kształt, conical - wektorowe wypełnienia "promieniste", power line - znakomicie nadająca się do rysowania krzywych "jak piórkiem", czy też możliwość półautomatycznego wymiarowania obiektów. Dzięki znacznej rozbudowie moduł ten stał się obecnie niemal kompletnym programem typu DTP, w którym możemy obrabiać wielostronicowe i dosyć skomplikowane dokumenty, posługując się predefiniowanymi szablonami strony, wlewając tekst w dowolnie wyprofilowane ramki i korzystając, podobnie jak w edytorach tekstów, z predefiniowanych stylów akapitu.

Uzupełnia to jeszcze potężna, bo zawierająca 750 pozycji, biblioteka profesjonalnych czcionek, pochodzących z najlepszych domów typograficznych (ITC, Adobe, Bitstream); poprawione i ulepszone narzędzia do separacji kolorów oraz kalibracji wydruków, m.in. dzięki zastosowaniu technik: GCR (Gray Component Replacement - zastępowanie równych natężeń składowych CMY przez odpowiadające im odcienie szarości); UCR (UnderColor Removal - regulacja wydatku czynnika barwiącego przy nakładaniu się składowych o różnym natężeniu barw), a także możliwość zapamiętania pliku ustawień drukarki sporządzania kilku wydruków w różnym czasie, z zachowaniem pełnej powtarzalności ich parametrów.

Jeśli dla kogoś byłoby jeszcze mało tych usprawnień, znajdzie w programie także opcję Object Menu, wymyśloną chyba specjalnie dla projektantów wnętrz. Za jej bowiem sprawą, po naciśnięciu prawego przycisku myszy, możemy się odwoływać do bazy danych, zawierającej np. takie informacje jak cena, rodzaj i opis obiektu, który umieściliśmy na rysunku oraz przeprowadzać proste rachunki. W Draw znajdziemy ponadto znacznie więcej implementacji mechanizmu drag and drop, rolet (roll-ups) oraz wiele drobniejszych udogodnień, takich jak np. bardziej intuicyjna edycja węzłów (nodes).

Paint

Kolejną nowością czwartej edycji Corela jest całkowicie zmodernizowany program do obróbki obrazów rastrowych - Photo Paint. Wzbogacił się on o opcję obsługi skanera, którą dzieli obecnie z modułem Trace (wektoryzator), wiele nowych filtrów (np. motion blur - rozmazywanie w zadanym kierunku) oraz efektów (np. impressionism, pointilism - rodzaj malowania pędzlem), a także wiele palet pracujących w trybach HSB, RGB, CMYK (np. flash, rainbow) i narzędzie służące do separowania kolorów (split channels) bez konieczności wychodzenia z programu. Obraz w dodatku można dzielić na składowe wg schematów: HSV, RGB, HLS, CMYK i YIQ (NTSC), w praktyce więc okazuje się, że ten akurat program oferuje nam wyjątkowo dużo nowych i, co najważniejsze, przydatnych możliwości, które na dokładkę uzupełniają (działając podobne jak w Draw) mechanizmy do kalibracji i sterowania parametrami wydruku.

Corel Corporation, najwidoczniej zresztą, szykuje się do silnego szturmu na rynek zdominowany dotychczas przez takie programy jak Aldus Photostyler czy Adobe Photo Shop, skoro wprowadziła do sprzedaży bogate zestawy eleganckich i profesjonalnie przygotowanych fotografii (Corel Photo DC). Są one nie dość, że są rozprowadzane po wyjątkowo niskiej cenie, niemal 10-krotnie mniejszej niż oferta konkurencji, to jeszcze do każdego dysku dołączony jest kolejny komplet wyspecjalizowanych narzędzi, służących do ich obróbki.

Chart, Show, Move

Zapowiedź podobnie mocnego uderzenia odnajdujemy w nowym pakiecie Corela także w odniesieniu do aplikacji typowo biznesowych. Niektóre z nich np. Chart i Show, na pierwszy rzut oka uległy jedynie niewielkim modyfikacjom, lecz dzięki temu, że otrzymujemy je w formie przystosowanej do największej chyba okienkowej nowości - OLE 2.0 (upgrade jest w pakiecie) potrafią w bardzo wygodny sposób korzystać ze wszystkich zasobów graficznych naszego komputera.

W tej grupie przybył nam także dodatkowy program - Corel Move, który służy do przygotowywania animacji. Jako ciekawostkę warto odnotować, że może on wykorzystywać w charakterze "aktorów" np. rysunki pochodzące z modułu Draw, co być może przyczyni się wkrótce do niebywałego rozkwitu amatorskiej produkcji kreskówek i filmów reklamowych. Na razie jednak wszystkie wchodzące w skład pakietu powinny być poprawione pod względem wydajności i nieco bardziej rozbudowane (silna konkurecja np. Harvard Graphics) i nie są jeszcze gotowe do podjęcia na serio walki o użytkownika.

Inne udogodnienia

Gruntownej przeróbce poddano za to moduł Trace. (Nareszcie!). Przypomina on teraz nieco nieśmiertelnego Norton Commandera, gdyż w jednym oknie widzimy obraz rastrowy, zaś w drugim skutki jego wektoryzacji. Poza tym program działa szybciej, dokładniej, współpracuje bezpośrednio ze skanerem i ma wiele nowych możliwości, takich jak np.: magic wand (różdżka), pozwalająca na określenie tolerancji kolorów, które mają być traktowane jako jeden obiekt, rozbudowane schematy wektoryzacji (outline, contour, silhouette, itd.), czy wreszcie optyczne rozpoznawanie pisma (OCR). Niewielkim, lecz logicznym przeobrażeniom uległ program Mosaic, obsługujący obecnie dyski typu Photo CD, a instruktażową kasetę wideo zastąpiono multimedialnym, animowanym samouczekiem.

Wprowadzono też większy porządek w katalogach i plikach, co bardzo ułatwia przeszukiwanie bibliotek. Było to jednak głównie chyba podyktowane faktem, iż dostarczane razem z programem zbiory clip-artów pochodzą od różnych wytwórców (np. 3D Graphics, Cartesia, Archive Arts i in.) więc trudno oczekiwać, by twórcy zgodzili się na ich wymieszanie.

Kupić - nie kupić?

Corel Draw 4.0 jest największym, najwszechstronniejszym, a przez to najtańszym pakietem graficznym, dostępnym na światowych rynkach w tej klasie produktów. Jest jednak nieco wolniejszy niż jego poprzednik, a przydatność większości zawartych w nim udogodnień nie wydaje się aż tak oczywista dla krajowych użytkowników, jak np. dla Amerykanów czy Kanadyjczyków. Dzieje się tak dlatego, że brak w nim np. polskich znaków w fontach, a wiele opcji (np. słownik angielski) trudno będzie w naszych warunkach praktycznie wykorzystać. Oznacza to, że obecnie jest znacznie korzystniej używać wersji 3.0 PL do wielu zastosowań choć charakteryzuje się ona mniejszymi możliwościami, to jednak jest nieco szybsza (koszty sprzętu) i ma lepsze proporcje jakości do ceny, a ostatnio jeszcze staniała. Jednakże, jeśli zdecydujemy się na nowy pakiet, działamy w dobrze pojętym, zbiorowym interesie wszystkich nabywców tej części naszego kontynentu, gdyż mamy szansę skłonić bardzo dynamiczną korporację do zwrócenia uwagi na ten właśnie problem. Na pewno zaś opłaca się kupić upgrade.


TOP 200