Czwartkowy Przegląd Prasy

Dzięki problemom z IT płacimy mniej mandatów za przekroczenie prędkości... PHP może zostać standardem... Wielka Brytania liczy na kryptowaluty... W Europie komputery PC jak świeże bułeczki... Największa kradzież: 1,2 mld haseł łupem hakerów... Walka z przestępczością narusza resztki prywatności w sieci... Za miesiąc premiera iPhone'a 6...

COMPUTERWORLD

Problemy z IT odsuwają w czasie odcinkowy pomiar prędkości

Odcinkowy pomiar prędkości nie jest skomplikowanym systemem. Na początku i końcu kontrolowanego odcinka ustawione są aparaty fotograficzne bądź kamery rejestrujące wszystkie pojazdy, które rozpoznają sam pojazd i jego numery rejestracyjne, a system odnotowuje dokładny czas wjazdu na odcinek objęty pomiarem prędkości. Na końcu odcinka kolejny zestaw kamer rejestruje wyjeżdżające pojazdy. Na podstawie różnicy czasu między wjazdem a wyjazdem wyliczana jest średnia prędkość. W Polsce operatorem urządzeń ma być GITD (Główna Inspekcja Transportu Drogowego), od urządzeń pomiarowych wymagana jest zgodność z już istniejącym systemem fotoradarowym, a dane muszą bezprzewodowo trafić do CANARD-u (Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym). To oznacza, że nie da się w Polsce tak po prostu zastosować żadnego urządzenia produkowanego przez renomowanych producentów takiego sprzętu. Po początkowych problemach przetargowych pojawiła się firma, która twierdzi, że jest w stanie sprostać wymaganiom GITD. Nie tworzy ona jednak nowego systemu od podstaw, a oferuje GTID zmodyfikowane urządzenia czeskiego systemu UnicamVelocity firmy Camea, który działa m.in. w Pradze i Brnie. Według założeń GITD, jeśli testy nowego sprzętu wypadną pozytywnie i procedura zakupu sprzętu zakończy się sukcesem, to pierwsze odcinki pomiarowe mają powstać jeszcze w 2014 roku, a w roku 2015 ma ich być nawet 29. Źródło: Odcinkowy pomiar prędkości nie może wystartować przez problemy z IT

PHP może być standardem

PHP, popularny język programowania, używany powszechnie do projektowania stron internetowych i budowania aplikacji webowych, nie ma statusu oficjalnego standardu. Teraz może się to zmienić - powstała grupa, która stawia sobie za cel uznanie języka PHP za standard. Jest już nawet pierwsza, robocza wersja specyfikacji PHP. Dokument opisujący szczegółowo założenia techniczne tej specyfikacji został już opublikowany na GitHub. Jest więc szansa, że PHP dołączy wkrótce do takich języków programowania, jak Java czy C++, które zostały już skodyfikowane i mają status oficjalnie obowiązującego standardu. To ważne, ponieważ deweloperzy wiedzą wtedy dokładnie, jakich reguł powinni przestrzegać, aby budowane przez nich aplikacje były ze sobą całkowicie zgodne, niezależnie od tego jaka platforma obliczeniowa będzie je obsługiwać. Źródło: Język PHP stanie się standardem

Zobacz również:

RZECZPOSPOLITA

Wielka Brytania pomoże bitcoinowi?

Kanclerz Skarbu Wielkiej Brytanii George Osborne poinformował, że jego ministerstwo rozpoczęło badania, które mają dać odpowiedź na pytanie czy Zjednoczone Królestwo może stać się centrum handlu wirtualną walutą. Jak informuje „The Guardian", przedstawiciele władz przeanalizują korzyści i zagrożenia płynące z posługiwania się wirtualną walutą, w tym również bitcoinem. W badaniu szczegółowo opisane mają zostać zwłaszcza aspekty związane z rolą, jaką kryptowaluty mogą odegrać w biznesie, także jako część rządowego planu stymulowania innowacji w sektorze finansowo-technologicznym. – Kluczem do długofalowego planu gospodarczego rządu jest ugruntowanie pozycji Wielkiej Brytanii jako centrum światowych finansów – powiedział George Osborne. Źródło: Bitcoin kusi Wielką Brytanię

Renesans PC-tów w Europie

Po dwóch latach spadków popyt na komputery klasy PC, według firmy Context, znowu zaczął rosnąć. W II kwartale w całym regionie EMEA (Europa, Bliski Wschód i Azja) sprzedaż komputerów była aż o 15,6 proc. większa niż rok temu. Poprawa w tym segmencie rynku była już widoczna również w I kwartale ale wówczas zwyżki miały jednocyfrowy charakter. Najszybciej, bo aż o 28 proc., sprzedaż urządzeń klasy PC rosła w Europie Zachodniej. Z tego regionu szczególnie wyróżniały się Niemcy, gdzie popyt był aż o 48,5 proc. większy niż rok temu. W Wielkiej Brytanii zmiana wyniosła 23,8 proc. a we Francji, gdzie ożywienie gospodarcze następuje najwolniej, o 13,7 proc. Wzrost tłumaczony jest poprawą koniunktury gospodarczej co skłania użytkowników do „odświeżenia" posiadanej infrastruktury IT. Swój „wkład" w ożywienie popytu ma oczywiście zakończenie przez Microsoft wspierania systemu operacyjnego Windows XP. Źródło: PC-ty w Europie schodzą jak świeże bułeczki

WYBORCZA.BIZ

Największa kradzież danych w historii

Gang rosyjskich hakerów ukradł ok. 1,2 mld kombinacji haseł i loginów i ponad pół miliarda adresów poczty elektronicznej - ostrzega "New York Times". Dziennik powołuje się na raport Hold Security - firmy z Milwaukee zajmującej się bezpieczeństwem w sieci, która nazywa atak "największą kradzieżą danych w historii". Skradzione informacje mają pochodzić z 420 tys. stron internetowych, w tym "wielu liderów w dosłownie wszystkich rodzajach przemysłu na całym świecie, a także mnóstwa małych czy nawet prywatnych stron". Raport nie podaje, z których konkretnie stron wykradziono dane. "Hakerzy nie atakowali tylko dużych firm, ale wszystkie strony, jakie odwiedzały ich ofiary" - czytamy w raporcie. - Chodzi nie tylko o strony amerykańskie. Ofiary to różne firmy, zaczynając od tych z listy Fortune 500, a kończąc na małych stronach. Większość z nich nadal jest podatna na ataki - przekonuje "New York Timesie" Alex Holden, szef Hold Security. Dodaje, że przestępcy to tzw. grupa CyberVor, czyli mniej niż tuzin młodych mieszkańców małego miasta w południkowej Rosji, niedaleko granicy z Mongolią i Kazachstanem, którzy działają od 2011 r. Zaczynali jako spamerzy amatorzy, kupując skradzione informacje na czarnym rynku. W kwietniu br. wyraźnie się zaktywizowali. Według Holdena zaatakowano też strony w Rosji, a rosyjskie władze nie miały nic wspólnego z kradzieżą. Gazeta podkreśla, że skala kradzieży jest ogromna, dlatego konieczne są zmiany w systemie zabezpieczania w internecie wrażliwych danych. Zauważa, że skradzione loginy i hasła mogą być wykorzystane do okradania kont bankowych. Źródło: Największy atak w historii? Rosyjscy hakerzy wykradli miliardy haseł

GAZETA PRAWNA

Walka z przestępczością zagraża resztkom prywatności w sieci

Internetowi giganci coraz chętniej współpracują z wymiarem sprawiedliwości w zakresie zwalczania przestępczości w sieci. Niestety skutkiem ubocznym tych działań jest większa ingerencja w prywatność wszystkich obywateli wirtualnej przestrzeni. Kilka dni temu światowe media obiegła wiadomość o aresztowaniu przez policję 41-letniego mieszkańca Houston za posiadanie i rozpowszechnianie pornografii dziecięcej. Informacje o przestępstwie amerykańska policja otrzymała od pracowników Google. Filtr wbudowany w usługę Gmail przeskanował skrzynkę pocztową pedofila i wśród setek wysłanych maili odnalazł podejrzany załącznik. Z technologii umożliwiającej identyfikację pedofilskich materiałów firma z Mountain View korzysta już od 2006 roku. W walkę z pedofilskimi treściami w sieci zaangażowały się również m.in. Facebook, Twitter i Microsoft, które korzystają z algorytmu PhotoDNA pozwalającego na identyfikację zdjęć i materiałów wideo z pornografią dziecięcą. Niestety, zidentyfikowanie materiałów pedofilskich w każdej z usług objętych monitoringiem wymaga przeskanowania prywatnych dokumentów, zdjęć i materiałów wideo wszystkich użytkowników, którzy z nich korzystają. Niewykluczone, że w niedalekiej przyszłości infrastruktura i technologie, którymi dysponują dziś najwięksi internetowi gracze mogłaby posłużyć nie tylko do walki z rozpowszechnianiem pornografii dziecięcej, ale również innymi nadużyciami, choćby komputerowym piractwem. Powstaje jednak pytanie, czy jakikolwiek internauta może dziś liczyć na poszanowanie prywatności i zachowanie tajemnicy e-korespondencji? Źródło: Walka z przestępczością doprowadzi do utraty naszej prywatności w sieci?

PULS BIZNESU

Duże iPhone'y już za miesiąc

Już 9 września Applema pokazać dwa nowe modele popularnego iPhone’a: jeden z ekranem o przekątnej 4,7 cala i drugi z 5,5-calowym - donosi agencja informacyjna Bloomberg. Rynek niecierpliwie oczekuje nowego iPhone’a z większym ekranem, a według przewidywań analityków Apple może sprzedać rekordową liczbę takich gadżetów. Bloomberg przypomina, że Samsung i inni producenci już wykorzystali większe wyświetlacze do zdobycia udziałów w rynku, zwłaszcza w Azji, gdzie takie smartfony są popularne. Źródło: Dwa nowe modele iPhone’a we wrześniu


TOP 200