Chińczycy lobbują za swoją technologią rozpoznawania twarzy

Jak donoszą dobrze poinformowane źródła (w tym Financial Times), chińscy producenci smatrfonów lobbują bardzo mocno za przyjęciem opracowanego przez nich standardu dotyczącego rozpoznawania twarzy, a także systemów monitorujących obrazy wideo, które wspierają taką technologię.

Chodzi tu o takie liczące się na tym rynku firmy – takie jak ZTE (producent urządzeń telekomunikacyjnych), Dahua Technology (producent kamer) czy China Telecom – które przedłożyły propozycje takiego standardu jednej z agenta ONZ, jaką jest ITU (International Telecommunication Union, Międzynarodowa Unia Telekomunikacyjna).

Do mającej swoją siedzibę w Genewie (Szwajcaria) organizacji ITU należy obecnie 193 państw, z których większość to kraje rozwijające się. Jest to ważne, ponieważ Chiny prowadzą wobec nich bardzo agresywną politykę gospodarczą w ramach opracowanej przez siebie strategii „Belt and Road Initiative”. Strategia ta polega między innymi na tym, że Chiny dostarczają im technologie spełniające jej wymogi (czyli rodzime), w tym wspomniane wcześniej systemy rozpoznawania twarzy.

Zobacz również:

Standardy ITU (których opracowanie i ratyfikowanie trwa najczęściej od jednego do dwóch lat) mają bardzo duży wpływ na cały rynek telekomunikacyjny. Gdyby zatem Chinom udało się przeforsować w ITU swoją technologię rozpoznawania twarzy, to oznaczałoby to iż zdobywają na nim automatycznie uprzywilejowaną pozycję. Gra toczy się tu więc o bardzo dużą stawkę.

Nie ma się więc co dziwić, że rosnąca obecność chińskich firm technologicznych na światowych rynkach oraz presja rządu chińskiego na takie organizacje jak ITU, wywołuje na Zachodzie rosnące zaniepokojenie. W opinii wielu znawców tematu ostatnia chińska propozycja przedstawiona ITU to coś więcej nowa specyfikacja techniczna. Twierdzą oni, że jest to sprawa polityczna.

Chodzi tu o to, że technologia rozpoznawania twarzy obejmie całą strefę przestrzeni publicznej i będzie stosowna np. przez policję czy instytucje rządowe zajmujące się ewidencją ludności. Pozostawienie takiej technologii w gestii rządu chińskiego było by według tych ekspertów poważnym błędem.


TOP 200