Co z tym prądem

Wprowadzanie rynkowych reguł gry do dystrybucji i sprzedaży energii jest dla podmiotów energetycznych wyzwaniem organizacyjnym, ekonomicznym i informatycznym.

Wprowadzanie rynkowych reguł gry do dystrybucji i sprzedaży energii jest dla podmiotów energetycznych wyzwaniem organizacyjnym, ekonomicznym i informatycznym.

Energia elektryczna jest jednym z tych dóbr, które nigdy do końca nie będą podlegać uniwersalnym, rynkowym prawom popytu i podaży. Choć po odejściu od gospodarki centralnie planowanej, a jeszcze silniej po uchwaleniu ustawy Nowe prawo energetyczne i rozpoczęciu jej stosowania, energia utraciła status dobra społecznego, a stała się towarem o cenie kalkulowanej stosownie do potrzeb rynkowych i kosztów własnych, to jednak ta przemiana nie do końca jest możliwa i pożądana. Po pierwsze, wytwarzanie i przesyłanie energii podlegają pewnym żelaznym prawom fizycznym, które uniemożliwiają niektóre działania wskazane z powodów ekonomicznych, ale będące wbrew regułom fizyki. Stąd konieczność zbudowania rozwiązań łagodzących ten konflikt bądź tylko jego możliwość. Po drugie, w przypadku takich dóbr, jak energia i jej wytwarzanie, przesył czy dystrybucja, dzisiejsze pokolenia mają zobowiązania wobec następnych pokoleń i środowiska. Nie można bowiem narażać naszych następców na ograniczenia wynikające z wyczerpania zasobów surowców energetycznych (węgla, gazu ziemnego, ropy naftowej) czy na życie w środowisku zdegradowanym przez wytwarzanie energii elektrycznej pseudotanimi technologiami powodującymi skażenie wody, ziemi i powietrza. Dlatego regulacje prawne reform rynkowych w elektroenergetyce preferują technologie wytwarzania energii elektrycznej na bazie energii odnawialnej (zwłaszcza biomasy, odpadów/śmieci, wiatru, wody, słońca) jak najmniej obciążające środowisko.

Po latach istnienia ceny "socjalnej" z jednej strony, a beztroskiego traktowania kosztów z drugiej strony, ustalenie ceny tylko na podstawie kalkulacji kosztów generowanych przy dotychczasowych metodach organizacji i zarządzania elektroenergetyką jest po prostu nie do zaakceptowania ze względów społecznych i ekonomicznych. Urynkowienie elektroenergetyki z uwzględnieniem powyższych ograniczeń (jak wskazują na to doświadczenia bardziej zaawansowanych w urynkowieniu energetyki państw, np. USA, Australii, państw skandynawskich) wymusza racjonalizację w wytwarzaniu, przesyle, dystrybucji oraz wykorzystaniu energii elektrycznej, co w efekcie powoduje obniżenie kosztów energii odbiorcy końcowego.

Dla zakładów energetycznych, które stanęły w obliczu konfrontacji z rynkiem z jednej strony i koniecznością akceptacji uwarunkowań społecznych i fizycznych z drugiej, jest to przede wszystkim problem mentalności zarządzających i ich podwładnych oraz poziomu i kultury zarządzania. W przyspieszonym tempie muszą się oni nauczyć sztuki oszczędnego gospodarowania, sztuki konkurencji (prawo energetyczne nie zawężą biznesu energetycznego tylko do istniejących podmiotów, każde przedsiębiorstwo może się tym zająć po uzyskaniu licencji) oraz sztuki podejmowania decyzji, mając na równi względy techniczne i ekonomiczne. Wspomagać ich w tym może informatyka. Ale właśnie - "może". Uczyni to, jeśli zarządzający będą wiedzieli, czego od niej chcą i jeśli będą mieli odpowiednie narzędzia.

Trudna sprawa kontrolingu

W obszarze kosztów zakłady energetyczne mają dwa podstawowe zadania: jedno, które trzeba zrealizować od razu, drugie, które będzie zawsze aktualne. Pierwsze polega na dostosowaniu się do nowego prawa energetycznego, które zabrania klasyfikowania kosztów niezgodnie z ich rzeczywistym obszarem powstawania. Oznacza to np. zakaz zaliczania kosztów jednych napięć w koszty innych czy nakaz prowadzenia odrębnej gospodarki w sferze obrotu i w sferze dystrybucji. Generalnie chodzi o to, żeby uniknąć przenoszenia kosztów w celu kalkulacji cen, np. by modernizacje wpływały na wzrost bezpieczeństwa i zaspokojenia popytu, a nie na wzrost cen. Warto jednak zauważyć, że nawet niezbyt sprytny księgowy poradzi sobie z tymi wy- mogami i wszelkie manipulacje w dalszym ciągu będą możliwe, chodzi zatem również o zmianę mentalną, która spowoduje, że będzie to działanie niedopuszczalne.

Drugie zadanie wynika z koniecz-ności obniżania kosztów. W tym celu potrzebne jest nie tylko rozpoznanie, jak one się rzeczywiście kształtują, czyli kontroling, ale także wsparcie ze strony zaawansowanych systemów zarządczych w postaci analiz do podejmowania strategicznych decyzji. Warunkiem naprawdę ważnych działań w dziedzinie redukcji kosztów - ale także innych dziedzinach - jest integracja systemów dyspozytorskich z systemami ekonomicznymi. Chodzi o to, aby dyspozytorzy podejmowali decyzje nie tylko biorąc pod uwagę względy techniczne, ale także ekonomiczne. "W najbardziej zaawansowanych zakładach widać już taką kształtującą się świadomość. Dyspozytorzy nie uważają już, że o koszty powinna się martwić księgowość. Doprowadziła do tego decentralizacja zarządzania w zakładach" - spostrzega Michał Chalastra, właściciel firmy doradczej NORD - Controlling z Gdyni. Potwierdza to Mariola Penno--Szypowska - szefowa informatyki Górnośląskiego Zakładu Elektronergetycznego, niewątpliwie najlepiej zinformatyzowanego zakładu energe- tycznego, finalisty konkursu Lider Informatyki 2000. Ale i ona mówi: "Rozumiemy się doskonale, ale nie mamy jeszcze dla dyspozytorów odpowiednich narzędzi. Dopiero je tworzymy". Warto przy tym zauważyć, że zakłady, które rozumieją nowe konieczności, są skazane na samodzielne tworzenie wyspecjalizowanego oprogramowania, ponieważ branża informatyczna nie w pełni zaspokaja takie potrzeby. Zatem tylko zakłady bogate będą mogły je posiadać.

W dziedzinie systemów informatycznych do obsługi procesów biz- nesowych: finansów, kontrolingu w zasadzie wystarczałyby aplikacje dotychczas stosowane w energetyce, np. aplikacja finansowo-księgowa katowickiej Komy. Istotną trudnością jest bowiem sama koncepcja finansów i kontrolingu i ewentualnie zmiany organizacyjne, a nie potencjał narzędzia informatycznego do obsługi tych obszarów. Na rynku widać jednak, że nieliczne zakłady pozostają przy starych rozwiązaniach bądź szukają nowych, ale tańszych systemów, natomiast większość sięga już - albo chce to uczynić w najbliższej przyszłości - po systemy z najwyższej półki, np. SAP.

Większość znawców branży uważa, że ani te rozwiązania nie są dobrze przystosowane do specyfiki zakładów energetycznych, ani nie są na miarę ich zasobności, ani nie są stosowne do poziomu kultury zarządczej. Oznaczają duży wydatek, ogromny wysiłek przy wdrożeniu i niewiadomy efekt. Ale zakłady "biorą" system SAP, bo czują się bezpieczniej z rozwiązaniem mają- cym zaplecze w Polsce i za granicą. Również nieobojętna jest nobilitacja związana z posiadaniem takiego oprogramowania, istotna w związku z planowaną prywatyzacją. "Energetyka bardzo podlega modzie, ponieważ jest to środowisko mocno zintegrowane. Jest to jedna, dobrze się znająca i pozostająca w stałych kontaktach grupa towarzyska" - dodaje Michał Chalastra. Nie bez znaczenia jest też fakt, że drogę do SAP przetarły udane doświadczenia Górnośląskiego Zakładu Elektroenergetycznego.

Im bardziej widać zainteresowanie systemami z "najwyższej półki", tym mniejszą chęć wykazują krajowe firmy informatyczne, aby swoje mniejsze systemy modernizować tak, by odpowiadały wyższym potrzebom zakładów energetycznych. "To się po prostu nie opłaca. W unowocześnienie starego systemu musiałbym włożyć dużą i drogą wiedzę biznesową, która i tak by mi się nie zwróciła przy sprzedaży tego systemu, zresztą wątpliwej przy dzisiejszym zachwycie systemami zachodnimi. Natomiast jeśli tę samą wiedzę sprzedam jako konsulting przy wdrożeniu systemu SAP, to klienci zapłacą i zrobię dobry interes" - mówi Piotr Krząkała, dyrektor ds. oprogramowania w katowickiej Komie.

Dobry przykład

Pierwszym zakładem energetycznym, który wdrożył system kontrolingowy przygotowujący do działania nowego prawa energetycznego, była Energetyka Kaliska. Działania podjęto w 1997 r., a obecnie trwa tam wdrożenie R/3. Warto zauważyć, że jest to jeden z nielicznych zakładów energetycznych, które dokładnie (w liczbach i procentach) potrafią powiedzieć, jakich efektów oczekuje od wdrożenia tego oprogramowania.

Przede wszystkim podzielono przedsiębiorstwo na miejsca powstawania kosztów (MPK) wg następujących kryteriów: rodzaju kosztów (np. wynagrodzenia, narzuty, materiały, energia, usługi obce, amortyzacja), rodzaju działalności (np. obrót, dystrybucja, działalność pomocnicza, działalność uboczna, administracja), rodzaju miejsca (np. linie elektroenergetyczne, stacje elektroenergetyczne, przyłącza, budynki), miejsca geograficznego (centrala spół- ki, rejon energetyczny, posterunek energetyczny, obszar gminy) i napięć (wysokie, średnie, niskie). Koszty muszą być planowane, a następnie rejestrowane według tych pięciu kryteriów jednocześnie. "Specyfika analizy kosztów w przedsiębiorstwie energetycznym polega dodatkowo na dwóch różnych MPK. Pierwszym z nich są komórki organizacyjne, zatrudniające pracowników i będące bezpośrednimi sprawcami kosztów, drugim zaś - infrastruktura przedsiębiorstwa będąca ich konsumentem" - opisuje Michał Chalastra. Podział wg sprawcy kosztów umożliwia ich przyporządkowanie strukturze organizacyjnej, a ta jest zgodna ze strukturą zarządzania, zatem od razu uzyskuje się wskazanie, którzy kierownicy tworzą koszty. Jest informacja, do której mają oni dostęp, i wartość, którą wreszcie mogą kształtować. Analiza wg konsumentów daje informację, jakie nakłady zostały poniesione na konkretne działania bez względu na ich sprawcę. Taka koncepcja przybliża firmę do policzenia kosztów procesów technologicznych.

Podział kosztów wg napięć ma znaczenie w przypadku kalkulowania cen wg formuły kosztowej.

W firmach wdrażających kontroling zwykle występują dwie rozbieżne tendencje. Działy ekonomiczne nalegają na podział na bardzo drobne MPK, wówczas bowiem otrzymuje się więcej informacji analitycznych. Działy techniczne wolą bardziej ogólny podział ze względu na problemy techniczne i psychologiczne z planowaniem i rejestrowaniem wielu szczegółowych informacji. Najlepiej, żeby w począt-kowym okresie podział ten nie był zbyt szczegółowy, natomiast stawał się taki w miarę wzrostu umiejętności pracowników.

Zadanie dla systemu informatycznego jest następujące: system finansowo-księgowy powinien rejestrować zdarzenia gospodarcze zgodnie z analityką budżetu opartego na MPK, a zatem, by służył również do rachunkowości finansowej i zarządczej. To nie jest zadanie szczególnie skomplikowane, lecz w grę przy wyborze oprogramowania wchodzą nie tylko względy racjonalności biznesowej czy technologicznej.

W Gliwicach w 1997 r. również rozpoczęto wdrażanie R/3 pod kątem miejsc powstawania kosztów i budowania taryf. Potem rozpoczęto projekt implementacji SAP w Toruniu, obecnie trwa wdrożenie w Kaliszu. W Olsztynie szef informatyki Dariusz Wojciechowski mówi: "U nas ma miejsce spokojna kontynuacja. Od lat pracuje u nas Movex, system zintegrowany klasy MRP II". W Krakowie postawiono na własne rozwiązania: "Nie ma sys- temu, który obejmowałby tak różnorodną działalność, jaka jest w energetyce. Trzeba je samemu budować i integ- rować" - mówi Leszek Chwalik, główny specjalista ds. informatyki. Jesz- cze w czterech czy pięciu zakładach energetycznych poziom rozwiązań jest wysoki lub zadowalający, lecz w większości sytuacja jest dużo, dużo gorsza.

Po stronie technicznej

W dziedzinie systemów billingowych nowe prawo energetyczne nie przynosi dużych zmian. Producenci tego oprogramowania na bieżąco dostosowują je do zmieniających się przepisów, integrują ze środowiskiem aplikacyjnym eksploatowanym w spółkach dystrybucyjnych oraz uwzględniają ciągły postęp technologiczny. Systemy te są rozwijane stosownie do wymagań prawa i jak najlepszej obsługi odbiorcy energii elektrycznej. W większości spółek dystrybucyjnych energii elektrycznej pracują dwa systemy billingowe, rozliczające odbiorców indywidualnych i przemysłowych z tendencją do ich integracji. Współpraca z twórcami systemów billingowych ma wieloletnią historię i wiadomo, że nic szczególnego się tu nie wydarzy.

W dziedzinie rynku energii powstają systemy informatyczne do współpracy z Operatorem Systemu Przesyłowego. Wiążą się one z precyzyjnym mierzeniem spółki dystrybucyjnej. "Dane dla dobowo-godzinowego rynku bilansującego są odczytywane zdalnie na granicy każdego zakładu, które po obróbce będą przesyłane do Operatora Systemu Prze-syłowego w celu bilansowania energii w krajowym systemie energetycznym. W większości spółek dystrybucyjnych, w elektrowniach, trwają testy komunikacyjne bezpiecznej łączności z Operatorem Systemu Przesyłowego, przygotowujące do wymiany informacji o rynku energii" - mówi Ryszard Łącz, zastępca dyrektora ekonomicznego ds. informatyki w Rzeszowskim Zakładzie Energetycznym SA.

W niektórych zakładach trwają prace nad wdrażaniem systemów GIS, np. w Krakowie, Rzeszowie czy Gliwicach. Ale są to dopiero pierwsze obszary zdobywania doświadczeń, a nie faktycznego wykorzystywania tych rozwiązań.

Kluczem do wielu ciekawych rozwiązań jest integracja systemów technicznych z dyspozytorskimi, np. systemem obsługi klientów. System taki planowany jest w Gliwicach. Jego celem ma być dokładne informowanie o tym, co się dzieje u klienta, np. czy nastąpiła przerwa w dostawie energii i jaka jest tego przyczyna. "Podstawą do zdobycia tej informacji jest integracja systemu obsługi klientów z systemem sterowania siecią" - wyjaśnia Mariola Penno-Szypowska.

Perspektywicznie zakłady energetyczne są dla branży informatycznej bardzo ciekawym rynkiem i ze względu na sprzedaż oprogramowania, i ze względu sprzedaży usług informatycznych oraz doradczych. Jednak nie należy się spodziewać, że zakłady te kupią potrzebne im rozwiązania w okresie roku, bo po prostu nie mają tak dużych budżetów inwestycyjnych. A zatem ich wydatki rozłożą się na co najmniej pięć, sześć lat. Dla branży informatycznej jest to okres, w którym musi ona nauczyć się energetyki.