Czas na SOLIDność w biznesie

Rozmowa ze Zbigniewem Skotnicznym,założycielem, długoletnim prezesem, a obecnie przewodniczącym Rady Nadzorczej SOLIDEX.

Podczas 3. Kongresu Informatyki Polskiej wytknął Pan branży m.in. silną podatność na wpływy polityczne i korupcję. Nadal irytuje Pana to, co dzieje się w branży IT?

Pozwoliłem sobie na kilka lat odpoczynku od codziennych zmagań z rzeczywistością. Niestety, ludzka niesolidność i zachłanność (pierwotna przyczyna kryzysu, jakiego doświadcza dzisiaj świat!) spowodowały, że musiałem przyjrzeć się bliżej temu, co dzieje się w mojej firmie i w branży, nie tylko z pozycji właściciela. Przyznam, że jestem niemile zaskoczony, bo miałem wrażenie, że pewne naganne zjawiska odeszły w przeszłość. A tu, niestety, widzę, że niektóre z tych piętnowanych przeze mnie na 3. Kongresie Informatyki w 2003 roku pogłębiły się w bardzo niepokojący sposób! Korupcja i czyny nieuczciwej konkurencji rozlały się szeroko i praktycznie bezkarnie na prywatne firmy, a potępiane przeze mnie "układanie" rynku postąpiło jeszcze dalej. Nie tylko tzw. łańcuszki rozwinęły swoją moc, ale też zarządzanie i regulowanie polskim rynkiem "rabatami" przez lokalnych przedstawicieli światowych producentów jest na tzw. topie!

Lokalne przedstawicielstwa przez ostatnie lata dostały od swych pryncypałów "władzę" rozdawania, więc dzielą i rządzą. A tracą nie tylko korporacje producenckie, ale i klienci, zmuszeni specjalnymi "rabatami" do zakupów gdzie najtaniej (czyli, gdzie zarządzono), a nie gdzie najlepiej. Łatwo sterować rynkiem, gdy ma się moc dzielenia 20% ceny towaru. A potem, po takich wymuszonych decyzją o cenie zakupach co pozostaje? Nikt się nie martwi, chyba... Potem choćby i potop?!

Jak spółka dostosowywała się do zmieniającego się otoczenia przez ostatnie, prawie 20 lat? Okres 2001-2002 to pierwszy poważny kryzys, ponoć głębszy od tegorocznego. Czy widać jakieś podobieństwa między nimi? Jako pierwsze obcinane są wydatki na infrastrukturę IT, co pokazują dane z rynku PC podawane przez IDC…

Pierwszy kryzys uderzył wtedy mocno w rynek. Głównie jako efekt naiwności, że cokolwiek z "e" lub ".com" w nazwie gwarantuje w 2-3 lata poziom zwrotu z inwestycji osiągany w tradycyjnej gospodarce z lat 20. SOLIDEX nie inwestował w takie "dot-comowe" instytucje, ale obsługiwał takie projekty. Niektóre z nich wygrały, jak WP.pl czy ONET.pl. Ale odczuliśmy wtedy załamanie rynku na poziomie 20%. Nie zwalniałem jednak ludzi, szukając, z różnym zresztą skutkiem, nowych obszarów działania. Pozytywna była np. współpraca z CheckPointem. Wtedy prawie bezkonkurencyjni, dziś jest, niestety, inaczej...

Po dwóch latach spadku krzywa znowu poszła w górę, a rozwiązania IT trafiły pod strzechy, co jest ważne w każdym obszarze naszego działania. SOLIDEX znakomicie to wykorzystał, osiągając ponownie w ostatnich latach obecnej dekady szczytowe parametry, tak co do wolumenu sprzedaży, jak i efektywności.

W jakim kierunku, Pana zdaniem, będzie rozwijać się branża IT? W jakim kierunku powinien podążyć SOLIDEX?

Branża IT to bardzo szerokie dziś pojęcie. Wszyscy do niej chcą się zapisać. Temat zatem jest tematem rzeką. Z punktu widzenia SOLIDEX-u, którego historia jest przecież "pisana internetem", wykorzystanie internetu jest istotne. Internet mamy już pod strzechami, a opłaty za dostęp są stałymi, jak za gaz czy prąd, pozycjami w budżetach domowych. I wszyscy dostawcy produktów czy usług dla Kowalskiego muszę umieć czynić to przez internet. Dziś, być może, duże instytucje finansowe, rządowe lub komercyjne posiadają już odpowiednią infrastrukturę, ale wykorzystywane rozwiązania trzeba ciągle doskonalić. Jak każdą wiedzę. Jak język. Jak relacje. Pracy będzie, więc, wiele.