Chcemy na orbitę

Specjaliści przekonują, że Polska stoi dopiero u progu rozwoju usług związanych z technologiami satelitarnymi.

Ostatnie dwa lata to szczególnie dynamiczny rozwój w Polsce. Rynek nabrał rozpędu po "umasowieniu usług", a co za tym idzie - spadku cen. Koszt przestał być barierą. Dedykowane urządzenia GPS mało znanej marki z podstawową mapą Polski można już kupić za 300-400 zł. Masy krytycznej nie nabrał jeszcze rynek telefonów komórkowych wyposażonych w moduły , ale to tylko kwestia czasu.

Polskie potyczki

20 mln euro

to koszt budowy i wyniesienia na orbitę małego polskiego satelity.

W Polsce sprzedaż urządzeń nawigacyjnych szacuje się na 250 tys. sztuk. Ma w tym roku wzrosnąć do 350 tys. Przed Bożym Narodzeniem dostępnych było ok. 30 różnych marek zestawów do nawigacji. Rynek podzielił się na zwolenników produktów MapaMap i pochodnych Imagis (notabene firma wybiera się w tym roku na giełdę) oraz fanów Automapy autorstwa Aqurat i Geosystems. Jak informuje Imagis, systemy nawigacji MapaMap są w dziewięciu markach urządzeń nawigacyjnych. Rozważając jednak sprawę samych map cyfrowych Polski, to Imagis dostarcza mapy do 27 marek, co daje 67-proc. udział w rynku. Nieoficjalnie przychody spółki szacuje się na 13 mln zł.

Szacunki dotyczące Automapy mówią o tym, że w ciągu roku sprzedaż samych urządzeń urosła o 253%! Ta liczba dotyczy zarówno licencji, jak i uaktualnień oraz subskrypcji. Dzisiaj z Automapy korzysta ponad 200 tys. aktywnych użytkowników. Doliczyć do tego trzeba jeszcze osoby, które używają Automapy bez aktywnej licencji i piratów. Dzisiaj sprzedają się głównie gotowe zestawy (ok. 80% rynku) na rzecz przeinstalowanych wersji systemów nawigacyjnych (20%). Jak tak dalej pójdzie, to nawigacja satelitarna dorówna potędze telefonii komórkowej, w czym skutecznie pomogą producenci telefonów, ale również operatorzy komórkowi.

Satelita na użytek prywatny

Nawigacja to jedynie fragment większego, szybko rozwijającego się rynku. Obszar popularnych, czysto komercyjnych zastosowań satelitarnych - czy to związanych z transmisją danych, przekazami programów telewizyjnych, czy usługami nawigacji - będzie rozwijał się równie dynamicznie... jeśli nie napotka na bariery administracyjne. Eksperci wskazują zaś, że w Polsce przyszedł czas na szerszy udział w "bardziej poważnych" projektach związanych z kosmosem, i to poza obszarem współpracy czysto naukowej. Polski rynek potrzebuje do tego odpowiedniego bodźca i wsparcia ze strony rządowej.

Duże doświadczenie na polu projektów satelitarnych ma Techmex. Spółka od 2004 r. realizuje usługi GIS poprzez centrum operacyjne w Komorowie. Mimo że ośrodek powstał w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego (50% udziałów ma Agencja Mienia Wojskowego), zarząd Techmexu nie ukrywa, że zamówienia ze strony administracji są niewielkie. Firma liczy jednak, że nie będzie musiała bazować wyłącznie na zagranicznych kontraktach.

Szanse dla polskich podmiotów na zaktywizowanie się na arenie kosmicznej stwarza niedawne przystąpienie Polski do Programu dla Europejskich Państw Współpracujących. Przykładowo Techmex - w porozumieniu z Europejską Agencją Kosmiczną - będzie w jego ramach tworzyć mapę służącą do monitorowania rozrastania się aglomeracji warszawskiej. W ramach osobnego projektu spółka przygotowała m.in. kompleksowy system nawigacji terenowej dla ratowników górskich. Pilotażowe rozwiązanie zapewnia rejestrację przebiegu akcji, lokalizację grup ratowniczych i pojazdów, wraz z pełną wizualizacją.

"Jest wielu potencjalnych klientów, którzy na razie nie zdają sobie sprawy z ogromnych możliwości technologii satelitarnych. Z kosmosu widać wszystko. Można zinwentaryzować wyposażenie portu, obliczyć powierzchnię lasu, a nawet mierzyć wysokości budynków z dokładnością do 1,5-2 m" - mówi Marcin Borowski z Techmeksu.

Polski satelita poleci w kosmos?

Od pewnego czasu w branży trwa dyskusja o konieczności budowy i wyniesienia na orbitę polskiego satelity. Jak na dłoni widać, jak ścierają się w niej poglądy i interesy. Z jednej strony panuje przekonanie, że pomysł "satelity z orzełkiem" to po prostu przerost ambicji osób zaangażowanych w badania kosmiczne. Nie ma potrzeby wyważania otwartych drzwi, zwłaszcza że nie wiadomo skąd wziąć środki na tak kosztowny projekt. Można zaś z powodzeniem korzystać z komercyjnych usług za pośrednictwem zagranicznych satelitów. Jest jednak szereg kontrargumentów za. Przy okazji naszej konferencji Kosmos 2008, ideę takiej inwestycji promowało Centrum Badań Kosmicznych. "Dotychczas ograniczaliśmy się do misji typu budowa instrumentów kosmicznych. Mamy jednak wystarczającą wiedzę i potencjał do budowy niewielkiego satelity obserwacyjnego o dokładności obrazowania do 2 m. Projekt nie wymaga olbrzymich nakładów, a zapewnia transfer wymiernej wiedzy do Polski. Są już nawet potencjalni klienci na usługi takiego satelity" - mówi Marek Banaszkiewicz, dyrektor Centrum Badań Kosmicznych PAN.

Jacek Studencki, prezes Techmexu nie widzi jednak zastosowań dla satelity o dokładności obrazowania 2 m, skoro wymogiem rynkowym jest 0,8 m i poniżej. Ponadto, nikt nie wynosi satelitów nie mając gwarancji zamówień na usługi, zwłaszcza z sektora publicznego. "Polska bardziej potrzebuje wielozadaniowego satelity i przy zastosowaniu odpowiedniego modelu finansowania jego wyniesienie będzie możliwe. Taki satelita mógłby obsługiwać także łączność wojskową, uniezależniając polską armię od usług obcych państw. Departament Obrony USA ok. 70% usług łączności satelitarnej realizuje poprzez satelity komercyjne" - mówi Krzysztof Surgowt, prezes zarządu Astra Polska. Czas pokaże, jak długo będą jeszcze trwały dyskusje o wystrzeleniu polskiego satelity. Jedno wydaje się pewne, sponsorem przedsięwzięcia nie będzie wojsko. "Działamy w warunkach ograniczonego budżetu. Ministerstwo Obrony Narodowej nie przewiduje obecnie nakładów na projekty kosmiczne. Armia skupia się na modernizacji uzbrojenia i wyposażenia żołnierzy. W niektórych jednostkach nie ma jeszcze nawet szerokopasmowego dostępu do sieci" - przyznaje Bartosz Orliński, główny specjalista ds. systemów radiowych z Departamentu Informatyki i Telekomunikacji MON.


TOP 200