Chińczycy w telekomunikacji trzymają się mocno

Komisja Europejska konsekwentnie ściga firmy spoza Europy, korzystające z subsydiów, by wprowadzać na wspólny rynek produkty poniżej kosztów. Wbrew pozorom to nie zawsze jest w interesie europejskich firm technologicznych.

Unijny komisarz ds. handlu Karel de Gucht oświadczył 15 maja, że Komisja Europejska jest gotowa wszcząć postępowanie antydumpingowe i antysubsydyjne przeciwko Huawei i ZTE czołowym chińskim producentom urządzeń telekomunikacyjnych, ale na razie powstrzyma się od formalnych kroków, zostawiając nieco czasu na negocjacje. Zapowiadane postępowanie dotyczy urządzeń i wyposażenia dla sieci telekomunikacyjnych, w tym stacji bazowych dla telefonii komórkowej. Wartość eksportu tych urządzeń z Chin do Unii Europejskiej szacuje się na ponad 1mld euro rocznie, co stanowi mniej więcej ¼ rynku. Postępowaniem nie byłyby objęte smartfony, tablety i inne urządzenia dla konsumentów.

Urzędnicy dają niechciany prezent

W większości komentarzy prasowych zauważa się, że sytuacja jest niecodzienna, ponieważ postępowanie byłoby wszczęte z urzędu. Formalnie nie zainicjował go bowiem żaden z europejskich dostawców telekomunikacyjnych. Trzej najwięksi europejscy dostawcy dla sektora telekomunikacji: Ericsson, Alcatel-Lucent i Nokia Siemens Networks, mają w Chinach istotne interesy, przede wszystkim nadzieję, na wygranie któregoś z lukratywnych wielomiliardowych kontraktów na dostawy dla chińskich telekomów na budowę sieci następnej generacji. Dotyczy to też sieci komórkowych LTE, gdzie szczególnie liczy się doświadczenie badawczo-rozwojowe, które ze względu na historię rozwoju standardu zapewnia europejskim firmom naturalne korzyści. Dla europejskich firm jest to wciąż atutem wobec młodszych chińskich konkurentów, wprowadzających na rynek tanie produkty masowe, np. stacje bazowe wyposażone w opcje podstawowe. Masowe w dosłownym sensie tego słowa. W zestawieniach handlu międzynarodowego Eurostat podaje import komórkowych stacji bazowych w milionach kilogramów.

A przecież jest o co grać. W Chinach odbywają się obecnie kolejne przetargi na superszybkie sieci. Rząd planuje zapewnienie do przyszłego roku szybkiego dostępu do internetu dla 45% ludności i będzie też wspierał dalszy rozwój sieci komórkowych LTE. Każdy z przetargów dotyczy kontraktów znacznie większych niż to, czego można oczekiwać w Europie. Przykładowo, China Mobile, który ma ponad 700 mln abonentów, tylko w roku 2013 chce zakontraktować inwestycje na poziomie 7 mld USD.

Pomimo utrzymującego się wzrostu zapotrzebowania na szybką transmisję danych, przede wszystkim w związku z usługami wideo, europejski rynek inwestycji telekomunikacyjnych zmaga się z recesją. Od 2010 r. przychody spadają. Arthur D.Little szacuje, że tendencja ta będzie się utrzymywać na poziomie spadków średnio 1,8% w ujęciu rocznym przynajmniej do roku 2016.

Szefowie firm europejskich zdają sobie sprawę, że złożony charakter chińskich związków państwa i gospodarki mógłby zagrozić realnym odwetem, skutecznie blokującym zdobywanie nowych zamówień. The Wall Street Journal zacytował np. opinię Ulf Pehrssona, który w Ericsson odpowiada za relacje z instytucjami rządowymi. Mówi, że jego firma nie wierzy w skuteczność jednostronnej interwencji Unii Europejskiej, która może zainicjować spiralę uderzeń poszczególnych przedsiębiorców. Alcatel Lucent, który niedawno wygrał kontrakt na budowę szybkich sieci szerokopasmowych w 13 chińskich miastach, odmówił komentarza, a Nokia Siemens na razie zachowuje milczenie. Trwa jednak ofensywa dyplomatyczna, nieoficjalna, rzecz jasna, tym bardziej że opinie poszczególnych państw mają w tego rodzaju postępowaniach charakter wyłącznie konsultacyjny. Mówi się jednak, że przynajmniej Niemcy, państwa skandynawskie oraz Wielka Brytania starają się zniechęcić belgijskiego komisarza De Guchta do wszczęcia akcji przeciw Chinom.

Państwo pomaga

Chińscy dostawcy konkurują na rynku nie tylko relatywnie wciąż niższymi kosztami produkcji i są posądzani o elastyczne podejście do praw własności intelektualnej i przemysłowej, szczególnie cudzej, co pozwala znacząco oszczędzać na kosztach badań i rozwoju. Komisja Europejska analizuje innego rodzaju czynniki, głównie chińską politykę wsparcia eksportu za pośrednictwem państwowych banków. Huawei tłumaczy, że to nic nadzwyczajnego, a otrzymana pomoc państwa jest legalna, ale nie wypiera się, że skorzystał przed 6 laty z kredytu o wartości 30 mld USD.

Komisja Europejska prowadzi obecnie 31 postępowań związanych z naruszeniem zasad konkurencji w handlu międzynarodowym. 18 z nich dotyczy Chin. Największe to wszczęte w ub. r. na wniosek niemieckiego producenta postępowanie w sprawie zalania Europy tanimi panelami słonecznymi. Wartość sporu w tym przypadku wynosi 21 mld euro.

Ekonomiczne instrumenty obronne nie są w Unii Europejskiej nadużywane. Stany Zjednoczone wszczęły np. w 2012 r. prawie dwa razy postepowań antydumpingowych, przeciw zagranicznym firmom. Na dodatek jawnie blokują wejście obu chińskich dostawców na rynek sieci telekomunikacyjnych, które mają znaczenie dla bezpieczeństwa narodowego. Chińczyków posądza się, nie bez uzasadnienia, o zintensyfikowanie szpiegostwa przemysłowego z wykorzystaniem cyberprzestrzeni. Również Indie prowadzą dwa razy więcej postępowań antydumpingowych niż Unia Europejska.

Uważa się jednak, że relacje handlowe Unii Europejskiej z Chinami przynajmniej od dwóch lat się pogorszyły. Ewentualność nowego postepowania we wrażliwym obszarze technologii informacyjnych tych relacji nie poprawi. Mianowany zaledwie kilka tygodni temu chiński minister handlu Gao Hucheng ma przed sobą trudne zadanie.

Europejscy producenci systemów telekomunikacyjnych są niechętni podejmowaniu działań przeciw konkurentom z Chin, chociaż tracą przez nich rynek w Unii Europejskiej. Chiński eksport stacji bazowych do Europy rośnie, a ceny spadają do poziomu stawiającego pod znakiem zapytania inwestycje, które zapewniłyby producentom środki na rozwój. Coś trzeba zrobić. Warto jednak wziąć pod uwagę lakoniczny komentarz znanego brukselskiego ekonomisty i prawnika Hosuka Lee-Makiyama, jednego z kreatorów otwierania handlu Europy z Azją: "jak wchodzisz do szklanego domu, nie ciskaj wokół kamieniami".


TOP 200