Czwarty operator

Era, Plus i Idea obawiają się pojawienia czwartego operatora komórkowego i domagają się ogłoszenia przetargu nieograniczonego na przyznanie uwolnionych przez wojsko kanałów w paśmie 1800 MHz.

Era, Plus i Idea obawiają się pojawienia czwartego operatora komórkowego i domagają się ogłoszenia przetargu nieograniczonego na przyznanie uwolnionych przez wojsko kanałów w paśmie 1800 MHz.

Wojsko, zwalniając ostatnią grupę częstotliwości GSM 1800 MHz i kolejną grupę częstotliwości na potrzeby UMTS, podrzuciło na rynek kukułcze jajo. Witold Graboś, prezes Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty, stanął przed nie lada problemem: Czy przekazać wolne częstotliwości obecnym operatorom, czy też ogłosić przetarg nieograniczony? Pierwsze rozwiązanie konserwowałoby oligopol trzech operatorów komórkowych i narażałoby URTiP na frontalny atak ze wszystkich stron jako dowód na odstąpienie od chęci poprawy konkurencyjności usług GSM. Znowuż drugi scenariusz niesie ryzyko, że zwycięzca przetargu skupi się wyłącznie na wykorzystywaniu infrastruktury dotychczasowych operatorów GSM - działając jako tzw. MVNO (operator wirtualnej sieci ruchomej) - i jednocześnie zablokuje wykupione nowe częstotliwości. Polskie przepisy nakazują bowiem współpracę dotychczasowym operatorom z MVNO.

Trzech czy czterech?

"Chciałbym, żeby był to poważny podmiot, a nie firma-krzak" - stwierdził Witold Graboś na ostatnim seminarium Instytutu Otwartego Społeczeństwa Informacyjnego pt. Jaki model rynku telefonii komórkowej dla Polski?, którego patronem był Computerworld. Jego zdaniem czwarty operator musi mieć pieniądze na sfinansowanie budowy własnej infrastruktury, jeśli zaś miałby korzystać z tzw. roamingu krajowego, to wyłącznie w ramach porozumień dwustronnych.

Tym samym prezes URTiP opowiedział się raczej za przetargiem nieograniczonym. Decyzja, co zrobić z powojskowymi częstotliwościami, zostanie ogłoszona 14 lipca (po zamknięciu tego numeru Computerworld).

Żadne argumenty nie przekonują komórkowców do celowości wprowadzenia na rynek dodatkowego konkurenta. "W obecnej sytuacji decyzja o wprowadzeniu kolejnego operatora powinna zostać odłożona przynajmniej o rok" - twierdzą przedstawiciele Polkomtela (Plus). Natomiast kierownictwo PTK Centertel (Idea) stoi na stanowisku, że większa liczba operatorów może wręcz mieć negatywne skutki dla jakości świadczonych usług przy uwzględnieniu ograniczonych obecnie zasobów częstotliwości. Poza tym według PTK nowy operator spowoduje zmniejszenie dochodów Skarbu Państwa poprzez umniejszenie przychodów operatorów. Tylko Polska Telefonia Cyfrowa (Era) wprost domaga się przetargu nieograniczonego, w którym zamierza zresztą wystartować. URTiP poinformował, że oferty na dodatkowe częstotliwości złożyły Tele2, Netia i Polska Telefonia Cyfrowa.

"Dlaczego operatorzy boją się nowego konkurenta? Nie ma ucieczki od liberalizacji rynku. Jeżeli jakikolwiek gracz na polskim rynku przejawia obawę o wycenę swoich akcji, niech zmieni politykę i rozwija ofertę" - grzmi Witold Graboś. Za przykład podaje sukces oferty Heyah - nowego produktu Polskiej Telefonii Cyfrowej, który błyskawicznie przyciągnął nowych klientów, przeważnie takich, których dotychczas nie było stać na korzystanie z komórki. Być może to dla Heyah PTC potrzebuje nowych częstotliwości?

Strachy na Lachy

Nasycenie telefonią komórkową i stacjonarną

Nasycenie telefonią komórkową i stacjonarną

"Nie trzeba nas zmuszać do szukania klientów. To nasz obowiązek. Jednak administracyjne narzucenie warunków współpracy stawia pod znakiem zapytania naszą działalność" - odparowuje prezesowi URTiP Janusz Pachowski, prezes zarządu Polkomtela. W jego ocenie pojawienie się czwartego operatora może zachwiać równowagę na rynku. Szczególnie, gdy tym czwartym zostałaby firma niewiarygodna i niestabilna finansowo. "Jestem przeciwko cwaniactwu na rynku. Kiedyś podobną «sztuczkę» przeprowadził Grobelny. Klienci byli zadowoleni do czasu..." - przestrzega i od razu dodaje, że jego firma nie chce "świecić oczami" za takich graczy.

Dlatego też jak bumerang wraca postulat, aby - jeśli już nowy operator miałby się pojawić - to taki, którego rzeczywiście byłoby stać na zbudowanie sieci. "Dlaczego my mogliśmy zbudować sieć za własne pieniądze, a kolejny operator ma korzystać z dorobku innych?" - pyta retorycznie Bogusław Kułakowski, prezes PTC. Nie przekonują go argumenty, że czwarty operator zajmie się siecią trzeciej generacji UMTS. "Jaki UMTS? Przecież dopiero trwają jego próby, a więc nowemu operatorowi na pewno będzie chodzić o GSM. Niech się zatem pojawi taki gracz, który ma fundusze na budowę infrastruktury. Tylko wtedy można z kolei mówić o równości przy budowie UMTS" - dodaje Bogusław Kułakowski.

Być może dałoby się to zapewnić, gdyby państwo polskie zwróciło pieniądze za koncesje na UMTS albo chociaż umorzyło pozostałe raty. Inny pomysł to przeznaczyć pieniądze z koncesji za UMTS - po 15 mln euro miesięcznie - na rozwój szerokopasmowego Internetu. "Jestem zmęczony rozmowami z maleńkimi firmami chcącymi zajmować się MVNO. Tam nie ma innowacyjności" - komentuje Bogusław Kułakowski.

Tylko komórki

Wystarczy porównać stopień nasycenia telefonią stacjonarną i komórkową w Polsce, Czechach i na Węgrzech, aby stwierdzić, że nigdy nie osiągniemy 60% penetracji telefonią stacjonarną charakterystycznej dla Europy Zachodniej. Już w tej chwili 50% ruchu pochodzi z komórek, a pod koniec 2004 r. ma być 20 mln abonentów sieci komórkowych! Oczywiście, nie możemy równać się z Chinami, gdzie miesięcznie przybywa 5 mln użytkowników, ale mimo to obserwujemy najsilniejszy wzrost telefonii komórkowej w Europie. Tymczasem wszelkie rankingi wskazują, że w Polsce rozmowy przez komórkę należą do najdroższych na Starym Kontynencie.

Chęć startu dotychczasowych graczy w przetargu na częstotliwości GSM i UMTS każe się poważnie zastanowić, czy w eterze jest jeszcze miejsce na nowych użytkowników. Telekomunikacja Polska ocenia potencjał rynku komórkowego w Polsce na 28 mln osób. Osiągniemy ten poziom za 3, 4 lata. I co wtedy? Migracja do UMTS? "Nie należy stawiać już pytania o to, czy i kiedy uruchomiony zostanie UMTS" - ukróca dywagacje na temat celowości inwestycji w UMTS Karl-Henrik Sundström, wiceprezes i dyrektor finansowy Ericssona. Wkrótce na świecie będzie 2 mld użytkowników. Jednocześnie gwałtownie kurczy się pojemność telefonii 2G. Tylko rozwiązania nowszych generacji pozwalają "upchnąć" w jednym paśmie więcej rozmów i usług. Owszem - wg szacunków Ericssona - jedynie ok. 10% użytkowników przejdzie na 3G, ale w sumie daje to 200 mln klientów na całym świecie. Chętnych na usługi komórkowe raczej nie zabraknie, co powinno zrekompensować pojawienie się w Polsce czwartego operatora.


TOP 200