Czekanie na klienta

Większość internetowych serwisów prowadzących sprzedaż biletów i rezerwację miejsc wciąż przynosi straty.

Większość internetowych serwisów prowadzących sprzedaż biletów i rezerwację miejsc wciąż przynosi straty.

Według oceny firmy Jupiter Communications, znanej z prowadzenia rynkowych sondaży dotyczących wykorzystania Internetu, turystyka to największe źródło obrotów w internetowym handlu elektronicznym, skierowanym w stronę indywidualnego odbiorcy. W ub.r. obroty na tym rynku wyniosły aż 800 mln USD, zaś w tym roku wzrosnąć mają ponad dwukrotnie.

Jednak mimo tego powodzenia, największy serwis turystyczny Travelocity wciąż przynosi straty. Jego właściciele nie spodziewają się zmiany tej sytuacji przed upływem kilku lat. Travelocity prowadzi sprzedaż i rezerwację biletów lotniczych, miejsc w hoteach czy wynajmu samochodów. Obroty tego serwisu są bardzo nierówne - sięgając 3 mln USD w ciągu tygodnia (!). Koszty utrzymania tak dużego serwisu są jednak ogromne.

Przyczyna przewagi kosztów nad przychodami leży w zachowaniu internautów korzystających z takich serwisów, jak Travelocity. Bardzo chętnie (i tłumnie) odwiedzają oni serwer, by przejrzeć oferty wynajmu samochodów czy poszukać dogodnych dla siebie połączeń lotniczych (Travelocity ma bezpośrednie połączenie z systemem Sabre, rezydującym na komputerze mainframe, który służy do obsługi wszystkich biur turystycznych w zakresie rezerwacji miejsc w samolotach - użytkownik otrzymuje więc te same dane co agent biura podróży, tyle że w ładniejszej formie stron WWW). Gdy przychodzi do zakupów, wolą korzystać z tradycyjnych metod, obawiając się chociażby podania w Internecie numeru swojej karty kredytowej. Według statystyk, zaledwie jedna osoba na sto korzystających z Travelocity dokonuje jakichkolwiek zakupów.

Obserwacje te potwierdzane są przez obecne wykorzystanie serwera Polskich Linii Lotniczych LOT (www.lot.com), na którym od kilku miesięcy można zarezerwować miejsce i zamówić bilet. Udział internetowego serwera w sprzedaży biletów przez tego przewoźnika jest nadal znikomy. Serwis odwiedza średnio ponad tysiąc osób dziennie, ale liczba osżb zamawiających bilet jest tak mała, że Paweł Mastalerz, odpowiedzialny za internetowy marketing LOT-u, odmówił jej sprecyzowania.

Pocieszające jest to, że osoby, które jednak zdecydowały się na zakupy, zostają często stałymi klientami. Według dotychczasowych obserwacji, dzieje się tak niemal w połowie przypadków. A internetowa sprzedaż jest tańsza. W warunkach amerykańskich sprzedaż biletu lotniczego przez Internet kosztuje ok. 4 USD (w porównaniu do 15 USD w przypadku biura podróży).


TOP 200