Cyfrowe państwo ministra Boniego

Od nowego ministra oczekuje się integracji projektów związanych z informatyzacją administracji. Czy sobie z tym poradzi, gdy w grę wchodzi tak wiele podmiotów, interesów i punktów widzenia?

Na styku Ministerstwa i UKE

Zadania ministra administracji i cyfryzacji w dziedzinie łączności są w sporej części wspierane przez Urząd Komunikacji Elektronicznej. Obszerny katalog zadań UKE to rola regulatora rynku telekomunikacyjnego i pocztowego, gospodarka widmem częstotliwości i kontrola wymagań w zakresie kompatybilności elektromagnetycznej. Ma też kompetencje, aby wspierać ministra doświadczeniem merytorycznym przy przygotowaniu projektów aktów prawnych. Od ponad roku UKE zajmuje się też działalnością jednostek samorządu terytorialnego w zakresie telekomunikacji.

Zadania urzędu wymagają wydawania dużej liczby postanowień, ale system regulacyjny dla rynku telekomunikacyjnego z definicji zakłada ograniczanie interwencji administracyjnej do minimum. Dlatego jest to jak na standardy polskie urząd nowoczesny. Ma przy tym spore doświadczenie w konsultowaniu działań z rynkiem, bo tego wymaga od dawna prawo unijne.

Prawie wszystko, co się dzieje w dziedzinie telekomunikacji, a dzieje się w sferze polityki sporo, ma istotny kontekst międzynarodowy, dlatego rolą ministra jest reprezentowanie polskiego rządu w wielu międzynarodowych organizacjach. W najbliższym czasie Michał Boni musi przesłać do Sejmu nowelizację Prawa telekomunikacyjnego wymaganą prawem unijnym. Nowy minister musi się też w najbliższym czasie zaangażować w wybór prezesa UKE na nową kadencję. Ministrowi Boniemu do tej pory dobrze się współpracowało z Anną Streżyńską, ale jej kadencja skończyła się maju. Według nowej procedury wybór dokonany w najbliższym czasie przez premiera musi zatwierdzić Sejm i Senat.

W poprzednim składzie rządu, pełniący obecnie funkcję ministra administracji i cyfryzacji, Michał Boni był zaufanym człowiekiem premiera do wszystkiego. Wrażliwy na sprawy społeczne, pokazał też zdolności twardego negocjatora i umiejętność uczenia się. Teraz dostał zadanie zreformowania państwa w jego organicznej, najmniej podatnej na zmianę sferze.

Nowe Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji formalnie - według klasyfikacji ustawy o działach administracji rządowej - skupi: dział administracja publiczna, dział łączność, czyli poczta i telekomunikacja, dział informatyzacja oraz dział wyznania religijne, mniejszości narodowe i etniczne. Ministrowi Michałowi Boniemu będzie też podlegać urząd Głównego Geodety Kraju i Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej.

Czym jest cyfryzacja?

Szeroko pojętą cyfryzację premier zaprezentował jako zadanie nowe. Donald Tusk wyjaśnił, że należy przez to rozumieć cyfryzację administracji publicznej, a nie wszelkie ogólne zagadnienia społeczeństwa informacyjnego. To zapewne wskazówka interpretacyjna wobec rewolucyjnych aspiracji zintegrowania - jak leci, w jednym miejscu - wszystkich projektów informatycznych. Premier zapowiedział, że minister Michał Boni dokona przeglądu realizowanych i planowanych projektów teleinformatycznych w całej administracji rządowej. Następnie ma zaproponować ich racjonalizację, zarówno pod względem technicznym, organizacyjnym, jak i pod kątem wydatków.

Biorąc pod uwagę doświadczenia wielu poprzedników ministra Michała Boniego, próbujących usprawniać państwo za pomocą technologii informacyjnych, można zaryzykować tezę, że dla skuteczności realizacji ambitnych planów nie wystarczą dobre pomysły czy pozycja konstytucyjnego ministra. By skutecznie zdyscyplinować autonomiczne poglądy poszczególnych ministrów, logicznie uzasadniona byłaby nominacja na szefa Komitetu Rady Ministrów ds. Informatyzacji i Łączności z uprawnieniami podobnymi, jakie Michał Boni miał do tej pory, czyli odpowiadającymi praktycznie pozycji wicepremiera.

I dla administracji, i dla rynku

Michał Boni wypowiedział się na temat swoich przyszłych obowiązków przy okazji międzynarodowej konferencji o e-Administracji, odbywającej się w Poznaniu w ramach polskiej prezydencji. Zapowiedział m.in., że będzie zajmował się projektami sieci szerokopasmowych budowanych przez samorządy. Ta tematyka dla MSWiA oznaczała na przykład nadzór nad projektami likwidacji cyfrowego wykluczenia, finansowanych z funduszy unijnych w ramach działań PO IG 8.3 i 8.4, ale też i niektórymi projektami związanymi z informatyzacją administracji. Ta pierwsza grupa działań to historia projektów - przynajmniej w pierwszej fazie - niezbyt dobrze dopasowanych do kompetencji i doświadczeń samorządowców.

Trzeba było sporo czasu, aby wspólnie z przedstawicielami samorządów lokalnych dojść do w miarę skutecznych modeli działania. Właściwie dopiero ustawa szerokopasmowa z 2010 roku, przygotowana z inicjatywy prezesa UKE, stworzyła ramy dla działalności samorządów w zakresie telekomunikacji. Kiedy jednak UKE spróbował uzyskać unijne finansowanie dla budowy centrum kompetencji dla projektów samorządowych, MSWiA zamanifestowało zdanie odrębne. Tak zwany projekt systemowy stał się kością niezgody pomiędzy urzędami, tym bardziej że MSWiA miało nie tylko własną koncepcję wydatkowania tych samych funduszy, ale również zupełnie inny pomysł na politykę koordynowania rozwoju i wykorzystania sieci szerokopasmowych budowanych przez lokalne jednostki administracji.

W ten spór wciągnięto Ministerstwo Rozwoju Regionalnego i Ministerstwo Infrastruktury, a Michał Boni musiał mediować w imieniu premiera. Dało mu to okazję do bliższego poznania problematyki sieci szerokopasmowych i w ogóle telekomunikacji. Teraz będzie musiał dokonać głębszych rozstrzygnięć w sprawie polityki rozwoju sieci, ponieważ podlegają mu niemal wszyscy uczestnicy wcześniejszych dyskusji. Można się spodziewać, że tak umocowanym kompetencjom zawierzy również Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, patronujące projektowi Sieci Szerokopasmowej Polski Wschodniej, a pośrednio również sieciom projektowanym w ramach regionalnych programów operacyjnych. Ten przykład polityki rozwoju sieci szerokopasmowych, mających zaspokajać także potrzeby administracji, pokazuje, że nie da się w żaden sposób realizować zachowawczego scenariusza bezbolesnego łączenia urzędów, promujących nie tylko odmienne wizje rozwoju sieci szerokopasmowych, ale i inny punkt widzenia na posiadanie przez państwo zasobów infrastruktury szerokopasmowej.

Społeczny punkt widzenia

Nietypowemu, jak na potrzeby standardowych projektów teleinformatycznych w administracji, przygotowaniu Michała Boniego do zadań związanych z cyfryzacją sprzyja doświadczenie reprezentanta rządu w pracach grupy roboczej utworzonej w wyniku pamiętnego spotkania premiera Tuska z aktywistami środowisk organizacji pozarządowych zajmujących się internetem. Zna zatem bolączki polskich internautów. Teraz pewnie nie będzie się uchylał od dalszej debaty o tych sprawach, tym bardziej że poruszano nieraz tematy, które trudno uregulować, czy zmieścić we właściwościach i innych urzędów. Ma to również znacznie szerszy kontekst, związany z nowym podejściem do zasad działania administracji, o czym sporo już było, kiedy mówił o partycypacji obywatelskiej i znaczeniu konsultacji społecznych w formowaniu decyzji, procesie stanowienia prawa i kształtowaniu praktyki regulacyjnej.

Michał Boni jest twórcą strategii Polska 2030, reprezentującej przed paru laty może nieco dyskusyjny, społeczny punkt widzenia w sprawach technologii informacyjnych, ale dającej konkretny, dobry punkt wyjścia do nowoczesnych strategii sektorowych, które nowy rząd będzie musiał wdrażać w czasach kryzysu. Częścią wielkiego planu reformowania administracji będzie też wdrożenie przepisów o ponownym wykorzystaniu informacji publicznej. Nieporozumienia związane z nagłaśnianą w mediach internetowych radykalną interpretacją przepisu ograniczającego dostęp do pewnych informacji trzeba będzie wyjaśnić, ale nieporównywalnie ważniejsze jest stworzenie zachęt dla wtórnego obiegu zasobów informacyjnych, którymi dysponuje administracja publiczna. Dotyczy to np. map geodezyjnych, które dotąd były atrybutem władzy lokalnych geodetów.

Misja: cyfryzacja

Nazwa nowego ministerstwa brzmi atrakcyjnie, bo cyfryzacja to możliwość praktycznej realizacji przyszłościowych wizji rozwojowych państwa - zadanie cywilizacyjne. Niestety, niezbyt dobrze rozumiane przez media i polityków ani tym bardziej doceniane. W praktyce Michała Boniego czeka teraz niełatwy okres organizacji nowego urzędu, opierając się na zasobach ludzkich i organizacyjnych odziedziczonych po MSWiA oraz Ministerstwie Infrastruktury. Szczególnie dla niektórych funkcjonariuszy MSWiA rozluźnienie relacji z resortem siłowym, perspektywa przechodzenia do cywila i zmiana związanej z tym hierarchii - nie będą łatwe.

Minister Michał Boni musi podjąć polityczne rozstrzygnięcia w wielu rozgrzebanych sprawach. Sporo z nich ma charakter horyzontalny, czyli dotyczy kompetencji różnych urzędów centralnych i podległych im jednostek organizacyjnych. Właśnie do tego przydałaby się pozycja odpowiadająca wicepremierowi.

Na styku Ministerstwa i UKE

Zadania ministra administracji i cyfryzacji w dziedzinie łączności są w sporej części wspierane przez Urząd Komunikacji Elektronicznej. Obszerny katalog zadań UKE to rola regulatora rynku telekomunikacyjnego i pocztowego, gospodarka widmem częstotliwości i kontrola wymagań w zakresie kompatybilności elektromagnetycznej. Ma też kompetencje, aby wspierać ministra doświadczeniem merytorycznym przy przygotowaniu projektów aktów prawnych. Od ponad roku UKE zajmuje się też działalnością jednostek samorządu terytorialnego w zakresie telekomunikacji.

Zadania urzędu wymagają wydawania dużej liczby postanowień, ale system regulacyjny dla rynku telekomunikacyjnego z definicji zakłada ograniczanie interwencji administracyjnej do minimum. Dlatego jest to jak na standardy polskie urząd nowoczesny. Ma przy tym spore doświadczenie w konsultowaniu działań z rynkiem, bo tego wymaga od dawna prawo unijne.

Prawie wszystko, co się dzieje w dziedzinie telekomunikacji, a dzieje się w sferze polityki sporo, ma istotny kontekst międzynarodowy, dlatego rolą ministra jest reprezentowanie polskiego rządu w wielu międzynarodowych organizacjach. W najbliższym czasie Michał Boni musi przesłać do Sejmu nowelizację Prawa telekomunikacyjnego wymaganą prawem unijnym. Nowy minister musi się też w najbliższym czasie zaangażować w wybór prezesa UKE na nową kadencję. Ministrowi Boniemu do tej pory dobrze się współpracowało z Anną Streżyńską, ale jej kadencja skończyła się maju. Według nowej procedury wybór dokonany w najbliższym czasie przez premiera musi zatwierdzić Sejm i Senat.

Branża IT komentuje nominację Michała Boniego

Pytamy przedstawicieli branży IT, co sądzą o powołaniu nowego Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji? Jakie wiążą z nim nadzieje? Czy powinno przejąć projekty IT innych resortów?

dr Witold Staniszkis, prezes zarządu Rodan Systems SA

Bardzo dobrze, że takie ministerstwo w końcu powstaje! Wprawdzie na razie niewiele wiemy na temat zakresu kompetencji, jakie będzie miał minister Michał Boni na nowym stanowisku, ale - znając tę postać - pewnie szybko się dowiemy. Może wreszcie w Polsce stanie się tak, że tematy związane z branżą ICT będą w jednej ręce, a nie - jak dotychczas - rozproszone w różnych resortach. Czy nowe ministerstwo powinno przejąć projekty IT innych resortów? Na pewno powinno pełnić rolę koordynacyjną, która jest bardzo ważna. Powinno też mieć szerszą i bardziej globalną perspektywę niż perspektywa jednego ministerstwa. To ułatwiłoby zarządzanie licznymi projektami, które są prowadzone przez polską administrację w zakresie informatyzacji.

Piotr Piątosa, wiceprezes Comarch SA, dyrektor sektora Telekomunikacja

Powołanie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji to kierunkowo dobry pomysł! Podniesie to rangę projektów, takich jak chociażby budowa szerokopasmowego internetu w Polsce. Do tej pory projekty były rozproszone w kilku miejscach (między innymi w Ministerstwie Infrastruktury, MSWiA - przyp. red.). Miejmy nadzieję, że koordynacja pozwoli również lepiej pozyskiwać fundusze na te projekty i zarządzać nimi. Oczywiście samo powołanie ministerstwa nie rozwiąże dotychczasowych problemów. Zależy to od tego, jakie działania zostaną podjęte przez nowego ministra. Czytając pierwsze wypowiedzi ministra Michała Boniego, wygląda jednak na to, że ma on plan! To jest dobrym sygnałem dla rynku IT.

Grzegorz Rogaliński, prezes zarządu SAP Polska

Technologie IT są środkiem do zwiększania efektywności działania administracji. Dlatego liczę na to, że nowe ministerstwo będzie wspierało te inicjatywy związane z informatyzacją, które mają jasno określone kryteria długofalowej efektywności i przewidywalne parametry zwrotu z inwestycji. Chciałbym, aby Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji przyglądało się najlepszym europejskim i światowym praktykom i wskazywało na wzorce możliwe do zastosowania w Polsce. Jestem przekonany, że wiele z wypracowanych choćby w Unii Europejskiej standardów wsparcia informatycznego dla instytucji publicznych może być sprawnie i szybko zaadaptowanych u nas. Będąc optymistą, życzyłbym sobie, aby na koniec tej kadencji resort cyfryzacji miał na koncie co najmniej kilka sukcesów w postaci skutecznie zrealizowanych projektów IT, dzięki którym państwo polskie będzie działało nowocześniej i skuteczniej.

Przemysław Borzestowski, wiceprezes Asseco Poland odpowiedzialny za sektor administracji publicznej

Cieszymy się z utworzenia Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji i wspieramy ideę, która temu towarzyszy. Państwo może i powinno korzystać z dobrodziejstw informatyzacji, tak jak czynią to instytucje komercyjne. W tym przypadku celem informatyzacji ma być wygoda obywateli i podmiotów gospodarczych, ich sprawniejsza obsługa przy mniejszej liczbie urzędów i urzędników. Tym samym jest to ogromna szansa na usprawnienie administracji przy jednoczesnej racjonalizacji kosztów jej funkcjonowania. Podstawowe cele i zadania związane z informatyzacją państwa są znane i dobrze zdefiniowane. W dużej mierze są po prostu pochodną globalnych trendów i celów formułowanych na poziomie Unii Europejskiej. Stąd największymi wyzwaniami nowego resortu będą: stworzenie spójnej strategii informatyzacji obejmującej działania wszystkich resortów; skuteczny nadzór nad jej realizacją; sprawna harmonizacja działań w obszarach prawa, infrastruktury i edukacji, które tworzą sprzyjające otoczenie do wdrażania innowacyjnych rozwiązań IT.

Piotr Piętak, redaktor serwisu Mediologia.pl, były wiceminister spraw wewnętrznych i administracji w rządzie Jarosława Kaczyńskiego odpowiedzialny za informatyzację (m.in. modernizację systemu PESEL)

Jaka jest rola Ministerstwa Cyfryzacji? Cytuję słowa premiera Donalda Tuska: "Dzięki temu jeden podmiot może koordynować zadania z zakresu informatyzacji, sieci teleinformatycznych oraz e-gospodarki". Ale w 2006 roku powołano do życia Komitet Stały Rady Ministrów ds. Informatyzacji i Telekomunikacji, którego główna funkcja polega na koordynacji projektów teleinformatycznych. Będziemy mieli dwóch koordynatorów: Ministerstwo Cyfryzacji i Komitet Stały ds. informatyzacji, a każdy, kto liznął naukę zwaną teorią organizacji lub prakseologię, naukę stworzoną przez T. Kotarbińskiego, wie, że tam gdzie jest dwóch kierowników, to bałagan i opóźnienia w podejmowaniu decyzji wzrastają w postępie geometrycznym.

Ministerstwo Cyfryzacji z definicji nie może pełnić roli koordynatora, który ma prawo wtrącać się w prace innych ministerstw. Tego zabrania mu Konstytucja. Dlatego też jego powstanie wzmocni istniejący bałagan, przyczyni się do odrodzenia "syndromu resortowości", a dodatkowo proces tzw. uzgodnień międzyresortowych wydłuży się niepomiernie (dwóch koordynatorów!), co utrudni wydawanie pieniędzy unijnych.

Być może jednak się mylę, być może minister Boni pokona wszystkie przeszkody i Ministerstwo Cyfryzacji zanotuje wspaniałe osiągnięcia. Dla mnie osobiście testem praktycznym jego funkcjonowania będzie problem Głównego Urzędu Geodezji i Kartografii, czyli urzędu, który zajmuje się cyfryzacją map geodezyjnych i nie tylko. Jeżeli urząd ten zostanie przeniesiony z MSWiA i jeżeli w ciągu roku powstanie w ramach Ministerstwa Cyfryzacji nowa ustawa o geodezji, to wtedy uwierzę, że powołanie tego ministerstwa miało jakiś sens. Natomiast jeżeli GUGiK pozostanie w MSWiA, to naprawdę będzie to dowód, że Ministerstwo Cyfryzacji jest tylko sztuczką marketingową uprawianą, jak wiadomo, przez wszystkie kraje Trzeciego Świata. Ładnie brzmi.

Zebrała Monika Tomkiewicz


TOP 200