Czas płynie

Pierwsze moje spotkania z komputerem domowym to oczywiście gry. Wspaniałe zręcznościówki, coraz ciekawsze i trudniejsze, wciągające gry przygodowe, a nawet kryminalne. Pamiętam te wieczory przeciągające się do wczesnego rana gdy chciałem zagrać tylko raz, i jeszcze raz, i jeszcze... Niektóre gry wyrywały' z życia dni, a nawet tygodnie.

Pierwsze moje spotkania z komputerem domowym to oczywiście gry. Wspaniałe zręcznościówki, coraz ciekawsze i trudniejsze, wciągające gry przygodowe, a nawet kryminalne. Pamiętam te wieczory przeciągające się do wczesnego rana gdy chciałem zagrać tylko raz, i jeszcze raz, i jeszcze... Niektóre gry wyrywały' z życia dni, a nawet tygodnie.

Czasy te niewątpliwie minęły. Komputer osobisty trafił do pracy i nareszcie wziął się do roboty. Wystarczy napisać odpowiedni program i już całą naszą pracę zrobi za nas to małe urządzenie, a my spokojnie wypijemy swoją herbatę. Coś się człowiekowi przecież należy.

Siadamy więc do klawiatury i programujemy. Wystarczy kilka godzin i mamy gotowy program. Są takie wieczory przeciągające do wczesnego rana gdy pisze się malutki programik: tylko kilka instrukcji, i jeszcze jedną, i jeszcze... Niektóre programy wyrywają z życia...

W czasie powstawania i uruchamiania programu zaczyna działać jedno z praw Murphy'ego:

„aby zaplanować realny czas potrzebny na napisanie programu-należy:

1. oszacować potrzebny czas

2. pomnożyć go przez dwa

3. zmienić jednostkę czasu na bezpośrednio wyższą."

To znaczy: przewidujesz, że jakiś program napiszesz w ciągu dwóch godzin to zajmie ci on cztery dni. Jest to niestety prawda.

Chyba każdy zauważył, że czas przyśpiesza przed monitorem komputera. Trzeba więc go zatrzymać, a właściwie oswoić. Proponuję sprawdzić i wyćwiczyć swoje „wyczucie" czasu za- pomocą niewielkiego programiku, który można napisać w pięć minut! Program ten jest dostępny dla wszystkich, którzy mają pod ręką komputer zgodny z IBM PC uruchamiany pod nadzorem systemu MS-DOS lub PC-DOS (z dowolnym numerem większym niż 2.0).

Będziemy pisać program „w DOSie" to znaczy utworzymy plik-tekstowy zawierający polecenia systemu. Nadamy temu plikowi-rozszerzenie BAT i wtedy stanie się on nowym poleceniem. Plik-taki można utworzyć za pomocą dowolnego edytora tekstu, który ma możliwość zapisania na dysku „pliku ASCII", lub za pomocą narzędzi systemu: edytora EDLIN lub kopiowania znaków z klawiatury bezpośrednio do pliku (copy

con: czas.bat, a potem po prostu trzeba wpisywać tekst, linie kończyć klawiszem ENTER, a na zakończenie nacisnąć jednocześnie klawisze: Ctrl i Z).

Jak zwykle na początku „baciku" umieszczamy zadziwiający - zwłaszcza dla ludzi z lasu - napis „echo off'. Dla pełnej elegancji posiadacze systemu operacyjnego o numerze co najmniej 3.30 mogą wstawić „małpę" tuż przed ten napis, o tak: „@ echo off. Polecenie to zablokuje wyświetlanie na ekranie następnych poleceń. Po prostu system nie będzie gadał, a tylko robił to co do niego należy. Następna linia to wielkie sprzątanie: „cis" bowiem wyczyści ekran naszego monitora (ale tylko od środka, kurz musimy uprzątnąć sami).

Dalej następują objaśnienia do naszego programu. Każda linia ma podobną strukturę: „echo JAKIŚ NAPIS". Takie polecenia wyświetlą na ekranie podany tekst. Dziwnie będzie działać tylko polecenie „echo". Zamiast tekstu wyświetli ono pustą linię! Dzięki temu możemy jakoś ładniej ułożyć wszystko na ekranie.

Wreszcie przyszedł czas na prawdziwe polecenia. Umieszczamy po kolei (w odzielnych liniach oczywiście):

pause > nul

time

time

Pierwsze polecenie zatrzyma realizację programu. Musimy dać sobie trochę czasu na przeczytanie instrukcji i przygotowanie się do ważkiej próby. Dodatkowe polecenia w tej linii służą usunięciu napisu, który zwykle wyświetla polecenie pause (jest to żądanie naciśnięcia klawisza ale napisane po angielsku, dlatego usuwamy ten napis). „> nul" skieruje napis generowany przez pause do nieistniejącego urządzenia wyjściowego, czyli gdzieś w przestrzeń międzyplanetarną.

Program nasz zacznie działać gdy naciśniemy jakiś klawisz. Wykonane zostanie polecenie time. To znaczy system odczyta swój wewnętrzny zegar i wyświetli na ekranie ten odczyt. Ponad to łaskawie zapyta czy mamy jakąś propozycję: może zmienimy sobie godzinę, bo za późno, albo minutę bo za wcześnie. Ważne jest jednak to, że system będzie czekał na naszą decyzję. I niech sobie czeka. Tutaj możemy wypróbować nasze wyczucie czasu. Odczekujemy, nie patrząc na zegarek, jedną minutę i dopiero wtedy wciskamy klawisz ENTER. Koniecznie ENTER bo to oznacza, że nic nie zmieniamy.

Teraz system wykona drugą komendę time. Czyli po raz drugi odczyta i wypisze dane z zegara systemowego.

Oto właśnie nam chodziło. System przez cały czas czekał na naszą decyzję, ale w tym czasie zegar systemowy tykał!

Po wyświetleniu możemy porównać czasy i sprawdzić czy wyczuliśmy minutę czy nie. Na zakończenie nie należy zapomnieć o powtórnym naciśnięciu klawisza ENTER-system znowu czeka na ewentualne zmiany.

Trening na wyczuwanie czasu z pewnością się przyda. Być może-już po kilku ćwiczeniach uda się wstać od komputera o takiej porze by zdążyć na własny ślub.

Oto pełny tekst programu ze wszystkimi „ozdobnikami". Tak-powinien wyglądać plik o nazwie CZAS.BAT:

@ echo off cis

echo CZY WIESZ ILE TRWA MINUTA? echo.

echo Uderz w dowolny klawisz, echo Odczekaj 60 sekund (nie patrz na zegarek!) echo Uderz dwa razy w klawisz ENTER. pause > nul echo. time echo. time echo.

echo I jak ? echo.

Program ten wywołujemy podając polecenie „czas", a dalej postępujemy zgodnie z wyświetloną instrukcją.