Czekanie na e-podpis

W popularyzacji bezpiecznego podpisu elektronicznego w Polsce na pewno nie pomaga postawa instytucji państwowych.

W popularyzacji bezpiecznego podpisu elektronicznego w Polsce na pewno nie pomaga postawa instytucji państwowych.

Polska Ustawa o podpisie elektronicznym od samego początku powstawała w atmosferze osobistych animozji i sporów merytorycznych w trójkącie wyznaczanym przez środowisko powiązane ze służbami specjalnymi, bankowców i reprezentantów Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji oraz przedstawicieli Polskiego Towarzystwa Informatycznego. Te konflikty dają o sobie znać również dzisiaj. Nie one jednak przesądziły o tym, że zastosowanie e-podpisu w Polsce jest prawie zerowe. Zawiniło niedopasowanie koncepcji leżących u założeń ustawy do późniejszej praktyki.

Kolizja koncepcji

Zderzyły się dwie filozofie działania. Pierwsza z nich, którą można nazwać propaństwową, zakładała budowę rynku usług związanych z funkcjonowaniem podpisu elektronicznego w Polsce poprzez świadome i celowe działania agend państwa. Państwo musi najpierw stworzyć odgórne standardy i stworzyć rozwiązania prawno-organizacyjne stymulujące harmonijny rozwój rynku, początkowo silnie go regulując, aby zapewnić pełną interoperacyjność systemu podpisu elektronicznego. Zgodnie z tą wizją posiadanie jednego certyfikatu kwalifikowanego powinno wystarczyć do składania i weryfikowania podpisów elektronicznych praktycznie wszędzie.

Druga koncepcja - biznesowa, czy też może wolnorynkowa - stawiała raczej na pragmatykę działalności zainteresowanych firm i instytucji, na oddolną budowę wyspowych rozwiązań systemu podpisu elektronicznego, który w drodze stopniowego rozwoju i ewolucji sięgać będzie coraz bardziej rozległych obszarów aktywności gospodarczej i administracyjnej w państwie.

Brak woli sprawczej

Ustawa została przygotowana zgodnie z pierwszą koncepcją, która na razie poniosła porażkę. Zabrakło bowiem wsparcia ze strony... państwa. Obowiązujące prawo stanowi zaś przeszkodę w rozwoju drugiej koncepcji. W zakresie sprawczej siły państwa realna władza i moc decyzyjna spoczywała - i nadal spoczywa - w rękach Ministerstwa Finansów oraz Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Obie te instytucje wykazały jednak zdumiewająco małe zainteresowanie tematem.

MSWiA mogło np. dążyć do promocji bezpiecznego podpisu elektronicznego poprzez uwzględnianie go w realizacji czołowych systemów administracji, integracji rejestrów państwowych czy poprzez umieszczanie mikroprocesorów w dokumentach tożsamości, od dowodu osobistego poczynając. Ministerstwo Finansów mogło natomiast wykorzystać e-podpis do stworzenia systemu umożliwiającego składanie deklaracji podatkowych w postaci elektronicznej. Przeprowadzono już nawet udane pilotaże nakierowane na obsługę podmiotów gospodarczych - w Szczecinie i Krakowie - by potem zaniechać dalszych prac.

Czekanie na e-podpis

Podatki w sieci

Dopiero niedawno Ministerstwo przedstawiło założenia projektu eDeklaracje, w którym termin uruchomienia pełnego systemu dwukierunkowej komunikacji z podatnikiem przesunięto aż na 2007 r., a więc później niż wynikałoby to z zapisów Ustawy o podpisie elektronicznym, której twórcy naiwnie założyli, że cztery lata na przystawanie systemów informatycznych administracji publicznej do przyjmowania dokumentów w postaci elektronicznej powinno wystarczyć. Tymczasem w okresie tworzenia Ustawy o podpisie elektronicznym - a więc już blisko pięć lat temu - miano nadzieję, że to właśnie ta kwestia stanie się jednym z podstawowych elementów stanowiących zachętę do stosowania e-podpisu w Polsce. Praktycznie martwe pozostają obecne zapisy ordynacji podatkowej teoretycznie pozwalające na składanie deklaracji elektronicznej.

Projekt nowelizacji tej ordynacji, który powinien wkrótce trafić do Sejmu, zakłada wydanie przez ministra finansów - w porozumieniu z ministrem nauki i informatyzacji - rozporządzenia uszczegóławiającego formalną stronę tego zagadnienia. W tym rozporządzeniu mają znaleźć się zapisy wskazujące, jakiego rodzaju podpisem elektronicznym należy posługiwać się przy składaniu elektronicznych deklaracji. Za projekt eDeklaracje do niedawna był odpowiedzialny Departament Informatyki Ministerstwa Finansów, ale obecnie ma się tym zajmować Departament Systemu Podatkowego.


TOP 200