Co druga osoba może nie dodzwonić się na numer 112

Przyjęta w czerwcu br. przez rząd decyzja o zmniejszeniu o prawie 4 tysiące zakładanej liczby operatorów telefonicznych obsługujących Centra Powiadamiania Ratunkowego może doprowadzić do tego, że co druga osoba potrzebująca pomocy nie dodzwoni się pod numer alarmowy - ostrzegają eksperci firmy Holicon, dostawcy usług call contact center w Polsce.

Rząd przyjął w czerwcu br. zmianę w ustawie o zarządzaniu kryzysowym przygotowaną przez MSWiA, która zakłada zmniejszenie liczby planowanych operatorów telefonicznych obsługujących numer 112 - aż o 4 tysiące. Szacuje się, że w skali kraju zostanie maksymalnie 815 etatów dla operatorów. Celem rządowego projektu jest redukcja wydatków na funkcjonowanie centrów powiadamiania ratunkowego.

Według szacunków Holicon redukcja liczby operatorów spowoduje wydłużenie czasu oczekiwania na połączenie do - średnio - 54 sekund. Dla porównania, w Warszawie czas oczekiwania to 31 sekund. Dodatkowo, eksperci wskazują, że liczba połączeń odebranych w przeciągu 20 sekund spadnie do zera. Co jeszcze bardziej niepokojące, ponad połowa osób nie dodzwoni się w ogóle.

Zobacz również:

  • Jak technologia może pomóc podczas kryzysu uchodźczego
  • Po pandemii liderzy firm stawiają na odporność ich biznesów

"Ujawnione dane dotyczące redukcji stanowisk pozwalają oszacować, ze Centra Powiadamiania Ratunkowego, będą w stanie odebrać jedynie 47% spośród, zakładając, 400 tysięcy przychodzących połączeń w skali miesiąca, reszta, czyli aż 220 tysięcy pozostanie bez odpowiedzi. 4 tysiące mniej operatorów oznacza więc tysiące nieodebranych połączeń alarmowych. Takie liczby budzą poważne obawy o nasze bezpieczeństwo, ponieważ mówimy o sytuacjach, w których może być zagrożone czyjeś zdrowie lub nawet życie" - ostrzega Krzysztof Chyliński, Członek Zarządu i Dyrektor Technologii Holicon.

Sprawie numeru 112 w ubiegłym roku przyjrzała się też Najwyższa Izba Kontroli, która przygotowała analizę funkcjonowania numeru 112 w Polsce. Eksperci oceniają działania organów administracji publicznej w tej sprawie jako niespójne i nieusystematyzowane. NIK zarzuca urzędnikom brak rzetelności i niedotrzymywanie kolejnych terminów. Obawy Inspektorów NIK są na tyle poważne, że rekomendują oni, aby nadzór nad procesem objął Prezes Rady Ministrów. W przeciwnym razie zagrożone będzie sprawne funkcjonowanie numeru alarmowego podczas największego w historii Polski wydarzenia sportowego - Euro 2012. Mistrzostwa odbywają się w sezonie letnim, czyli dodatkowo w okresie wakacyjnych podróży, w którym notuje się więcej wypadków, utonięć czy włamań do mieszkań niż w innych miesiącach.

Eksperci wskazują również na kolejny problem - brak znajomości języków obcych u większości operatorów. "Oprócz kwestii technicznych, w kontekście Euro 2012 problemem może być także niewystarczająca znajomość języków obcych przez dyspozytorów numeru 112. Przykładowo na Litwie połączenie alarmowe obsługiwane jest także po angielsku, niemiecku i po polsku" - informuje Maciej Gawroński, szef polskiego biura międzynarodowej kancelarii prawnej Bird & Bird. Można się więc spodziewać, że latem 2012 zagraniczny kibic przebywający w Polsce albo w ogóle nie dodzwoni się na numer 112, albo obsługujący operator go nie zrozumie i nie będzie w stanie w szybkim tempie udzielić pomocy.

W celu komercyjnej reprodukcji treści Computerworld należy zakupić licencję. Skontaktuj się z naszym partnerem, YGS Group, pod adresem [email protected]

TOP 200