Co nieuniknione, a co przespane

Cykl podwyżek stóp procentowych prawdopodobnie jeszcze się nie zakończył. Polityka pieniężna będzie więc chłodzić słabnącą gospodarkę. Niestety w tłustszych latach niewiele zrobiono, by wzmocnić fundamenty długofalowego wzrostu.

Po czerwcowej podwyżce stopa referencyjna wynosi 6%. Co do dalszych posunięć Rady Polityki Pieniężnej zdania analityków są podzielone. W mniejszości są ci, którzy uważają, że cykl podwyżek już się zakończył. Jedni prognozują, że docelowo główna stopa procentowa wyniesie 6,25%, inni, że 6,5%, a jeszcze inni, że nawet 7%. Czerwcowa projekcja wyznacza wyższą ścieżkę inflacyjną niż poprzednia, lutowa, a symptomy spowolnienia nie są jeszcze wyraziste. Argumentem za dalszym zacieśnianiem polityki pieniężnej byłoby również podniesienie stóp przez Europejski Bank Centralny czy amerykański Fed. Wówczas bowiem mógłby zacząć słabnąć złoty, co sprzyjałoby wzrostowi inflacji.

Z drugiej strony, choć wzrost wynagrodzeń jest ciągle dwucyfrowy i wyższy niż dynamika wydajności pracy, presja płacowa powoli słabnie (w kwietniu wzrost o 15,6%, w maju o 10,5%). Jednak RPP podchodzi do tego nowego zjawiska bardzo ostrożnie. Obawia się impulsów inflacyjnych płynących z rynków paliw i żywności i związanego z nimi wzrostu oczekiwań inflacyjnych oraz efektu drugiej rundy. Ekonomiści skłaniają się ku twierdzeniu, że decydujące będą najbliższe dwa miesiące. Jeśli w sierpniu inflacja konsumencka (CPI) przekroczy 5%, a dodatkowo w eurolandzie wzrosną stopy procentowe, zacieśnianie polityki pieniężnej będzie kontynuowane. Krótko mówiąc, RPP zrobi prawdopodobnie wakacyjną przerwę, a później znów zacznie podwyższać stopy. Trudno dziś wyrokować, jaki będzie ich docelowy poziom. W każdym razie schładzanie gospodarki stopami pogłębi efekt spowolnienia, które w najbliższych kwartałach czeka nie tylko nas, ale całą światową ekonomię.

Obawy przed spowolnieniem byłyby mniejsze, a i samo spowolnienie mniej głębokie, gdyby wzmocniono fundamenty gospodarki, wprowadzając reformy strukturalne, na które od lat czekają przedsiębiorcy. A czekają na radykalną reformę podatków oraz na zmniejszenie wydatków publicznych, finansowanych z wpływów podatkowych. Przy czym chodzi nie tylko o obniżenie podatków dochodowych, o czym politycy nieraz mówią, ale również o zmniejszenie podatku VAT (podstawowa stawka należy do najwyższych w UE) i o uczynienie systemu bardziej jasnym i logicznym, a obowiązków mniej uciążliwymi. W rankingu uciążliwości zajmujemy 125. miejsce na liście 178 krajów. Według Forum Obywatelskiego Rozwoju i PricewaterhouseCoopers, na formalności podatkowe nasze firmy przeznaczają przeciętnie 418 godzin w roku. Tych kosztów oraz kosztów związanych z nadmiernym ryzykiem podatkowym, które wynika z dowolnej interpretacji przepisów przez urzędników, nikt w skali gospodarki nie liczy. A dla przedsiębiorstw są one ogromnym obciążeniem i obniżają ich konkurencyjność, podobnie jak rosnące koszty płacowe.


TOP 200