Centralne, ale nie własne

Z Wiesławem Frydrychem, prezesem nowej spółki Elba CSB, rozmawia Krzysztof Frydrychowicz.

Z Wiesławem Frydrychem, prezesem nowej spółki Elba CSB, rozmawia Krzysztof Frydrychowicz.

Czy podziela Pan opinię, że polscy producenci systemów bankowych nie są w stanie konkurować z dostawcami zagranicznymi?

Rzeczywiście, są takie obszary, w których polskim producentom trudno konkurować z firmami zagranicznymi, dysponującymi wieloletnim doświadczeniem i olbrzymią liczbą wdrożeń na świecie. Dotyczy to przede wszystkim scentralizowanych systemów, głównie w sektorze bankowości detalicznej. Takich rozwiązań krajowe firmy nie mają i obecnie trudno byłoby je w Polsce opracować. Jeżeli zaś chodzi o implementację tych rozwiązań i wzbogacenie o nowe usługi, z pewnością polskie firmy mogą konkurować z zagranicznymi. W tej dziedzinie dominują krajowe firmy.

Co decyduje o tym, że nowoczesny system nie powstał jeszcze w Polsce? Mają go np. Hiszpanie, którzy nie przodują w światowym rynku technologii informatycznych.

Musi zaistnieć kilka czynników. Pierwszy to dojrzały klient, który będzie w stanie zaangażować się w taki projekt. Po drugie doświadczeni producenci, mogący podjąć ryzyko i posiadający odpowiednie źródła finansowania. Koszt stworzenia takiego systemu to co najmniej kilkanaście milionów USD. Ponadto na stworzenie takiego rozwiązania potrzebny jest czas. Tymczasem polskie banki przekonały się, że konieczna jest rozbudowa infrastruktury informatycznej i już dziś, aby przyspieszyć ten proces, decydują się na wybór gotowych systemów scentralizowanych, którymi dysponują tylko zagraniczni producenci.

Jednak dopóki sektor bankowy potrzebował systemów oddziałowych, dopóty polskie firmy doskonale sobie radziły na tym rynku jako producenci...

Tak, to prawda. Natomiast w tej chwili banki potrzebują systemu scentralizowanego. Takie systemy były rozwijane na Zachodzie kilkanaście lat temu. Trudno sobie wyobrazić, aby firmy krajowe, nawet przy dynamicznie rozwijającym się rynku i wystarczających zasobach finansowych, potrafiły w krótkim czasie nadrobić te zaległości.

Czy oznacza to, że banki przespały ostatnie kilka lat, nie decydując się wcześniej na scentralizowane systemy?

Nie. Oceniam, że tempo rozwoju informatyki w polskich bankach - na tle innych gałęzi gospodarki - jest szybkie. Przejście od systemów oddziałowych na scentralizowane jest naturalnym procesem biznesu bankowego.

Dlaczego zrezygnowano z tworzenia scentralizowanego systemu połączonymi siłami Elby i CSBI?

Początkowo system taki miał być tworzony przy współpracy Kredyt Banku. Tegoroczna decyzja o połączeniu Kredyt Banku z PBI wymusiła pewne zmiany w strategii informatycznej tej firmy. Podpisana w ubiegłym roku umowa z CSBI została zmodyfikowana i ograniczona do analizy przedwdrożeniowej, którą wykonaliśmy. Dzisiaj umowa ta już nie jest kontynuowana.

Jak w związku z tym zmieniła się strategia firmy?

Prowadzimy rozmowy z amerykańską firmą Sanchez na temat współpracy przy dystrybucji i wdrażaniu systemu Profile. Chcemy ten system wdrażać w Polsce w naszych bankach, również u naszych klientów, dostosowując system do ich potrzeb. Będziemy budować interfejsy do tego systemu, integrować go z oprogramowaniem działającym już w banku.

Jak wygląda więc przyszłość dotychczasowych systemów Elby i CSBI?

Bankier będzie rozwijany w takim zakresie, w jakim będą wymagać tego bieżące potrzeby klientów wykorzystujących go w oddziałach. Nie przewidujemy jego rozbudowy. Od koncepcji stworzenia RGS/Skarb wraz z Kredyt Bankiem odstąpiliśmy. Nasze wysiłki skierowaliśmy na Profile.

Czyli, wbrew wcześniejszym koncepcjom, Elba CSB staje się firmą integracyjną?

W żadnym wypadku. Chcemy pozostać domem software'owym, budującym własne rozwiązania, ale również będziemy dostarczać oprogramowanie innych producentów. Będzie to jednak oprogramowanie, które wymaga z naszej strony wartości dodanej.

Decyzja Kredyt Banku była dla nas sygnałem, że pod koniec 90. roku banki potrzebują systemu zaawansowanego, którego polskie firmy dopiero muszą się dopracować.

Rozwiązania zagraniczne wymagają przystosowania do konkretnych potrzeb. Niewykluczone, że doświadczenia, które zdobędziemy przy pracy z oprogramowaniem innych producentów, za kilka lat przyniosą efekty w postaci stworzenia własnego systemu.


TOP 200