Cios w gospodarkę rynkową

Wprowadzenie kontyngentów na bezcłowy import sprzętu elektronicznego było ciosem w zasady gospodarki rynkowej - powiedział prezes Polskiej Izby Informatyki i Komunikacji, Wacław Iszkowski. "- Nasza izba będzie się przeciwstawiać przedłużaniu rozdzielnictwa przywilejów importowych na rok przyszły.

Wprowadzenie kontyngentów na bezcłowy import sprzętu elektronicznego było ciosem w zasady gospodarki rynkowej - powiedział prezes Polskiej Izby Informatyki i Komunikacji, Wacław Iszkowski. "- Nasza izba będzie się przeciwstawiać przedłużaniu rozdzielnictwa przywilejów importowych na rok przyszły.

To nie rozdzielnictwo centralne, relikt minionej epoki, ale taryfy celne są od tego by regulować zaspokojenie potrzeb rynku i bronić interesów polskich producentów. Rzecz jasna, muszą być one sensownie zróżnicowane i opracowane na odpowiednim poziomie".

Przypomnijmy więc, że odmienne stanowisko w tej sprawie zajął Wiceminister Współpracy Gospodarczej z Zagranicą, Andrzej Kisielewicz. Na konferencji prasowej 26 maja br. A. Kisielewicz zapowiedział powtórkę tegorocznych praktyk kontyngentowych również w roku przyszłym. Powoływał się przy tym na wstępne ustalenia Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów. Sprawa przyszłorocznych kontyngentów na części i podzespoły komputerowe wydaje się więc być prawie przesądzona, co budzi niepokój większości firm. Brak stabilizacji przepisów importowych daje się im poważnie we znaki; dla niektórych jest wręcz zagrożeniem istnienia.

Do Ministerstwa Współpracy Gospodarczej z Zagranicą wpływają pojedyncze i zbiorowe skargi z powodu odmowy wydania kolejnych rat bezcłowego kontyngentu.

"W dniu 22.VII.1993 r. odmówiono firmie PROEX wydania trzeciej raty kontyngentu bezcłowego, uzasadniając to wyczerpaniem się kontyngentu w grupie 8471 92 90 0 oraz 8477 30"- czytamy w jednej ze skarg. Firmie tej przyznano kontyngent o wartości 1 680 000 USD i jej szefowie sądzili, że za taką kwotę będą mogli sprowadzać drukarki Epsona oraz inny potrzebny im sprzęt do końca roku. Tymczasem otrzymali przydział pierwszej raty w wysokości 300 tys. USD i nieco więcej w drugiej racie i na tym koniec. Mimo iż wykorzystali niespełna 39% przydzielonego im limitu, trzeciej raty już nie dostali. W uzasadnieniu skargi podają, że planowali sprzedać w Polsce jeszcze ok. 70 tys. drukarek Epsona do końca tego roku. Będą mogli to zrobić płacąc na granicy cło, które zechcą prawdopodobnie doliczyć do ceny. Czy po wyższej cenie uda się sprzedać w Polsce 70 tys. sztuk popularnych Epsonów? Drukarki są ludziom bardzo potrzebne, ale nie za każdą cenę.

W podobnej sytuacji jest kilka innych firm komputerowych, które przyznane limity potraktowały, jako w pełni gwarantowane, a teraz czują się pokrzywdzone i oszukane. W skargach dopytują się kto wykorzystał ich limit i na jakich zasadach. Powszechna jest nieznajomość kryteriów przydziału kontyngentów.

Aby wyjaśnić konfliktowe sprawy udałem się do Departamentu Regulacji Obrotu w Ministerstwie Współpracy Gospodarczej z Zagranicą, zajmującym się kontyngentami. Zespołem kieruje dr Zbigniew Kostecki, który jest bliski rezygnacji z powodu nawału pracy, ciągłych interwencji, skarg i zażaleń. Dwa pokoje zawalone są pod sufit podaniami i dokumentami. Tutaj rozstrzyga się los tysięcy firm komputerowych, ale komputeryzacja zespołu jest na poziomie zerowym. Gdy trzeba odnaleźć jakiś dokument, przewala się sterty skoroszytów i papierzysk. Sytuację komplikuje fakt, że zmieniły się kolejny raz przepisy wykonawcze. Częstotliwość wydawania rozporządzeń Rady Ministrów w sprawie kontyngentów systematycznie rośnie. Przedostatnie rozporządzenie było z datą 8 czerwca br., ostatnie zaś z datą 2 lipca. Zanim ten artykuł zostanie wydrukowany, być może spotka nas kolejna nowelizacja. Czy dziwić się więc należy, że skoro specjaliści nie nadążają za tymi zmianami, początkujący biznesmeni na rynku komputerowym są całkowicie zagubieni.

Wielkie uspokojenie wśród importerów sprzętu komputerowego nastąpiło pod koniec maja br., kiedy to MWGzZ ogłosiło, że wykorzystanie kontyngentu jest minimalne, bo zaledwie w 24,5 %. Było to tym dziwniejsze, że wnioski o przydział złożyło 430 firm na łączną kwotę ok. 2,5 mld USD, podczas gdy limit wynosił 366 mln USD.

Skąd więc odmowy przydziałów już po niespełna 2 miesiącach? Pyta przedstawiciel redakcji ComputerWorld Zbigniewa Kosteckiego:

Z.K. Do 3 sierpnia br. wydaliśmy pozwolenia na bezcłowy import sprzętu komputerowego 293 firmom, które odpowiadały wymogom rozporządzenia Rady Ministrów z 25 stycznia tego roku. Rzecz w tym, że wykorzystanie kontyngentu jest nierównomierne w poszczególnych pozycjach. Z 366 mln USD przyznanego limitu, wykorzystano do tej pory zaledwie 181 mln USD, czyli niespełna 50%. Natomiast w 3 pozycjach wykorzystanie jest już 100% i nic na to nie poradzimy. Skargi, które napływają do ministerstwa dotyczą właśnie tych pozycji. Limit na części i akcesoria oraz zespoły elektroniczne, do których zakwalifikowano drukarki, wynosił 32 mln USD i został całkowicie wykorzystany. Podobnie w pozycji oznaczonej numerem 8471 92 90 0, w której mieszczą się płyty główne. Limit wynoszący 60 mln USD został wyczerpany najwcześniej. Trzecia pozycja: maszyny do automatycznego przetwarzania danych i urządzenia do tych maszyn; czytniki magnetyczne i optyczne oraz maszyny cyfrowe, została zarezerwowana dla Komitetu Badań Naukowych i URM.

Zasady przydziału limitów w poszczególnych pozycjach są na ogół importerom znane, chociaż w każdym nowym rozporządzeniu dochodzą pewne nowe wymagania; w ostatnim np. wielkość importu musi być poświadczona dokumentami SAD. Ogólnie chodzi o to, żeby przyznane limity były efektywnie wykorzystywane, a nie blokowane, na zasadzie: sam nie zjem, ale drugiemu też nie dam. Zasada jest taka, że kto szybciej importuje i sprzedaje, przedstawiając na to odpowiednie dokumenty, ten może otrzymać więcej z przyznanej puli aż do jej wyczerpania. Tak stało się z dwoma wymienionymi pozycjami.

Red.: Błąd więc polega na tym, że wielkość limitów w poszczególnych pozycjach jest nieodpowiednia do potrzeb. Na jakiej zasadzie określane były te limity i czy nie można ich zmienić?

Z.K.: Zanim znalazły się w rozporządzeniu Rady Ministrów, były szeroko konsultowane z zainteresowanymi środowiskami, izbami gospodarczymi i firmami komputerowymi. Określić zapotrzebowanie rynku jest bardzo trudno. Krajowa Izba Gospodarcza Elektroniki wystąpiła ostatnio o skorygowanie limitów w poszczególnych pozycjach, gdyż niektóre wykorzystano na poziomie kilkunastu %, podczas gdy inne wyczerpano. Nasze ministerstwo poparło tę prośbę i teraz decyzja zależy od Urzędu Rady Ministrów.

Red.: Jeśli przyznane będą nowe limity na drukarki i płyty główne, czy uwzględnione będą w pierwszej kolejności potrzeby skarżących się firm?

Z.K.: Jest to niemożliwe z punktu widzenia technicznego. Procedurę trzeba będzie rozpocząć od nowa i znów decydować będzie kolejność składania zamówień oraz wiarygodność dokumentów. Minister Arendarski powołał specjalną komisję ds. opiniowania wniosków o przydział kontyngentów, w skład której wchodzą przedstawiciele Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki, Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji, Konfederacji Pracodawców, Ministerstwa Przemysłu i Handlu oraz Urzędu Rady Ministrów. Komisja ta wypracowuje zasady i kryteria przydziałów, nasz departament jest tylko wykonawcą jej zaleceń.

O przydział kontyngentów starają się wielkie, renomowane firmy, jak też zupełnie nowe i mające z komputerami mało wspólnego. Psychoza przydziałów działa być może podniecająco, stąd w pierwszej fazie tyle zamówień, które teraz nie są wykorzystywane. Jeszcze raz ujawniła się ułomność zasady centralnego rozdzielnictwa. W wypadku sprzętu komputerowego bezcłowy kontyngent został wprowadzony, jakoby z powodu obrony polskich producentów tzw. składaków, których interes został zagrożony po wprowadzeniu bezcłowego importu komputerów z krajów EWG. Miał to być doraźny interwencjonizm państwowy. Teraz widzimy jak ta prowizorka umacnia się i ile złej krwi wytwarza w całej branży komputerowej.

Prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji, Wacław Iszkowski uważa, że "...kontyngent nie był jedynym, sensownym rozwiązaniem, jak często uzasadnia się jego wprowadzenie. Kwoty natomiast przypisane do poszczególnych pozycji w rozporządzeniu R.M. wzięte zostały z sufitu. Rozdzielnictwo w takich warunkach, jak to się odbywa w MWGzZ jest zaprzeczeniem zdrowego rozsądku".

Dotychczasowa praktyka wykazuje, że tam gdzie w grę wchodzi uznaniowość, tam zawsze rodzi sie podejrzenie o nieuczciwość. Najlepszym sposobem na wyeliminowanie tych niekorzystnych zjawisk jest radykalne odejście od wszelkiego rozdzielnictwa i opracowanie nowych zasad obrony interesów polskich konsumentów oraz producentów sprzętu komputerowego. Pomysły w tym zakresie mają obie zainteresowane izby gospodarcze. Przedstawimy je niebawem, licząc również na udział naszych Czytelników w dyskusji na ten temat.